reklama

Zginęła pod kołami autobusu na Stogach. O usterce wiedziano miesiąc wcześnie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zginęła pod kołami autobusu na Stogach. O usterce wiedziano miesiąc wcześnie - Zdjęcie główne
Autor: Zdjęcie Poglądowe wygenerowane przy pomocy AI | Opis: Tragedia z udziału autobusu T8 na Stogach

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości GdańskKobieta  w lutym zginęła pod kołami autobusu linii T8 na przystanku Stogi. Miesiące później wychodzi na jaw, że pojazd miał udokumentowaną usterkę bezpieczeństwa już przed tragedią. Wobec tego należy zadać sobie pytanie, czy tragedii sprzed pół roku można było uniknąć?
reklama
reklama

Tragedia z lutego

11 lutego 2026 roku na przystanku Stogi kierowca autobusu marki MAN, obsługującego linię T8 na zlecenie ZTM w ramach umowy z przewoźnikiem PKS Gdańsk, ruszył z przystanku i najechał kołem tylnej osi na wysiadającą pasażerkę. Kobieta doznała rozległego urazu nogi, którą trzeba było amputować. Zmarła w szpitalu trzy tygodnie później. 9 marca prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów, a biegli pracują nad rekonstrukcją zdarzenia.

Usterka o której było wiadomo 

Kilka dni temu portal BRD24.pl ujawnił, że pojazd numer 9277 miał historię usterek zgłaszanych na długo przed tragedią. Dziennikarze dotarli do karty drogowej ze stycznia 2026 roku, w której kierowcy zgłaszali między innymi awarię blokady uniemożliwiającej ruszenie autobusu przy otwartych drzwiach, a także problemy z ABS-em, przegubem i kasownikami. Mimo to pojazd nie został wycofany z trasy, a cztery dni po wypadku wrócił do obsługi linii T8. Jak ustalił BRD24.pl, PKS Gdańsk zapewnia, że w dniu wypadku blokada drzwi działała prawidłowo, ale nie chce sprecyzować, kiedy dokładnie zgłoszono wcześniejsze usterki i czy zostały one naprawione przed powrotem autobusu na trasę. Od początku roku ZTM nałożył na przewoźnika kary przekraczające 20 tysięcy złotych za wysyłanie na ulice pojazdów niespełniających wymogów technicznych.

reklama

Podwójne standardy

Sprawę skomentował radny Rady Miasta Gdańska Andrzej Skiba z klubu PiS, który dzień po publikacji BRD24.pl skierował w tej sprawie interpelację do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz.

To jest jednak część większego problemu, polegającego na tym, że władze Gdańska i podległe jej jednostki, jak Zarząd Transportu Miejskiego, nie mają pełnej kontroli nad tym, co wjeżdża na drogi, kto tym kieruje i w oparciu o jakie zasady. Mam sygnały, że jeżeli chodzi o podwykonawców usług dla ZTM Gdańsk, nie zawsze mają oni pewność, że ich sprzęt jest dobrze przygotowany i serwisowany. Gdańszczanie za dużo płacą za komunikację miejską, a dostają wciąż za mało i często niepewne usługi, zwłaszcza od tych podwykonawców.

reklama

Skiba zaznaczył przy tym, że nie wini samych kierowców, tylko tych, którzy nie sprawują nad nimi właściwego nadzoru. W interpelacji poprosił prezydent Dulkiewicz o dane dotyczące liczby skarg na jakość usług przewozowych w 2025 roku i do lipca 2026 roku oraz o informacje, w jaki sposób ZTM sprawdza realizację umów przez podwykonawców.

Trwa śledztwo 

Puls Gdańska poprosił ZTM Gdańsk o komentarz w tej sprawie. Poniżej publikujemy oświadczenie

Z  uwagi na toczące się postępowanie na obecnym etapie nie możemy udzielać informacji, ani przedstawiać naszego stanowiska w tej sprawie.

Jak ustalił wcześniej BRD24.pl, mimo tragedii ZTM nie planuje na razie zrywać umowy z PKS Gdańsk.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo