"Kto uwierzy w bajkę o akademikach?"
Zanim inwestor usiadł do stołu z władzami miasta, pod urzędem odbyła się konferencja prasowa radnych PiS. Najostrzej mówił Andrzej Skiba, radny Rady Miasta Gdańska.
Nasze hasło od wielu miesięcy jest krótkie, zwięzłe i na temat: stop patodeweloperce. Gdańsk powinien być miastem dla mieszkańców, miastem, gdzie mieszkania służą ludziom, a nie przede wszystkim turystom. Bo kto tak naprawdę wierzy w takie bajki, że na Przymorzu buduje się kilka wież po szesnaście pięter dla studentów? Skończmy z takimi bajeczkami i mówmy o tym, o co tak naprawdę chodzi na tym Przymorzu.
Konferencję prowadził Przemysław Majewski, radny Rady Miasta Gdańska, który przypomniał, że dwa miesiące wcześniej mieszkańcy złożyli w urzędzie petycję z podpisami kilkuset osób sprzeciwiającą się intensyfikacji zabudowy na Przymorzu. Jak podkreślał, delegację Rady Dzielnicy Przymorze Wielkie ograniczono na spotkaniu do czterech osób, choć chętnych do udziału było znacznie więcej.
Dzisiaj jesteśmy tutaj, żeby przypomnieć władzom miasta Gdańska, że one reprezentują mieszkańców.
Miasto: to zgodne z planem sprzed dwudziestu lat
Na spotakniu z inwestorem udział wzięli radni, przedstawiciele mieszkańców, rad dzielnic, a także inwestor. Tak 1.5 h godzinne spotkanie podsumowuje wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak
Zgodnie z wnioskiem radnych Przymorza Wielkiego zorganizowaliśmy dzisiaj spotkanie z inwestorem, który jest właścicielem terenów galerii i planuje realizację inwestycji akademika wzdłuż tej galerii. Spotkanie było bardzo konstruktywne, przedstawiliśmy wszystkie fakty związane z sytuacją formalną. Inwestor realizuje plan zagospodarowania przestrzennego uchwalony w 2005 roku i wniosek o pozwolenie na budowę złożył zgodnie z tym planem. Radni dzielnicy i radni miasta rozmawiali o tym, w jaki sposób zapewnić obsługę komunikacyjną tej inwestycji i usługi społeczne w ramach dalszego dialogu.
Zamiana działki jako opcja?
Głos zabrał też Paweł Kubala, radny Dzielnicy Przymorze Wielkie, który dwa miesiące wcześniej razem z mieszkańcami złożył na ręce wiceprezydent Gdańska Emilii Lodzińskiej petycję z podpisami kilkuset osób.
Jako mieszkaniec Gdańska, ojciec, mąż, radny dzielnicy, wielokrotnie rozmawiając z mieszkankami i mieszkańcami, słyszałem w zdecydowanej większości głos: nie chcemy kolejnej zabudowy. Mam nadzieję, że głos mieszkańców będzie wysłuchany przez władze miasta, że przedstawiona zostanie alternatywa dla tej inwestycji. Być może to będzie propozycja zamiany terenu na inny pod inwestycje. Czy jest taka szansa od właściciela, by przeznaczyć ten teren na teren miejski?
pytał Paweł Kubala.
Komentarze (0)