Nie każdy nocny przejazd rowerem kończy się wizytą w sądzie rodzinnym. W Wejherowie wystarczyło jednak spotkanie z kabiną sanitarną, odrobina uporu i miejski monitoring, który nie przegapił ani sekundy całego zajścia.
TOI TOI stał się celem nocnej wyprawy
Do zdarzenia doszło około godziny 1.00 w nocy przy skateparku przy ulicy Konopnickiej w Wejherowie. Dyżurny Straży Miejskiej obserwujący obraz z monitoringu zauważył dwóch młodych mężczyzn, którzy przyjechali na miejsce rowerami. Nie zainteresowały ich jednak rampy ani przeszkody dla miłośników sportów ekstremalnych. Ich uwagę przyciągnęła stojąca obok kabina TOI TOI.
Jak wynika z relacji strażników, jeden z rowerzystów postanowił podjąć próbę jej przewrócenia. Najpierw wykorzystał do tego rower, uderzając przednim kołem w kabinę. Plastikowa konstrukcja nie zamierzała, jednak tak łatwo skapitulować.
Rower nie dał rady. Do akcji wkroczyły własne ręce
Po kilku nieudanych próbach młody człowiek najwyraźniej uznał, że sprzęt nie spełnia oczekiwań. Zsiadł z roweru, podszedł do kabiny i postanowił rozprawić się z nią osobiście. Tym razem plan zakończył się sukcesem. TOI TOI przewrócił się na ziemię, a sprawca wraz z towarzyszem oddalili się z miejsca zdarzenia. Cała sytuacja została zarejestrowana przez kamery miejskiego monitoringu, które tej nocy okazały się znacznie bardziej zainteresowane losem kabiny niż sami sprawcy.
Ucieczka trwała zaledwie półtorej godziny
Na miejsce skierowano patrol Straży Miejskiej, jednak sprawców nie było już w okolicy. Nie oznaczało to jednak końca historii. Około półtorej godziny później funkcjonariusze prowadzili kontrolę na ulicy św. Jacka. Ich uwagę zwrócił rowerzysta poruszający się bez wymaganego oświetlenia. Podczas kontroli wyszło na jaw, że młody cyklista nie posiadał również kasku ochronnego.
To jednak nie brak oświetlenia okazał się największym problemem.
Po sprawdzeniu okoliczności strażnicy ustalili, że zatrzymany rowerzysta to dokładnie ten sam chłopak, którego wcześniej zarejestrował monitoring podczas starcia z kabiną TOI TOI.
Sprawcą okazał się 14-latek
Jak poinformowała Straż Miejska, za przewrócenie kabiny odpowiada 14-letni mieszkaniec regionu. Nieletni został przekazany matce, ale sprawa nie zakończy się na rozmowie wychowawczej. Materiały zostaną skierowane do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Wejherowie. Strażnicy zarzucają chłopcu swawolne uszkodzenie urządzenia przeznaczonego do użytku publicznego. Dodatkowo odpowie za kierowanie rowerem bez wymaganego oświetlenia oraz jazdę bez kasku ochronnego.
Konsekwencje mogą dotknąć również opiekunkę nieletniego. Straż Miejska zapowiedziała skierowanie do sądu wniosku dotyczącego dopuszczenia chłopca do jazdy bez kasku ochronnego. Według strażników obowiązek dopilnowania tej kwestii spoczywa na opiekunie nieletniego.
Monitoring nie przegapił pojedynku z kabiną
Choć cała sytuacja może wydawać się niecodzienna, służby zwracają uwagę, że akty wandalizmu wobec infrastruktury publicznej nie należą do rzadkości. Tym razem głównym bohaterem nocnego incydentu nie był jednak przystanek, ławka czy znak drogowy, lecz kabina sanitarna, która przez kilka chwil dzielnie opierała się atakom.
Ostatecznie przegrała starcie, ale dzięki monitoringowi jej pogromca nie cieszył się wolnością zbyt długo.
Komentarze (0)