Do kogo minister skierował apel?
Minister zaczął od nocy, która, jak mówił, była bardzo trudna. Polskie statki powietrzne poderwano 2 razy. Według niego Ukraińcy zniszczyli ponad 30 dronów odrzutowych, a setki innych manewrowały nad Ukrainą przez całą noc i poranek. Jak zapewniał, wszystkie systemy obrony są w pełnej gotowości do użycia, jeśli zdecyduje dowódca operacyjny.
W Sopocie minister mówił też o Dron Legionie. Ma skupiać cywilów, którzy nie służą w wojsku, ale potrafią obsługiwać drony i chcą wspierać bezpieczeństwo państwa. Będzie podlegać wojskom dronowym, na tej samej zasadzie, na jakiej Cyberlegion działa przy wojskach obrony cyberprzestrzeni, a Medlegion przy wojskach medycznych.
Zapraszam wszystkich operatorów dronów do tego, żeby łączyli swoje siły i wspomagali Wojsko Polskie. Potrzebujemy setki tysięcy operatorów dronów, mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej
W piątek minister nie podał, jak i kiedy będzie można się zgłosić. Jak informował portal Defence24, zadanie stworzenia legionu otrzymał w tym tygodniu gen. Bartoszek.
Gdzie uderzył dron
Kosiniak-Kamysz zwrócił się też do tych, którzy jego zdaniem lekceważą zagrożenie.
Ci wszyscy, którzy mówią, że tam wojny nie ma, że trzeba zamknąć oczy, no to dzisiejsza noc mam nadzieję, że jakąś grupę tych osób, tych polityków szczególnie, trochę otrzeźwi i obudzi, dodaje Władysław Kosiniak-Kamysz
Jak mówił, celem ataków znów były okolice przejść granicznych. Dron uderzył w lokomotywę z wagonami cysternami 6 do 7 km od polskiej granicy, po stronie ukraińskiej. Według ministra przejścia graniczne ewakuowano. To, jak podkreślał, bardzo blisko, dlatego czujność musi być pełna.
Co trafi do wojska jeszcze w tym roku?
W tym roku do polskiej armii trafią pierwsze elementy antydronowego systemu San, budowanego przez Polską Grupę Zbrojeniową, gdyńską firmę APS i norweski Kongsberg, mają trafić do wojska jeszcze w tym roku. Umowę podpisano w ramach unijnego programu SAFE. Drony mają się znaleźć nie tylko w każdej jednostce, ale w każdej drużynie: od małych FPV po wielkie maszyny warte, jak mówił minister, setki milionów dolarów.
Jeśli chodzi o daleki zasięg, umowa PGZ z amerykańskim Andurilem czeka na kolejne etapy. Chodzi o pocisk Barracuda 500 o zasięgu około 900 km. Przy sztucznej inteligencji minister liczy na podpisanie kontraktu w najbliższych dniach albo tygodniach. Ma pomóc w zarządzaniu polem walki i infrastrukturą wojska, zwłaszcza w inspektoratach wsparcia, gdzie logistyką zajmuje się 35 tys. żołnierzy.
Kosiniak-Kamysz zlecił też Sztabowi Generalnemu mały przegląd strategiczny. Ma wskazać, co jest najpilniejsze, a co może poczekać.
Musimy wybierać pomiędzy tym, co jest dzisiaj ważne i pilne, a tym, co jest w stanie być przesunięte (...), dodał Władysław Kosiniak-Kamysz
Straszenie czy przygotowanie?
Zapytany o zarzut, że władza dystrybuuje strach przed Rosją, minister odpowiedział, że to Rosja eskaluje prowokacje, akty sabotażu i terroru. Wymienił przecięte kable na Bałtyku, zakłócenia GPS, flotę cieni i prowokacje dronowe. Jak mówił, takich zdarzeń w Europie jest coraz więcej i są coraz intensywniejsze.
Dlatego, przekonywał, rząd musi budować odporność społeczną, czyli świadomość mieszkańców i ich gotowość do obrony kraju.
Państwo nie broni się siłą tylko swoich wojskowych, wojska, sił zbrojnych, ale broni się siłą swoich obywateli, wyjaśnił Władysław Kosiniak-Kamysz
Minister zaprosił na szkolenia i zapowiedział, że MON będzie je dalej prowadzić.
Jak blisko jest wojna
Na koniec odniósł się do głosów, że wojna toczy się gdzieś daleko, za zasłoną, która nas od niej oddziela.
To są centymetry od nas. To nie są już kilometry ani metry, to są centymetry, dodał Władysław Kosiniak-Kamysz
Zagrożenie nie skończyło się wraz z porankiem. Po 14:40 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało mieszkańcom województwa lubelskiego kolejny alert o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę. W polskiej przestrzeni znów operowało polskie lotnictwo. To był już 4. alert dla tego województwa od północy.
Komentarze (0)