Co wydarzyło się na początku października?
Do zdarzenia doszło 8 października około godziny 16. Policjanci udzielili 52-latkowi pomocy, a ratownicy zabrali go do szpitala. Policja nie ujawniała jego personaliów. Nieoficjalnie media podawały, że miał około 4 promili alkoholu i stracił 2 górne zęby, a ustalenia dziennikarzy wskazały, że to Andrzej Michałowicz, sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego.
Teraz głos zabrał Sąd Najwyższy. Poinformował, że Michałowicz stawił się w sądzie i złożył pisemne oświadczenie, w którym potwierdził zasadnicze okoliczności zdarzenia. 29 października Zbigniew Kapiński, kierujący Sądem Najwyższym, zarządził natychmiastową przerwę w jego czynnościach służbowych.
Kto zdecyduje, czy wróci do orzekania
Oświadczenie trafiło do rzecznika dyscyplinarnego oraz do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Według Sądu Najwyższego przerwa ma trwać do czasu uchwały właściwego sądu dyscyplinarnego, ale nie dłużej niż miesiąc.
Według przepisów sąd dyscyplinarny wydaje w takiej sytuacji uchwałę o zawieszeniu sędziego w czynnościach albo uchyla zarządzenie o przerwie. Z orzecznictwa SN wynika, że to środek tymczasowy, który nie przesądza o odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Czego nie usłyszeli policjanci
Podczas interwencji mężczyzna nie poinformował funkcjonariuszy, jakie stanowisko zajmuje, i nie okazał legitymacji służbowej. Według portalu policjanci mieli nie wiedzieć, że pomagają sędziemu Sądu Najwyższego.
Michałowicz został powołany do Sądu Najwyższego 28 lipca 2026 roku. Wcześniej, w latach 2017-2023, kierował Sądem Okręgowym w Słupsku.
Dzień, w którym zapadła decyzja
Jak podaje OKO.press, 29 października był jego pierwszym dniem w pracy po zwolnieniu lekarskim. Przerwę w czynnościach zarządzono tego samego dnia.
Komentarze (0)