Z czarnego pojemnika prosto na taśmę
Odpady resztkowe odebrane od mieszkańców jadą do sortowni Zakładu Utylizacyjnego. Telefon, powerbank, e-papieros czy mały sprzęt AGD mają w środku baterię albo akumulator. Po drodze łatwo go zgnieść, przebić albo uszkodzić w inny sposób. Wtedy może dojść do zwarcia i zapłonu odpadów.
Od maja do sierpnia pracownicy zakładu odnotowali 18 incydentów potencjalnie pożarowych, które wymagały interwencji. Aż 16 z nich wiązało się z bateriami i akumulatorami, które trafiły do strumienia odpadów. Najwięcej takich zdarzeń było w lipcu. Większość udało się szybko wykryć i opanować dzięki czujności pracowników i procedurom bezpieczeństwa.
Wystarczy bateria od zegarka
Nawet niewielka bateria od zegarka może stać się przyczyną poważnego pożaru. Elektroodpady trafiające do niewłaściwego strumienia są szczególnie niebezpieczne, ponieważ podczas rozdrabniania, transportu czy prasowania odpadów baterie i akumulatory mogą zostać uszkodzone. W efekcie dochodzi do reakcji chemicznej, uwolnienia dużej ilości energii, a nawet zapłonu, który często jest bardzo trudny do ugaszenia, mówi Sebastian Kozłowski, wiceprezes Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku
Gdańszczanie widzieli już, jak wygląda walka z ogniem w miejscu pełnym akumulatorów. W lutym 2025 roku zapaliła się zabytkowa hala dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego przy ul. Siennickiej na Przeróbce. Składowano w niej tysiące rowerów elektrycznych i baterii litowych. Strażacy walczyli z ogniem przez całą noc, a do mieszkańców trafił alert RCB z prośbą o zamknięcie okien. Źródła opisujące tamten pożar nie wskazywały baterii jako jego przyczyny, a hala nie była sortownią. Pokazała jednak, z czym muszą się liczyć strażacy, gdy w ogniu są akumulatory.
Zakład wyda miliony, ale technika nie zastąpi segregacji
Zakład Utylizacyjny planuje do przyszłego roku przeznaczyć około 20 mln zł na rozwój systemów przeciwpożarowych. Sebastian Kozłowski zastrzega jednak, że nawet najlepsze rozwiązania techniczne nie zastąpią segregacji u źródła, czyli tam, gdzie odpady powstają.
Chodzi o bezpieczeństwo instalacji i ludzi, którzy w niej pracują, ale też o środowisko. Zużyte urządzenia zawierają między innymi związki rtęci, ołowiu i kadmu. Źle zagospodarowane mogą przedostać się do gleby i wód gruntowych. Z drugiej strony to także cenne surowce, które da się odzyskać i ponownie wykorzystać w produkcji.
Często nie zdajemy sobie sprawy, że niewielki przedmiot wyrzucony do niewłaściwego pojemnika może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Dlatego wykorzystujemy Międzynarodowy Dzień bez Elektroodpadów, by przypomnieć mieszkańcom, że elektroodpady wymagają szczególnego traktowania. Każda prawidłowo oddana bateria czy urządzenie to większe bezpieczeństwo dla ludzi, infrastruktury i środowiska, wyjaśnia Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska
Gdzie oddać stary telefon i baterie
Drobne elektroodpady, jak telefony, ładowarki czy e-papierosy, można wrzucić do czerwonych pojemników na mały sprzęt elektryczny i elektroniczny. Ich lokalizacje są na mapie w serwisie Czyste Miasto Gdańsk i w aplikacji o tej samej nazwie.
Zużyty sprzęt przyjmują też Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK) oraz mobilne zbiórki OZON. Podczas 2 tegorocznych zbiórek OZON mieszkańcy oddali około 220 ton elektroodpadów.
Lodówkę czy pralkę nie trzeba nigdzie wozić. Gdańskie Usługi Komunalne odbierają duże urządzenia z domu bezpłatnie, zgłoszenia przyjmują pod numerem 58 722 01 00. Przy takim odbiorze można przy okazji oddać drobne elektroodpady i odpady niebezpieczne, między innymi baterie, akumulatory, przeterminowane leki, chemikalia i termometry rtęciowe.
Sklep też musi przyjąć stary sprzęt
Kupując nowe urządzenie, można zostawić w sklepie stare. Sprzedawca ma obowiązek przyjąć zużyty sprzęt tego samego rodzaju, a przy dostawie do domu także go odebrać. Duże sklepy z AGD i RTV muszą przyjmować małe elektroodpady nawet wtedy, gdy nic nie kupujemy. W wielu z nich stoją też pojemniki na zużyte baterie.
Anna Wołodźko, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku, podkreśla, że oddanie zużytego sprzętu jest proste i bezpłatne. Najważniejsze, by baterie i urządzenia elektroniczne nie trafiały do czarnego pojemnika na odpady resztkowe.
To nie są wszystkie przypadki z sortowni
18 incydentów to tylko te zdarzenia, które wymagały interwencji służb zakładu. Jak przyznaje Sebastian Kozłowski, mniejszych incydentów jest znacznie więcej. Ilu dokładnie, zakład nie podał.
Komentarze (0)