Do zdarzenia doszło w środę, 26 sierpnia, w rejonie gdańskich Aniołków. Pożar wybuchł w samochodzie zaparkowanym przy ulicy Trakt Konny. Dzięki szybkiej reakcji strażników miejsce zostało zabezpieczone jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej.
Płonący samochód zauważyli strażnicy miejscy
Była godzina 15:35, gdy patrol Referatu Ekologicznego Straży Miejskiej w Gdańsku wykonywał czynności służbowe w dzielnicy Aniołki. W pewnym momencie funkcjonariusze zauważyli zaparkowany przy Trakcie Konnym samochód, z którego wydobywały się płomienie i gęsty dym. Strażnicy od razu ocenili, że sytuacja może stwarzać zagrożenie dla osób znajdujących się w pobliżu. Nie czekając na przyjazd kolejnych służb, zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Zdecydowali o zablokowaniu ruchu pieszych i pojazdów w rejonie pożaru. Informację o płonącym aucie przekazano dyżurnemu Referatu Kierowania. Na miejsce została wezwana straż pożarna.
Strażacy ruszyli do gaszenia
Jednostka gaśnicza pojawiła się na miejscu kilka minut później. Strażacy przystąpili do działań, a teren wokół płonącego samochodu pozostawał zabezpieczony. Pożar był dobrze widoczny. Nad samochodem unosił się czarny słup dymu, który można było dostrzec z większej odległości. Pojazd stał przy krawędzi jezdni, w pobliżu chodnika i ścieżki rowerowej, dlatego szczególnie istotne było ograniczenie dostępu do miejsca prowadzenia akcji. Działania strażaków koncentrowały się na ugaszeniu samochodu i opanowaniu zagrożenia. W czasie akcji na miejscu pojawił się również kierujący pojazdem.
Kierowcy nie było w środku, gdy wybuchł pożar
W całym zdarzeniu szczególnie istotna okazała się jedna informacja. Kierujący nie znajdował się w samochodzie w chwili wybuchu pożaru. Mężczyzna pojawił się na miejscu już podczas prowadzonej akcji. Dzięki temu pożar nie spowodował obrażeń u osób znajdujących się w pojeździe. Według przekazanych informacji nikt nie został poszkodowany. Po ugaszeniu ognia służby mogły przejść do kolejnego etapu działań, czyli zabezpieczenia spalonego pojazdu i ustalenia dalszego sposobu jego usunięcia.
Policja zajęła się dalszymi czynnościami
Jeszcze podczas akcji gaśniczej na Trakcie Konnym pojawił się patrol policji. Funkcjonariusze przejęli dalsze czynności związane ze zdarzeniem. Spalony samochód został zabezpieczony, a jego kierujący wezwał pojazd holujący, który miał usunąć wrak z miejsca pożaru. Było to konieczne, aby przywrócić w tym miejscu normalną organizację ruchu. W przekazanych informacjach nie podano, co było przyczyną pojawienia się ognia. Nie wiadomo więc, dlaczego samochód stanął w płomieniach.
Komentarze (0)