Dług wdzięczności
Donald Tusk przemawiał w Gdyni do marynarzy, żołnierzy, dowódców i mieszkańców Trójmiasta i Pomorza. Zaczął od przypomnienia, komu Polska zawdzięcza dzisiejszą niepodległość.
Bez ich ofiary, bez ich poświęcenia Polska nie byłaby dzisiaj wolnym, suwerennym państwem" - mówił premier, nawiązując do bohaterów Bitwy Warszawskiej i wszystkich, którzy walczyli o wolną Polskę.
Cztery filary bezpieczeństwa
Premier przedstawił coś w rodzaju bilansu rządowych działań na rzecz obronności kraju. Wymienił cztery filary, na których, jak mówił, opiera się dziś bezpieczeństwo Polski: szczelne granice, sojusze i polityka zagraniczna, inwestycje w armię oraz rozwijającą się gospodarkę.
O granicy wschodniej mówił bez ogródek.
Dzisiaj z dumą mówimy całemu światu, ale przede wszystkim tym, którzy chcieliby te nasze granice nielegalnie przekraczać albo gwałcić, nie przejdziecie bez zgody państwa polskiego, polskiej granicy.
Podkreślił Tusk, dodając, że to efekt pracy tysięcy żołnierzy, funkcjonariuszy Straży Granicznej i Policji oraz miliardów złotych z kieszeni podatników.
Przy okazji sojuszy premier wspomniał o współpracy z krajami regionu Bałtyku, nowych traktatach z Francją, Wielką Brytanią i Holandią, a także o roli Polski w utrzymaniu jedności NATO.
Armia, która ma być największa w Europie
Najwięcej emocji wzbudził fragment poświęcony wojsku. Tusk mówił o wydatkach sięgających blisko 5 procent dochodu narodowego i o ambicji, by polska armia stała się największą w Europie.
Nasza armia, nasze siły zbrojne będą już niedługo największe w Europie.
Zapowiedział premier, przekonując, że to nie efekt politycznych ambicji, lecz inwestycja w bezpieczną przyszłość kraju.
Wspomniał też o tempie wzrostu gospodarczego, porównując je do sytuacji największych europejskich gospodarek.
Polska dzisiaj rozwija się, mając prawie 4 procent wzrostu, 4 razy szybciej niż niemiecka gospodarka i 5 razy szybciej niż francuska.
Mówił, zaznaczając, że dzieje się to mimo rekordowych wydatków na obronność.
Ostrzeżenie pod adresem polityków
Ton przemówienia wyraźnie się zmienił, gdy premier przeszedł do wewnętrznych zagrożeń. Mówił o próbach blokowania wydatków zbrojeniowych i programu SAFE, wartego 180 miliardów złotych, oraz o politykach, którzy jego zdaniem chcą skłócić Polskę z sojusznikami.
Znacie te siły, te partie polityczne, tych polityków, którzy chcą Polsce wmówić i Polakom, że naszym głównym problemem jest Europa, że naszym wrogiem jest Ukraina, że Unia Europejska jest niepotrzebna, a Niemiec jest największym wrogiem.
Mówił Tusk, dodając, że przy tym łatwo zapomina się o realnym zagrożeniu ze strony Rosji.
Zaapelował też wprost do środowiska politycznego.
Musimy skończyć z tą złą polityką niektórych polityków.
Powiedział, przywołując historyczne przykłady zdrady i krótkowzroczności, które w przeszłości kosztowały Polskę bezpieczeństwo.
Prezent dla wnuczki i dla wszystkich polskich dzieci
Na koniec premier zszedł z tonu politycznego bilansu do osobistej refleksji. Przyznał, że tego dnia miał zaproszenie na urodziny swojej najmłodszej wnuczki, ale wybrał obecność w Gdyni.
Wiem, że ona zrozumie już niedługo, że najlepszym, najpiękniejszym prezentem dla niej i dla wszystkich polskich dzieci jest to, że będą mogły bezpiecznie mieszkać w bezpiecznej Polsce.
Mówił Tusk, zwracając się do tysięcy zgromadzonych w Gdyni, także rodzin z dziećmi.
Przemówienie zakończyło się okrzykami na cześć żołnierzy i marynarzy oraz życzeniami dla „silnej, wolnej, bezpiecznej Polski".
Komentarze (0)