reklama

„Spotkamy się w sądzie”. Radni kontra Jolanta Banach w Gdańsku

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„Spotkamy się w sądzie”. Radni kontra Jolanta Banach w Gdańsku - Zdjęcie główne
Autor: MZ | Opis: „Faszyści” i pozew w Gdańsku. Ostre słowa przed sesją Rady Miasta

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości GdańskNajpierw padły mocne słowa, teraz pojawiła się zapowiedź sądowego sporu. Podczas dzisiejszych wydarzeń w Gdańsku pokazano nagranie z czerwcowej sesji. Jego kontekst jest kluczowy dla całej sprawy.
reklama
reklama

Czwartkowa sesja Rady Miasta Gdańska jeszcze się nie rozpoczęła, a wokół miejskich obrad już pojawiły się duże emocje. Tym razem osią sporu stała się wypowiedź Jolanty Banach z poprzedniej sesji oraz zapowiedziane przez radnych Ruchu Narodowego działania prawne.

Jedno słowo wróciło po kilku tygodniach

Sprawa dotyczy wydarzeń z czerwcowej sesji Rady Miasta Gdańska. Podczas dyskusji Jolanta Banach nazwała przedstawicieli Ruchu Narodowego „faszystami”. Dziś do tej wypowiedzi wrócili Mateusz Gudaniec i Piotr Bednarski.

Gudaniec przekonywał, że trudno mu zaakceptować sytuację, w której osoba związana z apelem dotyczącym przeciwdziałania nienawiści sama używa wobec innych tak mocnego określenia.

reklama

– Chcę pokazać hipokryzję, szczególnie pani Jolanty Banach, która jest autorką czy współautorką tego apelu, a sama wobec nas radnych dzielnic, mieszkańców, polskich patriotów zwraca się z nienawiścią i robi to publicznie. Z tego miejsca chcemy Państwa poinformować, że pani Jolanta Banach stanie przed sądem o naruszenie dóbr osobistych moich oraz kolegi radnego Piotra Bednarskiego. O szczegółach właśnie kolega Piotr Bednarski Państwu opowie – powiedział Mateusz Gudaniec.

To właśnie zapowiedź postępowania sądowego stała się jednym z najważniejszych elementów dzisiejszych wydarzeń.

Radni Ruchu Narodowego zapowiadają pozew

reklama

Mateusz Gudaniec i Piotr Bednarski poinformowali, że zamierzają podjąć kroki prawne wobec Jolanty Banach. Mowa o prywatnym oskarżeniu z art. 212 Kodeksu karnego oraz ochronie dóbr osobistych na podstawie art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego.

Bednarski argumentował, że określenie ich mianem faszystów nie było po prostu elementem ostrej politycznej dyskusji. W jego ocenie doszło do naruszenia ich dobrego imienia, godności i czci.

– Zniesławienie, atak na nasze dobre imię, godność, cześć są kolejnymi dowodami tego, że największym siedliskiem nienawiści, dyskryminacji, braku szacunku w Gdańsku jest Rada Miasta. My zrobimy wszystko, żeby tę obłudę, tę pogardę z tego miejsca wyeliminować raz na zawsze – powiedział Piotr Bednarski.

reklama

Radni zapowiedzieli również wnioski do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz zastępcy prezydent Gdańska ds. równego traktowania Moniki Chabior.

Rozwiń

Pokazali nagranie z czerwcowej sesji

Gudaniec nie poprzestał na przypomnieniu słów Jolanty Banach. Podczas dzisiejszych wydarzeń odtworzono nagranie z czerwcowej sesji Rady Miasta Gdańska, na którym można było usłyszeć fragment wcześniejszej dyskusji. Jak podkreślali radni, był to oficjalny zapis obrad, a nie materiał przygotowany na potrzeby dzisiejszego sporu. Nagranie pozwoliło zobaczyć kontekst, w którym padło określenie „faszyści”. Wszystko zaczęło się od wypowiedzi radnego Skiby, który podczas czerwcowej sesji stwierdził, że na sali nie dostrzega osób, które można byłoby w ten sposób określić. W odpowiedzi Jolanta Banach wskazała, że takie osoby jednak były obecne. Wymieniła przy tym osoby związane z Ruchem Narodowym.

W dalszej części tej wypowiedzi radna odniosła się także do osób modlących się na Zaspie, które protestowały przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci. To właśnie w tym kontekście padły słowa, które dziś stały się przedmiotem zapowiedzi działań prawnych.

Dla Gudanieca i Bednarskiego nagranie ma być dowodem na to, że nie chodzi o wyrwane z kontekstu słowo, lecz o konkretną wypowiedź wygłoszoną podczas oficjalnych obrad Rady Miasta Gdańska. Z kolei Jolanta Banach nie kwestionuje tego, że użyła takiego określenia. Przeciwnie, w rozmowie z Pulsem Gdańska podkreśliła, że również dziś podtrzymuje swoją ocenę.

„Przyprawia nam gębę, stygmatyzuje nas”

Piotr Bednarski mówił, że dla niego i Gudanieca problem nie kończy się na samym określeniu „faszyści”. Jego zdaniem słowa radnej publicznie przypisały im poglądy, z którymi się nie utożsamiają.

– Dlatego składamy oskarżenie prywatne z artykułów 212 Kodeksu karnego oraz artykułów 23 i 24 Kodeksu cywilnego przeciwko pani Banach, radnej, która dzisiaj chce się jawić jako autorytet, przewodnik moralny ze swoim apelem. Natomiast przyprawia nam gębę, stygmatyzuje nas, nazywa Polaków faszystami – powiedział Piotr Bednarski.

Radny zwrócił również uwagę na historyczny ciężar słowa „faszyzm”.

– Kiedy każdy Polak, również my, w sercu, w pamięci nosi przodków pomordowanych z inspiracji między innymi faszyzmu. My nie godzimy się na to, tak być nie może, tym bardziej, że to wszystko odbyło się w obecności pani Dulkiewicz, pani Owczarczak, pana Grzelaka i wielu innych notabli gdańskich i nie spotkało się z żadną negatywną reakcją z ich strony. Dlatego zobaczymy się, spotkamy się pani Banach w sądzie – mówił Bednarski.

Jolanta Banach odpowiada bez wycofywania się ze swoich słów

Na odpowiedź Jolanty Banach nie trzeba było długo czekać. Radna w rozmowie z Pulsem Gdańska została zapytana o zapowiadane działania prawne. Jej stanowisko jest jednoznaczne. Banach nie wycofuje się z oceny dotyczącej Mateusza Gudanieca i deklaruje, że nie obawia się sądu.

– No wie pan, nie po raz pierwszy grozi mi się sądem. W okresie PRL-u trochę bardziej bałam się gazów i SB, więc polskiego sądu się nie boję. Chętnie przed nim stanę, ponieważ uważam i powiedziałam to, pan Mateusz Gudaniec ma poglądy faszystowskie, reprezentuje Ruch Narodowy – powiedziała Jolanta Banach.

Radna wskazała również na treści, które jej zdaniem znajdują się na profilu Gudanieca. Wśród nich wymieniła między innymi wezwania dotyczące zakazu Marszu Równości oraz informacje odnoszące się do sytuacji w szpitalu na Zaspie.

– Na jego profilu znajdują się wezwania do zakazu Marszu Równości. Na przykład albo informacje o tym, że w szpitalu na Zaspie lekarze mordują dzieci. To są poglądy faszystowskie i zdania nie zmienia, trzeba je nazywać po imieniu – stwierdziła Jolanta Banach.

Warto podkreślić, że przywołane przez Banach oceny są jej argumentacją dotyczącą poglądów Gudanieca. Sam fakt zapowiedzi pozwu nie przesądza o tym, jak zakończy się ewentualne postępowanie.

