Pytanie o akcent skończyło się wyzwiskami
Z relacji policji wynika, że pierwszą ofiarą był obywatel Ukrainy idący przez teren działek. Kierowca podjechał, zapytał o coś pozornie niewinnego, a gdy usłyszał odpowiedź z obcym akcentem, zmienił się w kilka sekund.
Mężczyzna podjechał do niego, zadał jakiekolwiek pytanie, jakby to nie miało wtedy większego znaczenia, natomiast gdy tylko zorientował się, że pokrzywdzony odpowiedział mu w swoim języku z obcym akcentem, natychmiast stał się agresywny. Zaczął go wyzywać, używając słów wulgarnych, wyganiał z Polski, wskutek czego doprowadził do znieważenia na tle narodowościowym.
Relacjonuje aspirant sztabowy Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Ojciec i syn wzięci za Ukraińców
Pokrzywdzony zdążył się oddalić, napastnik jednak nie skończył. Zaczepił kolejnych dwóch mężczyzn na sąsiedniej działce, ojca i syna, obywateli Polski. Doszło do szarpaniny, jeden z mężczyzn trafił do szpitala ze złamaną ręką
Mężczyzna był bardzo agresywny, wulgarny, wykrzykiwał, jak ustalili policjanci. Gdy podjechał do tych dwóch mężczyzn, obywateli Polski, jedno z jego pierwszych słów było pytanie, czy wy też jesteście Ukraińcami.
Mówi Chrzanowski.
Trzy zarzuty i zakaz zbliżania się
37-latka zatrzymano chwilę później. Badanie wykazało ponad 1,5 promila, a mężczyzna nigdy nie miał prawa jazdy. Usłyszał trzy zarzuty: znieważenia na tle narodowościowym, spowodowania uszczerbku na zdrowiu powyżej siedmiu dni o charakterze chuligańskim, za co grozi nawet siedem i pół roku więzienia, oraz prowadzenia auta pod wpływem alkoholu. Prokuratura zastosowała dozór policyjny i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych.
Komentarze (0)