- Tajemnicza obroża na szyi gęsi wzbudziła niepokój mieszkańców
- Co oznacza kod PEM7? To element międzynarodowych badań ptaków
- Gęgawa coraz częściej pojawia się w miastach
- Wieczorem strażnicy otrzymali kolejne nietypowe zgłoszenie
- Żółw czerwonolicy. Popularny domowy pupil, który trafił do polskiej przyrody
- Dlaczego żółw czerwonolicy znajduje się na liście inwazyjnych gatunków obcych?
- Największym przegranym może być żółw błotny
- Jak inwazyjne gatunki obce trafiają do środowiska?
Nie każdy dzień przynosi służbom zajmującym się ochroną zwierząt tak nietypowe zgłoszenia. W sobotę 20 czerwca strażnicy z Referatu Ekologicznego Straży Miejskiej w Gdańsku dwukrotnie wyjeżdżali do interwencji związanych ze zwierzętami. Choć początkowo sprawy wydawały się zupełnie niezwiązane, obie stały się okazją do pokazania, jak wiele fascynujących historii kryje się tuż obok nas i jak łatwo błędnie ocenić sytuację, obserwując dzikie zwierzęta.
Tajemnicza obroża na szyi gęsi wzbudziła niepokój mieszkańców
Pierwsze zgłoszenie wpłynęło kilka minut przed południem. Dotyczyło ptaka przebywającego w pobliżu zbiornika retencyjnego przy ulicy Porębskiego. Osoby spacerujące i wypoczywające nad wodą zauważyły na jego szyi żółty element przypominający metalową obręcz. Z daleka wyglądało to na przedmiot, który mógł utrudniać zwierzęciu normalne funkcjonowanie. Mieszkańcy postanowili nie pozostawiać sprawy bez reakcji. Obawiali się, że ptak może być ranny lub zaplątany w jakiś element. Na miejsce skierowano patrol Referatu Ekologicznego, który rozpoczął obserwację zwierzęcia.
Szybko okazało się jednak, że ptak zachowuje się całkowicie naturalnie. Pływał po zbiorniku, żerował i przemieszczał się wraz z innymi ptakami wodnymi. Nie wykazywał żadnych oznak osłabienia ani urazu. Dopiero dokładniejsze przyjrzenie się pozwoliło wyjaśnić zagadkę. Zwierzę nie było kaczką, jak początkowo sądzili zgłaszający. Była to gęgawa, czyli największy gatunek dzikiej gęsi występujący naturalnie w Polsce. Na jej szyi znajdowała się żółta obroża z oznaczeniem PEM7.
Co oznacza kod PEM7? To element międzynarodowych badań ptaków
Widok ptaka z oznaczeniem na szyi może budzić niepokój, jednak w rzeczywistości takie sytuacje są dobrze znane ornitologom. Kolorowe obroże z indywidualnymi kodami wykorzystywane są w programach badawczych prowadzonych w wielu krajach Europy. Każdy oznakowany ptak otrzymuje unikalny kod, który można odczytać z dużej odległości przy pomocy lornetki lub aparatu fotograficznego. Dzięki temu naukowcy nie muszą ponownie odławiać zwierzęcia, aby zdobyć cenne informacje na temat jego życia.
Takie obserwacje pozwalają śledzić trasy migracji, poznawać miejsca zimowania, analizować zmiany zachodzące w populacjach oraz sprawdzać, jak długo żyją konkretne osobniki. To jeden z najważniejszych sposobów badania dzikich ptaków w ich naturalnym środowisku. W przypadku gęgawy zaobserwowanej przy ulicy Porębskiego nie było powodów do interwencji. Ptak znajdował się w bardzo dobrej kondycji i mógł bez przeszkód kontynuować swoje codzienne życie.
Gęgawa coraz częściej pojawia się w miastach
Choć wielu osobom gęsi kojarzą się przede wszystkim z terenami wiejskimi lub rozległymi mokradłami, gęgawy coraz częściej można spotkać także w przestrzeni miejskiej. Zbiorniki retencyjne, stawy i miejskie akweny zapewniają im dostęp do wody, schronienia oraz pożywienia. Dzięki temu ptaki te na stałe wpisały się już w krajobraz wielu polskich miast. Dla mieszkańców są często codziennym elementem otoczenia, jednak sytuacja z oznaczoną gęgawą pokazała, że nawet dobrze znane gatunki mogą skrywać interesujące historie związane z badaniami naukowymi prowadzonymi na skalę międzynarodową.
Wieczorem strażnicy otrzymali kolejne nietypowe zgłoszenie
Kilka godzin po zakończeniu pierwszej interwencji funkcjonariusze zostali skierowani do kolejnej sprawy. Tym razem zgłoszenie dotyczyło żółwia zauważonego na osiedlu przy ulicy Komedy. Już sama informacja o obecności żółwia pomiędzy budynkami mieszkalnymi wzbudziła zainteresowanie mieszkańców. Zwierzę nie należało do gatunków, które można spotkać w takim miejscu na co dzień. Kiedy patrol dotarł na miejsce, okazało się, że mieszkańcy zdążyli już zabezpieczyć gada. Zwierzę zostało następnie przekazane strażnikom. Po przeprowadzeniu oględzin funkcjonariusze ustalili, że żółw nie posiada żadnych obrażeń i jest w dobrej kondycji. Nie wymagał pomocy weterynaryjnej. Trafił pod opiekę Referatu Ekologicznego, gdzie zapewniono mu odpowiednie warunki do czasu podjęcia decyzji o jego dalszym losie.
foto. Straż Miejska w Gdańsku
Żółw czerwonolicy. Popularny domowy pupil, który trafił do polskiej przyrody
Specjaliści szybko ustalili, że odnalezionym zwierzęciem jest żółw czerwonolicy, należący do gatunku Trachemys scripta. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych żółwi słodkowodnych na świecie, pochodzący z Ameryki Północnej. Przez wiele lat gatunek ten był niezwykle popularny jako zwierzę domowe. Niewielkie żółwie sprzedawane w sklepach zoologicznych trafiały do tysięcy domów. Wielu właścicieli nie zdawało sobie jednak sprawy, że z czasem zwierzęta te osiągają znacznie większe rozmiary. Samice mogą mieć pancerz długości nawet 30 centymetrów, a w odpowiednich warunkach żyją nawet blisko 50 lat. Dla części opiekunów z czasem stawało się to problemem. To właśnie dlatego od wielu lat w różnych częściach Polski odnotowywane są przypadki porzucania żółwi lub wypuszczania ich do stawów, jezior i innych zbiorników wodnych.
Dlaczego żółw czerwonolicy znajduje się na liście inwazyjnych gatunków obcych?
Żółw czerwonolicy jest zaliczany do inwazyjnych gatunków obcych, określanych skrótem IGO. Są to organizmy, które zostały przeniesione poza swój naturalny obszar występowania i mogą wywoływać negatywne skutki dla środowiska, gospodarki lub zdrowia człowieka.
Eksperci wskazują, że inwazyjne gatunki obce należą obecnie do najpoważniejszych zagrożeń dla światowej różnorodności biologicznej. Oddziałują na rodzime gatunki poprzez konkurencję o pokarm i siedliska, drapieżnictwo oraz przenoszenie chorób i pasożytów. Problem stale narasta wraz z rozwojem globalnego handlu, transportu i turystyki. Organizmy przemieszczają się pomiędzy kontynentami szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, a część z nich znajduje w nowych miejscach idealne warunki do życia. Według danych przywoływanych przez specjalistów od XVII wieku gatunki inwazyjne przyczyniły się do wyginięcia niemal 40 procent gatunków zwierząt, dla których udało się ustalić przyczynę zaniku.
Największym przegranym może być żółw błotny
W Polsce szczególnie narażony na obecność egzotycznych żółwi jest żółw błotny, jedyny gatunek żółwia naturalnie występujący w naszym kraju. Żółwie czerwonolice konkurują z nim o miejsca wygrzewania się, dostęp do pokarmu i odpowiednie siedliska. Mogą również przenosić patogeny oraz pasożyty niebezpieczne dla innych zwierząt. To właśnie dlatego wypuszczanie egzotycznych gatunków do środowiska naturalnego nie jest rozwiązaniem problemu. Nawet pojedyncze zwierzę może stać się częścią znacznie większego zjawiska, które z czasem zaczyna wpływać na funkcjonowanie całego ekosystemu.
Jak inwazyjne gatunki obce trafiają do środowiska?
Specjaliści od lat zwracają uwagę, że gatunki obce rozprzestrzeniają się na wiele sposobów. Mogą być transportowane wraz z ładunkami, drewnem, roślinami czy wodami balastowymi statków. Część trafia do środowiska przypadkowo.
Duża grupa organizmów pojawia się jednak w naturze na skutek działań człowieka. Dotyczy to zwłaszcza egzotycznych zwierząt hodowanych w domach, ryb akwariowych, płazów czy roślin ozdobnych. Kiedy takie gatunki trafiają do środowiska i znajdują warunki zbliżone do tych, które występują w ich naturalnym zasięgu, mogą zacząć się rozmnażać oraz stopniowo wypierać rodzime organizmy. Historia żółwia odnalezionego na gdańskim osiedlu jest kolejnym przykładem problemu, z którym od lat mierzą się przyrodnicy i służby odpowiedzialne za ochronę środowiska.
Komentarze (0)