- Wyciek substancji ropopochodnej w Ustce. Trzy jednostki ruszyły do akcji
- Plama ropy miała prawie 3 kilometry. Część substancji dotarła na plażę
- Drony śledziły przemieszczanie się zanieczyszczenia
- Dwóch ratowników źle się poczuło. Wezwano pomoc medyczną
- Akcja w Ustce przerwana po zmroku. Zaplanowano kolejne rozpoznanie
- Co spowodowało rozlew olejowy w Bałtyku?
Do rozlewu doszło we wtorek, 13 października, podczas prac pogłębiarskich za główkami portu w Ustce. Zanieczyszczenie rozciągało się na odcinku prawie trzech kilometrów. Mimo wielogodzinnych działań służb część substancji przedostała się na plażę, a zapadający zmrok zmusił ratowników do przerwania akcji na wodzie.
Wyciek substancji ropopochodnej w Ustce. Trzy jednostki ruszyły do akcji
Zgłoszenie o rozlewie olejowym Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa otrzymała o godzinie 13.02. Niezwłocznie rozpoczęto działania mające ograniczyć rozprzestrzenianie się zanieczyszczenia. Do akcji skierowano trzy jednostki ratownicze: R 16, R 26 i R 45. Na miejscu pracowali również ratownicy z Brzegowych Stacji Ratowniczych w Ustce, Łebie i Darłowie. Skala zdarzenia wymagała zaangażowania licznych sił i wykorzystania specjalistycznego sprzętu. Plama przemieszczała się wzdłuż wybrzeża, dlatego kluczowe było zarówno ograniczenie jej zasięgu, jak i ustalenie, gdzie może dotrzeć zanieczyszczenie.
Plama ropy miała prawie 3 kilometry. Część substancji dotarła na plażę
Podczas akcji ratownicy wykorzystywali sorbenty i dyspergenty, które miały pomóc w ograniczeniu skutków rozlewu. Działania prowadzono również z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu, a sytuację na bieżąco obserwowano z powietrza. Drony pozwalały śledzić zasięg zanieczyszczenia i przekazywać załogom jednostek ratowniczych informacje o przemieszczaniu się plamy. Dzięki temu służby mogły kontrolować sytuację także poza bezpośrednim obszarem prowadzonych działań. Warunki na morzu znacznie utrudniały jednak akcję. Wysokie fale oraz duża powierzchnia rozlewu komplikowały ograniczanie zanieczyszczenia. Dodatkowym problemem było przemieszczanie się substancji w kierunku brzegu.
O godzinie 16.45 załoga jednostki R 16 poinformowała o braku widocznych plam w kontrolowanym rejonie. Nie oznaczało to jednak, że zagrożenie całkowicie ustąpiło. Kolejne fale ponownie nanosiły substancję w kierunku brzegu, dlatego ratownicy kontynuowali działania.
Drony śledziły przemieszczanie się zanieczyszczenia
W działaniach ważną rolę odgrywało rozpoznanie z powietrza. Ratownicy wykorzystywali drony do monitorowania zasięgu plamy i ustalania, w którym kierunku przemieszcza się substancja ropopochodna. Obserwacje pozwalały przekazywać załogom jednostek ratowniczych aktualne informacje o sytuacji na morzu. Było to szczególnie istotne przy dużej powierzchni rozlewu, kiedy samo rozpoznanie z pokładu łodzi nie wystarczało do oceny całego zagrożonego obszaru. O godzinie 16.45 załoga jednostki R 16 poinformowała o braku widocznych plam w kontrolowanym rejonie. Nie oznaczało to jednak, że zanieczyszczenie zostało całkowicie usunięte. Fale nadal przemieszczały substancję w stronę brzegu, dlatego akcja trwała.
Dwóch ratowników źle się poczuło. Wezwano pomoc medyczną
Podczas prowadzenia działań przeciwrozlewowych dwóch ratowników zgłosiło złe samopoczucie. W związku z tym na miejsce zadysponowano zespół ratownictwa medycznego. Nie przekazano szczegółowych informacji o stanie ratowników ani o przyczynach ich dolegliwości. Wiadomo jednak, że sytuacja wymagała interwencji medycznej w trakcie trwającej akcji. Działania prowadzone na morzu wymagały stałej koordynacji. Ratownicy musieli jednocześnie kontrolować przemieszczanie się substancji, ograniczać jej rozprzestrzenianie i obserwować zmieniające się warunki. Wysokie fale utrudniały pracę, a kolejne fale mogły ponownie przesuwać zanieczyszczenie w stronę wybrzeża.
Akcja w Ustce przerwana po zmroku. Zaplanowano kolejne rozpoznanie
We wtorek działania trwały do godzin wieczornych. O godzinie 18.15, ze względu na zapadający zmrok, zakończono akcję na wodzie. Jednostki ratownicze rozpoczęły powrót do portu. Nie oznaczało to jednak zakończenia oceny sytuacji. SAR zapowiedział dalsze rozpoznanie z powietrza, które miało pomóc ustalić aktualny zasięg zanieczyszczenia i sprawdzić, czy substancja nadal przemieszcza się w kierunku brzegu.
Kolejne obserwacje były istotne ze względu na wcześniejsze przemieszczanie się plamy pod wpływem fal. Brak widocznych zanieczyszczeń w jednym kontrolowanym miejscu nie przesądzał o tym, że substancja została całkowicie usunięta z akwenu.
Co spowodowało rozlew olejowy w Bałtyku?
Zdarzenie miało miejsce podczas prac pogłębiarskich prowadzonych za główkami portu w Ustce. Według informacji opublikowanych przez Radio Gdańsk zanieczyszczenie pochodziło z koparki pracującej na platformie morskiej. Od kilku miesięcy w Ustce trwa modernizacja falochronów. Na tym etapie nie ustalono dokładnej ilości substancji ropopochodnej, która dostała się do morza. Nie wiadomo również, jak poważne będą skutki zdarzenia dla środowiska morskiego ani jaki ostatecznie obszar wybrzeża został objęty zanieczyszczeniem.
Sytuację od początku monitorował Urząd Morski w Słupsku. Dalsza ocena zasięgu rozlewu i wyniki kolejnych obserwacji miały pomóc określić skalę zdarzenia oraz jego możliwe konsekwencje dla Bałtyku i nadmorskiego wybrzeża.
Komentarze (0)