- Bracia Kliczko w Gdańsku byli jednymi z najważniejszych gości URC 2026
- Witalij Kliczko o wojnie. „Ukraina płaci najwyższą cenę”
- „Chcemy być jak Polska”. Witalij Kliczko wskazał kierunek dla Ukrainy
- Dlaczego Kijów buduje nowe place i parki mimo rosyjskich ataków?
- Wołodymyr Kliczko: Rosja musi ponieść konsekwencje swoich działań
Choć w Gdańsku pojawili się przywódcy państw, przedstawiciele Komisji Europejskiej, instytucji finansowych i światowego biznesu, to właśnie obecność dwóch legend światowego boksu przyciągała uwagę uczestników i mediów. Dziś bracia Kliczko nie są już kojarzeni wyłącznie ze sportem. Witalij od ponad dekady stoi na czele Kijowa, a od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji odpowiada za funkcjonowanie miasta, które niemal każdej nocy staje się celem rosyjskich ataków. Wołodymyr z kolei od początku wojny angażuje się w działania na rzecz międzynarodowego wsparcia dla Ukrainy.
Bracia Kliczko w Gdańsku byli jednymi z najważniejszych gości URC 2026
Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy zgromadziła w AmberExpo przedstawicieli kilkudziesięciu państw oraz organizacji międzynarodowych. Delegacji ukraińskiej przewodziła premier Julia Swyrydenko, jednak ogromne zainteresowanie wzbudziło pojawienie się braci Kliczków. Przed rozpoczęciem paneli Witalij Kliczko spotkał się z prezydent Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz, a później uczestniczył w debacie poświęconej odbudowie Ukrainy i odpowiadał na pytania dziennikarzy.
Już na początku spotkania zwrócił się do Polaków.
– Bracia Polaki! Dziękuję, dziękuję, dziękuję! – mówił Witalij Kliczko, dziękując za pomoc finansową, wojskową, polityczną oraz przyjęcie milionów uchodźców od początku rosyjskiej agresji.
Witalij Kliczko o wojnie. „Ukraina płaci najwyższą cenę”
Jednym z najważniejszych tematów konferencji było bezpieczeństwo Europy i sytuacja na froncie. Mer Kijowa przypominał, że wojna trwa każdego dnia, a jej skutki odczuwają przede wszystkim mieszkańcy Ukrainy.
– Cieszycie się tym pięknym, spokojnym dniem w Gdańsku także dlatego, że kilkaset kilometrów stąd nasi żołnierze walczą z Rosją. My, Ukraińcy, płacimy najwyższą cenę. Cenę życia za nasze marzenia – mówił Witalij Kliczko.
Jak podkreślał, walka Ukrainy nie dotyczy wyłącznie obrony własnych granic. W jego ocenie bezpieczeństwo całego regionu zależy od tego, czy Rosja zostanie zatrzymana.
– Wszyscy wiemy, że Putin pójdzie tak daleko, jak mu pozwolimy. Jakiś wasz polityk mówił kiedyś, że Ukraina powinna zostać strefą buforową między Unią Europejską a Rosją. Gdyby nie nasza walka, to Polska mogłaby zostać taką strefą buforową – podkreślał.
„Chcemy być jak Polska”. Witalij Kliczko wskazał kierunek dla Ukrainy
Znaczną część swojej wypowiedzi mer Kijowa poświęcił doświadczeniom Polski. Przypomniał, że po raz pierwszy odwiedził nasz kraj jako siedemnastoletni bokser w 1988 roku. Później wielokrotnie wracał do Polski, trenował także na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego, dzięki czemu dobrze rozumie język polski i z bliska obserwował przemiany zachodzące po 1989 roku.
– Polska była wtedy biedna, była jednym wielkim bazarem. Dziś wam zazdroszczę rozwoju i poziomu życia. Chcemy być tacy jak wy – mówił.
Według Kliczki właśnie doświadczenia Polski mogą być jedną z najcenniejszych lekcji dla Ukrainy. Podkreślał, że odbudowa kraju nie może sprowadzać się wyłącznie do usuwania zniszczeń pozostawionych przez wojnę.
– Odbudowa dróg i mostów to za mało. Prawdziwa odbudowa to reforma samorządów, sądownictwa, ustawodawstwo antykorupcyjne i decentralizacja. Ten plan musi być gotowy i od razu po zakończeniu wojny trzeba go wprowadzać. To najlepsza odpowiedź Putinowi i Rosji – mówił.
Dlaczego Kijów buduje nowe place i parki mimo rosyjskich ataków?
Jednym z pytań, które padły podczas panelu, było to, dlaczego w czasie wojny Kijów inwestuje w nowe place, ulice i tereny zielone. Witalij Kliczko tłumaczył, że nie chodzi wyłącznie o rozwój miasta, lecz także o pokazanie mieszkańcom, że Rosji nie udało się złamać ich codziennego życia.
– Budujemy nowe place, ulice, zakładamy parki, żeby pokazać, że żyjemy i się rozwijamy. Rosjanie chcą nas złamać psychologicznie, złamać naszego ducha. Ale my się nie damy. Żyjemy! Nasi ludzie mają depresję, mają PTSD, ale walczymy o ich zdrowie. Rosja nas nie złamie – podkreślał.
Mer Kijowa przypomniał również, że około 200 tysięcy mieszkańców stolicy Ukrainy służy obecnie na froncie.
– To my odpowiadamy za ich rodziny i za ich dzieci. Musimy im pomóc przetrwać – mówił.
Wołodymyr Kliczko: Rosja musi ponieść konsekwencje swoich działań
Podczas konferencji głos zabrał również Wołodymyr Kliczko. W swoich wystąpieniach podkreślał, że Ukraina walczy dziś nie tylko o własną niepodległość, ale także o bezpieczeństwo europejskich państw.
– Oczywiście, że w naszej historii działy się sprawy potworne. Ale jesteśmy nowym pokoleniem i dziś musimy stać razem wobec wspólnego wroga, Imperium Rosyjskiego. Wy w Polsce wiecie doskonale, czym było Imperium Sowieckie. A Putin chce je odbudować. Czeczenia, Gruzja, Ukraina. To my trzymamy ich teraz na linii frontu i płacimy za to naszym życiem. Jeśli my upadniemy, może przyjść czas na Polskę i kraje bałtyckie – mówił.
Pytany o możliwość zakończenia wojny odpowiedział:
– Rosjanie rozumieją tylko twardy język siły. Rozmowy z nimi nic nie dają. W boksie mówimy, że dręczyciela trzeba zadręczyć. Tak trzeba postępować z Rosją. Rosja musi ponieść konsekwencje swoich czynów – podkreślał.
Odnosząc się do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne dodał:
– To się musi stać i to się stanie, bo za każdym zabójstwem, za każdą śmiercią i za każdym gwałtem stoi konkretny Rosjanin z imieniem i nazwiskiem – mówił.
Komentarze (0)