Kiedy można przyjść i jak długo dynie postoją
Farma dyniowa stanie na Placu Dominikańskim w niedzielę 18 października. Organizatorzy zapowiadają w komunikacie rozesłanym w tym tygodniu pumpkin house, czyli dekoracyjny domek z dyniami, dyniową ścianę, wiatrak, altanę i ławkę-huśtawkę. Całość ozdobią dynie i kwiaty. Instalacja ma być tłem do zdjęć i spacerów, propozycją dla rodzin z dziećmi i miłośników fotografii, którzy chcą poczuć jesień bez wyjazdu z centrum miasta.
Wstęp jest bezpłatny, a farma działa bezobsługowo. Można na nią zajrzeć o dowolnej porze dnia, bez sprawdzania godzin otwarcia. Dynie zostaną na placu co najmniej do 31 października. Jeśli pogoda dopisze, a temperatury nie spadną poniżej zera, aranżacja może postać dłużej.
W 2 soboty, 24 i 31 października, we wnętrzu Hali Targowej odbędą się warsztaty. Uczestnicy zrobią kwiatowe stroiki z dyniami i będą dekorować dynie. Ile kosztują warsztaty i czy trzeba się na nie zapisać, w komunikacie nie podano. Nie podano też, kto stoi za farmą ani ile dyń trafi na plac.
Co stało tu, zanim zbudowano halę?
Od XIII wieku na tym miejscu stał klasztor dominikanów. Spłonął w 1813 roku, podczas oblężenia Gdańska. Teren wyrównano i urządzono na nim plac ćwiczeń dla pruskiego wojska. Pod koniec XIX wieku stanęła tu hala targowa.
Ślady tamtych czasów wyszły na jaw podczas remontu hali, który zaczął się w 2001 roku. Portal trojmiasto.pl opisywał wtedy, że archeolodzy znaleźli pod halą osadę, cmentarz, romański kościół i gotycki klasztor dominikanów. Kościół św. Mikołaja z przełomu XII i XIII wieku wcześniej nie był zlokalizowany. Jego fundament miał około 2,5 metra szerokości i był zbudowany z ociosanych głazów, na których nie znaleziono śladów zaprawy.
Czego nie zobaczysz z ławki-huśtawki?
Na przełomie 2005 i 2006 roku ekipa Muzeum Archeologicznego w Gdańsku natrafiła na Placu Dominikańskim na ceglane pomieszczenia: refektarz i kuchnię XIII-wiecznego klasztoru. Dominikanie byli pierwszym zakonem, który przybył do Gdańska. Zjawili się w pierwszej połowie XIII wieku, na zaproszenie miejscowych książąt.
Gdy budowano refektarz, stał w niskim parterze. Przez wieki poziom gruntu w mieście się podniósł i dziś obie sale kryją się w całości pod ziemią. Po pracach rekonstrukcyjnych urządzono w nich niewielkie muzeum z zabytkami znalezionymi wokół dawnego klasztoru i krótkim filmem o historii tego terenu. Agencja PAP, relacjonując otwarcie, nazwała to wnętrze najstarszym murowanym obiektem w Gdańsku.
Refektarz to klasztorna jadalnia. Ponad 7 wieków temu mnisi siadali w nim do posiłków. Kto od niedzieli przyjdzie tu po zdjęcie z dynią, stanie na placu, pod którym ta jadalnia przetrwała do dziś.
Komentarze (0)