Banach rozdziela krytykę od wezwania do zakazu

Radna odniosła się również do Marszu Równości. W jej ocenie sama niezgoda na udział w wydarzeniu czy krytyka jego idei nie jest tym samym co wzywanie do jego zakazu.

– Ja rozumiem, że ktoś może się nie zgadzać z uczestnikami Marszu Równości, ale jest różnica między brakiem zgody, innymi poglądami, a wzywaniem do zakazu – powiedziała Jolanta Banach.

W ten sposób radna przedstawiła podstawę swojej argumentacji. Jej zdaniem nie chodzi o samą różnicę poglądów, lecz o konkretne działania i wezwania, które ocenia jako przekraczające tę granicę.

W tle apel o przeciwdziałaniu nienawiści

Cała sprawa nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ właśnie dziś Rada Miasta Gdańska ma głosować nad apelem dotyczącym przeciwdziałania nienawiści i dyskryminacji ze względu na narodowość lub pochodzenie oraz wzmacniania bezpieczeństwa i wzajemnego szacunku w gdańskiej wspólnocie. Wnioskodawcami dokumentu są Marta Magott i Jolanta Banach, radne Klubu Wszystko dla Gdańska. Sam apel zakłada między innymi wyrażenie sprzeciwu wobec nienawiści, przemocy, dyskryminacji i wykluczenia ze względu na narodowość, pochodzenie lub język.

Dokument mówi także o potrzebie wzmacniania bezpieczeństwa i równego traktowania osób tworzących gdańską wspólnotę. Wśród wskazanych działań znalazły się również kwestie związane z edukacją, przeciwdziałaniem stereotypom, dezinformacji i mowie nienawiści.

Szczególnie interesujący w kontekście obecnego sporu jest fragment dotyczący odpowiedzialności za słowo w debacie publicznej. Autorzy apelu zwracają uwagę na wpływ wypowiedzi osób pełniących funkcje publiczne oraz przedstawicieli życia politycznego i społecznego na postawy społeczne.

W dokumencie pojawiają się też dzieci i szkoły

Apel nie ogranicza się do kwestii związanych z bieżącymi konfliktami politycznymi. Sporo miejsca poświęcono edukacji dzieci i młodzieży. Autorzy dokumentu wskazują, że szkoła powinna być przestrzenią, w której młodzi ludzie uczą się wzajemnego szacunku, odpowiedzialności i rozwiązywania sporów. Wskazano również na potrzebę rozwijania umiejętności rozpoznawania stereotypów, manipulacji i dezinformacji. W apelu znalazł się także postulat prowadzenia debaty dotyczącej migracji, integracji i bezpieczeństwa w oparciu o fakty, z poszanowaniem godności człowieka i bez przypisywania zbiorowej odpowiedzialności ze względu na narodowość lub pochodzenie.

„Nie ma zgody na mowę nienawiści”

Dla Gudanieca właśnie tutaj pojawia się największa sprzeczność. Radny uważa, że nie można mówić o przeciwdziałaniu nienawiści, jeśli jednocześnie przeciwnicy polityczni są określani mianem faszystów.

– Tak jak kolega powiedział, z panią Banach spotkamy się w sądzie, nie ma zgody na mowę nienawiści, nie ma zgody na to, żeby mamić Polaków, odwracać kota ogonem, pokazywać, że walczymy z nienawiścią, a tak naprawdę samemu tę nienawiść napędzać – powiedział Mateusz Gudaniec.

Wskazywał również na osoby obecne podczas czerwcowej sesji. Jego zdaniem wypowiedź Banach nie spotkała się wtedy z odpowiednią reakcją ze strony innych przedstawicieli władz miasta. Spór pozostaje więc bardzo konkretny. Jedna strona mówi o zniesławieniu i stygmatyzowaniu. Druga podtrzymuje ocenę i wskazuje na konkretne wypowiedzi oraz działania, które jej zdaniem ją uzasadniają. A wszystko dzieje się w dniu, w którym Rada Miasta Gdańska ma debatować właśnie o tym, jak przeciwdziałać nienawiści, dyskryminacji i mowie wykluczenia.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo