Dwa protesty obok siebie
„Nie dla nienawiści. Tak dla solidarności” to milczący protest, który dziś między 18:00 a 19:30 zwołały na Długim Targu Beata Kuźniewska, Paulina Hendrysiak i Krzysztof Kosek. Bezpośrednim impulsem był atak z 26 lipca w Berlinie, gdzie samochód wjechał w uczestników parady równości, zabijając jedną osobę i raniąc kolejne, a sprawca został zastrzelony przez policję. W opisie wydarzenia organizatorzy piszą wprost o solidarności z ofiarami tego ataku i z osobami, które na co dzień doświadczają agresji rasistowskiej, ksenofobicznej i homofobicznej w Polsce.
Za późno, ale konsekwentnie
Cyprain Mrzygłód z Nowej Lewicy, uważa że narastające nastroje antymigranckie są domeną skrajnej prawicy i tego, że coraz większa liczba partii politycznych zaczyna mówić ich językiem:
My konsekwentnie od samego początku, niezależnie jak duża krytyka na nas spływała, czy to w kampanii prezydenckiej, czy to jeszcze dużo wcześniej, mówiliśmy o tym, że nie można się oddawać populizmowi, tak jak oddawali się temu niektórzy kandydaci, chcąc się przymilić do skrajnej prawicy, często spod znaku Konfederacji czy nawet Grzegorza Brauna.
Z kolei Paulina Hendrysiak z Nowej Lewicy mówi, że problem jest realny i coraz bardziej widać go na ulicach polskich miast:
Obecnie na ulicach jesteśmy w stanie zauważyć właśnie tego typu akty agresji. Co chwile jest o nich głośno w mediach i widzimy to naprawdę, że osoby ze względu na przykład na swoją narodowość, czy też na posiadany akcent, padają ofiarami właśnie agresji.
Skrajna prawica czuje się bezkarna
Najostrzej mówił Krzysztof Kosek, Jego zdaniem to, co dzieje się na polskich ulicach, ma bezpośredni związek z tym, co dzieje się w Sejmie.
Mówimy o bardzo poważnym problemie, dlatego że skrajna prawica rośnie w siłę i widzimy, że skrajna prawica czuje się bardzo pewna siebie. Nie ma żadnej odpowiedzialności za to, co robi. Mamy przykład Grzegorza Brauna, który robi kompletnie, co chce. Uchyla mu się immunitet, ale dalszych konsekwencji tego nie widać. Nie ma cały czas aresztu dla niego ani odpowiedzialności dla innych fanatyków.
Kosek nie ma wątpliwości, skąd biorą się ataki na ulicach. Jako receptę wskazuje twarde prawo:
Receptą jest to, żeby w końcu wprowadzić sprawne przepisy, które będą zabraniały mowy nienawiści. Będzie penalizacja tego typu właśnie działań, które powodują to, że polskie elity pozwalają sobie na właściwie wszystko. Pozwalają sobie na to, żeby powiedzieć, co tylko się może sprzedać, bez żadnej odpowiedzialności.
Po drugiej stronie: "horda" i jednolitość etniczna
Kilka kroków dalej stał Tomasz Chlasta z Młodzieży Wszechpolskiej, który bez wahania tłumaczył, po co zwołał swoich ludzi. Wprost jako odpowiedź na demonstrację Nowej Lewicy:
Nasze spontaniczne zgromadzenie głównie dotyczy tego zgromadzenia, które zorganizowała obecna tutaj Lewica i wspierające ją organizacje, mające solidaryzować się z uchodźcami z Ukrainy, ale także z innymi imigrantami. My chcemy podkreślić jednak to, że kraje europejskie, wspólnoty narodowe powinny pozostać jednolite kulturowo, jednolite etnicznie, i nie zgadzamy się na wpuszczanie tutaj masowej hordy imigrantów. To, co ostatnio było w przypadku Hiszpanii, gdzie około 50 tysięcy imigrantów wdarło się na teren tego kraju, i sprzeciwiamy się takim działaniom władzy.
Tomasz Chlasta różnicuje jednak kwestie osób z Ukrainy:
To są oczywiście Europejczycy, są to ludzie zbliżeni nam kulturowo. Ale to, że my ich tutaj przyjmujemy, jest to pewna pomoc, z tego względu że Ukraina jest obarczona wojną. Powinniśmy pod tym kątem patrzeć, żeby tych Ukraińców zachęcać i nakłaniać do tego, żeby wrócili do swojej ojczyzny, żeby zaangażowali się w jej odbudowę i także w jej obronie.
Chlasta rozmowę puentując tak:
Różnorodność i tolerancja, o których mówiła Lewica, to dla niego ślepy zaułek, a jednolitość etniczna jest dziś w Europie pożądana.
Komentarze (0)