reklama

„Będziemy protestować tak długo, aż ten postulat zostanie spełniony”. Do Muzeum II Wojny Światowej trafiło ponad 5 tys. podpisów

Opublikowano:
Autor:

„Będziemy protestować tak długo, aż ten postulat zostanie spełniony”. Do Muzeum II Wojny Światowej trafiło ponad 5 tys. podpisów - Zdjęcie główne
Autor: Maksymilian Zając
Zobacz
galerię
12
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Historia Ponad pięć tysięcy podpisów, kolejna petycja i deklaracja, że protesty będą trwały tak długo, jak będzie to konieczne. Spór wokół wystawy głównej Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku nie tylko nie wygasa, ale wchodzi w kolejny etap. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że ich postulaty wciąż nie zostały spełnione i zapowiadają dalsze działania.
reklama
reklama

Kolejna petycja, tysiące podpisów i zapowiedź dalszych działań. To najważniejsze przesłanie wtorkowego spotkania przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości przed Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Organizatorzy przekonują, że obecny wygląd ekspozycji nadal odbiega od tego, który funkcjonował przed zmianami z 2024 roku, dlatego ponownie zwrócili się do dyrekcji z apelem o jej pełne przywrócenie.

Ponad 5 tysięcy podpisów pod petycją do Muzeum II Wojny Światowej

Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości przekazali dyrekcji muzeum petycję podpisaną przez 5030 osób. Pod dokumentem podpisy zbierano przez ostatnie miesiące przede wszystkim wśród osób odwiedzających placówkę. Autorzy apelu domagają się przywrócenia ekspozycji poświęconych rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, ojcu Maksymilianowi Kolbemu oraz rodzinie Ulmów w kształcie sprzed zmian z czerwca 2024 roku. Oczekują również przeprosin za słowa, które padły przed rozpoczęciem przebudowy wystawy.

reklama

W rozmowie z Pulsem Gdańska radny Miasta Gdańska Aleksander Jankowski podkreślił, że tegoroczna akcja przyniosła rezultat bardzo zbliżony do ubiegłorocznego.

– Dokładnie 5030 dzisiaj złożyliśmy. W porównaniu do zeszłego roku to jest około 200 mniej, ale mieliśmy kilka takich sytuacji, jak chociażby zima, która utrudniała nam zbieranie podpisów. Jest to więc mniej więcej podobna ilość – powiedział Aleksander Jankowski w rozmowie z Pulsem Gdańska.

Jak zaznaczył, podpisy zbierano głównie przed muzeum wśród osób, które wcześniej zwiedziły wystawę.

Podczas konferencji zwracano uwagę, że liczba podpisów ma szczególne znaczenie właśnie dlatego, że zbierano je wyłącznie przed wejściem do Muzeum II Wojny Światowej.

reklama

– Ktoś może powiedzieć, że pięć tysięcy podpisów to nie jest dużo, ale proszę pamiętać, że to są podpisy osób, które tutaj przychodzą zwiedzać muzeum. To nie jest zbiórka prowadzona w całej Polsce. Bardzo często są zbulwersowani tym, co się tutaj stało – mówił podczas konferencji poseł Kazimierz Smoliński.

Organizatorzy: nie chodzi o obecność bohaterów, ale o sposób ich przedstawienia

Dzisiejsza petycja jest kolejnym etapem sporu, który rozpoczął się po zmianach wprowadzonych na wystawie głównej w 2024 roku. Choć ekspozycje dotyczące Pileckiego, Kolbego i rodziny Ulmów ponownie pojawiły się w muzeum, organizatorzy protestów przekonują, że nie są one tożsame z wcześniejszymi.

reklama

Jak podkreślał Aleksander Jankowski, protesty rozpoczęły się dopiero wtedy, gdy nie doszło do zapowiadanego przez dyrekcję przywrócenia wcześniejszej ekspozycji.

– Wtedy wszyscy myśleliśmy, że przywrócenie oznacza to, co zwykły człowiek rozumie pod tym słowem, czyli że to, co zostało usunięte, zostanie ponownie zainstalowane na wystawie. Tak się jednak nie stało. Dlatego w listopadzie 2024 roku rozpoczęliśmy cotygodniowe protesty, które trwają do dziś – mówił podczas konferencji.

Ich zdaniem obecne plansze różnią się wielkością, oprawą graficzną oraz zakresem prezentowanych informacji.

Do tego odniósł się również Aleksander Jankowski.

– Przywrócić znaczy wstawić z powrotem coś, co zniknęło. Tymczasem za prawie 400 tysięcy złotych z pieniędzy polskiego podatnika przygotowano ekspozycje, które zawierają może 15, może 20 procent wcześniejszych informacji. Są tak poukrywane w muzeum, że bardzo często spotykamy się z opiniami osób podpisujących nasz apel, iż nie były w stanie odnaleźć tych postaci na wystawie – powiedział Aleksander Jankowski w rozmowie z Pulsem Gdańska.

Podczas konferencji Jankowski przekonywał również, że różnice dotyczą nie tylko wyglądu plansz, ale przede wszystkim ich treści.

– One są graficznie różne, wielkościowo różne, objętościowo różne, ale przede wszystkim ich treść nie jest taka sama jak wcześniej. Informacje są szczątkowe i poukrywane na wystawie. Bardzo dużo odwiedzających mówi nam, że w dalszym ciągu nie może odnaleźć tych postaci – mówił podczas konferencji.

Jak dodał, uczestnicy protestów regularnie rozmawiają ze zwiedzającymi i to właśnie od nich słyszą podobne uwagi dotyczące obecnego układu ekspozycji.

Kazimierz Smoliński: chodzi o miejsce polskich bohaterów na wystawie

Podczas spotkania głos zabrał również poseł Kazimierz Smoliński, który przekonywał, że sprawa wykracza poza samą zmianę układu wystawy. Jak podkreślał, organizatorzy protestu nie kwestionują prawa muzeum do prowadzenia własnej narracji historycznej, ale oczekują, że postacie rotmistrza Witolda Pileckiego, ojca Maksymiliana Kolbego i rodziny Ulmów będą przedstawione w sposób odpowiadający ich znaczeniu dla polskiej historii.

– My nie musimy się tych bohaterów wstydzić. Każdy naród byłby dumny z każdego z nich. To są bohaterowie, których na pewno nie musimy się wstydzić – mówił Kazimierz Smoliński.

Poseł zachęcał również do dalszego popierania petycji.

– Zachęcam do podpisywania tego apelu. Musimy wywierać presję na obecne kierownictwo muzeum, ale także na ministra kultury, żeby rzeczywiście przywrócić to muzeum w tym pierwotnym kształcie – powiedział.

Dorota Arciszewska-Mielewczyk: to walka o pamięć historyczną

Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk zwracała uwagę, że podpisy zebrane pod petycją są efektem wielomiesięcznego zaangażowania wielu osób. Jak podkreślała, jej zdaniem stawką w tym sporze jest nie tylko wygląd jednej z ekspozycji, ale również sposób przekazywania wiedzy historycznej kolejnym pokoleniom.

– Te podpisy są efektem poważnej pracy i zaangażowania mieszkańców w walkę o prawdę historyczną. Brak wiedzy historycznej powoduje, że jesteśmy narażeni na przekłamania i oskarżanie Polski o rzeczy, których nie popełniła – mówiła podczas spotkania.

W jej ocenie miejsca takie jak Muzeum II Wojny Światowej mają szczególną odpowiedzialność za przedstawianie historii w sposób jednoznaczny i oparty na faktach.

Jednym z postulatów pozostają przeprosiny dyrektora muzeum

Podczas wtorkowej konferencji przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości przypomnieli również słowa dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, profesora Rafała Wnuka, z kwietnia 2024 roku. To wtedy, tłumacząc planowane zmiany na wystawie, porównał dodatkowe elementy ekspozycji do "Myszki Miki i Supermana". Zdaniem organizatorów protestów wypowiedź ta do dziś pozostaje symbolem całego sporu, a dyrektor nie przeprosił za użyte wówczas słowa.

W rozmowie z Pulsem Gdańska Aleksander Jankowski podkreślił, że przeprosiny pozostają jednym z postulatów kierowanych do dyrekcji muzeum.

– Pan dyrektor do dzisiaj nie przeprosił za słowa z kwietnia 2024 roku, kiedy nazwał ekspozycje o Kolbem, Pileckim i rodzinie Ulmów "Myszkami Miki i Supermanami", które trzeba wyczyścić z całej opowieści. Mimo wielokrotnych apeli, zarówno osób publicznych, jak i zwykłych mieszkańców, tych przeprosin nadal nie było – powiedział Aleksander Jankowski w rozmowie z Pulsem Gdańska.

Protesty mają być kontynuowane

Organizatorzy zapowiadają, że wtorkowa petycja nie kończy prowadzonej od wielu miesięcy akcji.

W rozmowie z Pulsem Gdańska Aleksander Jankowski podkreślił, że protesty będą odbywać się nadal.

– Będziemy tak długo tutaj protestować i edukować mieszkańców, rozdając również materiały informacyjne zwiedzającym, aż ten postulat zostanie spełniony. Jeżeli wystawa zostałaby przywrócona do poprzedniego kształtu, wtedy zmodyfikowalibyśmy formę naszego apelu o przeprosiny – powiedział Aleksander Jankowski w rozmowie z Pulsem Gdańska.

Jak zaznaczył, protesty od początku mają charakter społeczny.

– Opieramy się na pracy społecznej ludzi, którzy są emocjonalnie zaangażowani w tę sprawę. Co wtorek spotykamy się przed muzeum, rozmawiamy ze zwiedzającymi i rozdajemy materiały edukacyjne. Będziemy to robić tak długo, aż nasz postulat zostanie spełniony – powiedział Aleksander Jankowski w rozmowie z Pulsem Gdańska.

Jednocześnie radny zaznaczył, że przywrócenie ekspozycji do kształtu sprzed zmian mogłoby wpłynąć na dalszą formę prowadzonych działań.

– Obecnie głównie chodzi nam o tę wystawę, choć przeprosiny oczywiście też są bardzo ważne. Gdyby wystawa została przywrócona do poprzedniego kształtu, to pewnie zmodyfikowalibyśmy formę naszego apelu do pana dyrektora o przeprosiny – powiedział Aleksander Jankowski w rozmowie z Pulsem Gdańska.

Podczas konferencji głos ponownie zabrał również poseł Kazimierz Smoliński, który zachęcał do dalszego popierania inicjatywy.

– Zachęcam państwa do podpisywania tego apelu. Musimy wywierać presję na obecne kierownictwo muzeum, ale także na ministra kultury, żeby rzeczywiście przywrócić to muzeum w jego pierwotnym kształcie. Mam nadzieję, że w końcu będzie sukces i dyrekcja zgodzi się przywrócić naszych bohaterów na należne miejsce – mówił poseł.

Jak podkreślają organizatorzy, ich celem pozostaje pełne odtworzenie ekspozycji poświęconych rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, ojcu Maksymilianowi Kolbemu oraz rodzinie Ulmów w kształcie sprzed zmian z 2024 roku. Do tego czasu zapowiadają kontynuację cotygodniowych protestów oraz dalsze zbieranie podpisów pod kolejnymi apelami.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo