Pomysł japońskiego botanika
Sadzenie odbyło się przy ul. Kołobrzeskiej 58. To 11. Miejski Mikrolas w Gdańsku. Jak tłumaczyła w rozmowie z nami Barbara Tusk-Krajewska, dyrektorka Gdańskiego Zarządu Zieleni, akcja polega na tym, że mieszkańcy spotykają się w wybranym miejscu i wspólnie sadzą las. Tym razem na 250 metrach kwadratowych. Po pracy był poczęstunek i eko-warsztaty.
Na każdy metr kwadratowy miały trafić 3 sadzonki. Tak zakłada metoda Akiry Miyawakiego, japońskiego botanika: różne gatunki roślin sadzi się w bardzo dużym zagęszczeniu, żeby zaczęły ze sobą i współpracować, i konkurować. Według dyrektorki GZZ efekt przychodzi szybko.
Ten las rośnie bardzo szybko, jest bardzo gęsty i już po kilku latach mamy gęsty, wielopiętrowy las, który pełni wszystkie te funkcje związane z bioróżnorodnością, na których nam zależy. Możemy na niego po prostu krócej czekać, mówi Barbara Tusk-Krajewska, dyrektorka Gdańskiego Zarządu Zieleni
Urząd miasta zaznacza w komunikacie, że celem nie jest odtworzenie dużego lasu w miniaturze. Chodzi o stworzenie warunków do rozwoju zróżnicowanej roślinności, która z czasem może stać się ważnym elementem miejskiej przyrody.
Ten błąd przy sadzeniu drzewek zdarza się bardzo często
Przed sadzeniem zaplanowano krótki instruktaż, żeby każdy wiedział, jak poprawnie zrobić dołek i posadzić roślinę. Dyrektorka GZZ zwracała uwagę na głębokość.
Ważne jest, żeby wykopać wystarczająco duży dołek, żeby cały ten korzeń się zmieścił, żeby też za głęboko nie posadzić drzewka, bo to jest bardzo częsty błąd, dodaje Barbara Tusk-Krajewska
Według niej roślina ma siedzieć na tyle płytko, żeby miała dostęp do powietrza i wody. Po zasypaniu korzenia trzeba ją leciutko docisnąć, żeby była stabilna i nie chwiała się później na wietrze. Tak samo sadzi się byliny, które też trafiły do mikrolasu.
Sadzono wyłącznie gatunki rodzime. Dyrektorka GZZ mówi, że chodzi o to, by nie wprowadzać obcych, konkurujących gatunków, tylko wspierać to, co u nas naturalnie rośnie. Według komunikatu urzędu miasta będą tu rosły m.in. graby pospolite, dęby szypułkowe i bezszypułkowe, klony polne i pospolite, lipy drobnolistne, wiśnie ptasie, jarzęby pospolite i topole osiki. W runie posadzono m.in. czosnek niedźwiedzi, barwinek pospolity, turzycę leśną i przylaszczkę pospolitą.
Co według dyrektorki potrafi 250 metrów lasu
Tusk-Krajewska mówi, że mikrolasy mają bardzo zwiększone umiejętności, które przydają się w mieście. Pierwsza to magazynowanie dwutlenku węgla.
Te 250 metrów kwadratowych, na których sadzimy mikrolas, już po kilku latach potrafi wyciągnąć z powietrza aż do tony dwutlenku węgla, mówi Barbara Tusk-Krajewska
Druga to woda. Według dyrektorki dzięki gęsto posadzonym roślinom gleba staje się bardziej żyzna i pochłania dużo więcej wody. Jak mówi, to bardzo pomaga przy ulewnych deszczach, kiedy pojawia się problem, gdzie tę wodę zatrzymać.
Trzecia dotyczy zwierząt. Dyrektorka mówi, że bardzo gęsty, naturalny las szybko staje się schronieniem dla małych ssaków, owadów i ptaków.
Nawet do 100 gatunków zwierząt jest w stanie odnaleźć dom w tak niewielkiej powierzchni, dodaje Barbara Tusk-Krajewska
Za tydzień kolejne sadzenie, tym razem na Pieckach-Migowie
Kolejna okazja do wspólnego sadzenia mikrolasu będzie w sobotę 24 października. Akcja zacznie się o 12:00 przy ul. Królewskie Wzgórze 28 w dzielnicy Piecki-Migowo. Łącznie w obu miejscach miasto planuje posadzić ponad 2000 drzew, krzewów i roślin runa leśnego.
Według wcześniejszych danych miasta w Gdańsku rosło 10 mikrolasów o łącznej powierzchni około 2400 metrów kwadratowych. Miejskie mikrolasy sadzone są w ramach „Gdańskiego projektu ochrony przyrody, etap I”, współfinansowanego z programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021-2027 (FEnIKS).
Ziemię pod las przygotowano na metr w głąb
Przed sadzeniem teren oczyszczono i odchwaszczono, a podłoże przygotowano na głębokość 100 cm. Rodzimą glebę wymieszano z 40 tonami kompostu i 18 m³ słomy. Po sadzeniu teren wyściółkowano zrębkami i zabezpieczono płotkami leszczynowymi.
Kompost wyprodukował Zakład Utylizacyjny w Gdańsku. Powstał z bioodpadów, które mieszkanki i mieszkańcy Gdańska zbierają selektywnie.
Kompost pokazuje, że bioodpady nie muszą być końcem pewnego procesu, mogą stać się początkiem czegoś nowego, mówi Sławomir Kiszkurno, prezes Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku
Zanim w sobotę uczestnicy wzięli do rąk sadzonki, część pracy przy tym lesie wykonali już mieszkańcy Gdańska, którzy oddzielają bioodpady.
Komentarze (0)