Nocne wezwanie uruchomiło działania służb ratunkowych, które w krótkim czasie dotarły do miejscowości Koleczkowo. Skala pożaru okazała się znacznie większa, niż mogło się początkowo wydawać.
Nocny pożar w Koleczkowie. Alarm po godzinie 1:20
Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek, 25 czerwca, w Koleczkowie w gminie Szemud. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb o godzinie 1:21. Na miejsce natychmiast zadysponowano dwa zastępy OSP Bojano, a także strażaków z OSP Kielno oraz JRG Rumia. Liczyła się każda minuta, ponieważ już pierwsze informacje wskazywały, że sytuacja może być poważna. Strażacy z Bojana dotarli na miejsce jako pierwsi. Widok, który zastali po przyjeździe, nie pozostawiał złudzeń. Ogień był już w pełni rozwinięty i obejmował praktycznie cały budynek.
Ogień objął cały pustostan
Jak informują strażacy, palił się pustostan znajdujący się w pobliżu kościoła w Koleczkowie. Płomienie bardzo szybko rozprzestrzeniły się na cały obiekt, a z budynku wydobywały się duże ilości dymu. Ratownicy natychmiast przystąpili do działań gaśniczych. Priorytetem było nie tylko opanowanie pożaru, ale również niedopuszczenie do tego, aby ogień przeniósł się na znajdujące się w pobliżu zabudowania. Sytuacja wymagała sprawnej koordynacji działań wszystkich jednostek uczestniczących w akcji. Strażacy prowadzili natarcie na ogień z kilku stron, stopniowo ograniczając jego rozwój.
Kilka godzin intensywnej walki z żywiołem
Akcja gaśnicza trwała przez znaczną część nocy. Po opanowaniu płomieni strażacy rozpoczęli żmudne dogaszanie pogorzeliska oraz dokładne sprawdzanie konstrukcji budynku. Takie działania są niezbędne, aby wykluczyć możliwość ponownego pojawienia się ognia. Nawet niewielkie zarzewia pożaru mogą bowiem przez długi czas utrzymywać się wewnątrz konstrukcji i ponownie doprowadzić do zagrożenia.
Według informacji przekazanych przez druhów z OSP Bojano, akcja zakończyła się około godziny 4:00 nad ranem i trwała blisko trzy godziny.
Na szczęście nikt nie ucierpiał
Mimo dużych rozmiarów pożaru najważniejsza informacja jest taka, że nikt nie został poszkodowany. W chwili wybuchu pożaru w budynku nie przebywały żadne osoby. To właśnie ten fakt sprawił, że działania strażaków mogły od początku koncentrować się na opanowaniu żywiołu i ochronie okolicznych obiektów przed rozprzestrzeniającym się ogniem.
Komentarze (0)