To była jedna z tych sesji, podczas których napięcie czuć było w każdym wystąpieniu.
Na sali pojawili się mieszkańcy, aktywiści i autorzy projektu. Wszyscy z jednym pytaniem: dlaczego w mieście pełnym nowych bloków tak trudno znaleźć mieszkanie do życia?
Obywatelski projekt pod ostrzałem
Pierwszym omawianym projektem był druk 578, przygotowany przez Komitet Inicjatywy Uchwałodawczej. Zakładał on wskazanie prezydentowi Gdańska kierunku działań w sprawie pobierania wyższego podatku od nieruchomości od mieszkań wykorzystywanych komercyjnie.
Chodziło przede wszystkim o:
- najem krótkoterminowy (np. Airbnb)
- lokale kupione wyłącznie inwestycyjnie
- pustostany deweloperskie
- mieszkania faktycznie używane jak działalność gospodarcza
Projekt miał dwie negatywne opinie komisji rady miasta, ale mimo to trafił pod głosowanie.
Mieszkańcy: „To już dochodzi do paranoi”
Projekt referowała Beata Marciniak z Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej. Jej wystąpienie było jednym z najmocniejszych momentów sesji.
– Czy my jako mieszkańcy mamy jeszcze te rzeczy robić za państwa? Wystarczy pomyśleć, wystarczy się zastanowić. My jesteśmy tylko ludźmi, którzy widzą, co się dzieje – mówiła Beata Marciniak. – Deweloperzy budują wysokie bloki, tam nikt nie mieszka i wszyscy o tym wiedzą. Jest bardzo dużo lokali inwestycyjnych, gdzie nie ma żadnej działalności — czeka się tylko, aż ceny wzrosną.
Podkreślała, że skutki odczuwają przede wszystkim młodzi mieszkańcy.
– Ludzie nie mają gdzie mieszkać. Młode osoby wynajmują stare rudery za ogromne pieniądze. Jeżeli mam eleganckie mieszkanie, nie wynajmę go studentowi. Wynajmę letnikowi. Za weekend mam dwa tysiące, a za miesiąc nikt nie zapłaci ośmiu – mówiła.
Zwracała też uwagę na brak konsekwencji wobec nieuczciwych właścicieli:
– Jeżeli ja jestem porządnym obywatelem, zgłoszę działalność i zapłacę większy podatek. A ktoś nie zgłosi i nikt mu nic nie zrobi.
Na koniec ostrzegła przed wyludnianiem miasta:
– Mieszkania powstają, ale w nich nikt nie mieszka albo przyjeżdżają tylko na weekend. Jeżeli nic z tym nie zrobimy, zostaniemy skansenem, a nie miastem.
Koalicja rządząca w radzie: kierunek słuszny, projekt wadliwy
Radny Cezary Śpiewak-Dowbór przyznał, że problem jest realny, ale jego zdaniem uchwała narusza obowiązujące przepisy.
– W dużej mierze ma pani rację i dlatego w październiku 2025 roku Rada Miasta Gdańska przyjęła rezolucję wyznaczającą kierunek działań do pani prezydent, w której zwróciliśmy się o podjęcie wszelkich możliwych i dopuszczonych prawem działań w kierunku pobierania podatku od lokali niewykorzystywanych do celów mieszkalnych, lecz przeznaczonych na działalność gospodarczą – mówił Cezary Śpiewak-Dowbór. – Natomiast projekt, który państwo zgłosili, zawiera postanowienia, które byłyby po prostu niezgodne z prawem. W paragrafie drugim odwrócony jest ciężar dowodu, co mogłoby oznaczać, że każdy mieszkaniec musiałby udowadniać, że wykorzystuje lokal do celów mieszkaniowych. Tymczasem to organ podatkowy powinien wykazać, że lokal nie jest wykorzystywany do tych celów. Nie możemy głosować za projektem, który narusza powszechnie obowiązujące przepisy prawa, nawet jeśli aksjologicznie się z nim zgadzamy.
Radny odniósł się też do emocjonalnego tonu debaty:
– Cieszy mnie, że dyskusja jest emocjonalna, bo świadczy o zaangażowaniu, ale nie powinniśmy głosować nad każdym projektem tylko dlatego, że jest słuszny w idei.
Opozycja: „To pokaz siły, a nie demokracja lokalna”
Radny Przemysław Majewski z PiS ostro skrytykował stanowisko większości w radzie, zarzucając jej blokowanie inicjatyw obywatelskich.
– Kiedy widzę po raz kolejny argumentację klubu Platformy Obywatelskiej w przypadku uchwał obywatelskich, mam déjà vu – mówił Przemysław Majewski. – Kilka lat temu przy uchwale o Zielonym Gdańsku powiedziano, że są wady formalne, po czym przygotowano bliźniaczą rezolucję i przegłosowano ją jako własną. Teraz sytuacja wygląda podobnie. Można odnieść wrażenie, że z tej rady nie może wyjść nic, co nie byłoby sygnowane podpisem Platformy Obywatelskiej.
Radny przeszedł następnie do sytuacji mieszkaniowej w mieście:
– Dziś przeciętne mieszkanie w Gdańsku kosztuje ponad 17 tysięcy złotych za metr i średnio ponad 800 tysięcy złotych. Czy to są warunki do życia dla przeciętnego mieszkańca? Buduje się setki lokali deweloperskich rocznie, ale nie są to mieszkania komunalne. Mamy wolną amerykankę, jeśli chodzi o deweloperów, a jednocześnie tysiące ludzi czekają latami na mieszkanie z zasobu gminnego.
Wskazał też na skalę najmu krótkoterminowego:
– W Gdańsku w listopadzie było około 2600 takich obiektów. Ile z nich płaci podatek jak za działalność gospodarczą, a nie jak za mieszkanie? Jeżeli brakuje pieniędzy w budżecie, to zacznijmy uszczelniać system. Jeżeli uchwała byłaby niezgodna z prawem, wojewoda mógłby ją uchylić. Od tego jest nadzór prawny.
„To test wiarygodności wobec ludzi”
Radny Andrzej Skiba apelował o przyjęcie projektu mimo wątpliwości prawnych, wskazując, że decyzję o zgodności z prawem i tak podejmują organy nadzorcze.
– Mamy różne opinie, więc mamy spór w doktrynie, a zatem powinien się tym zająć wojewoda, ewentualnie później sąd administracyjny – mówił Andrzej Skiba. – To głosowanie jest gestem i testem. Testem wiarygodności i uczciwości wobec ludzi, którzy nie mają mieszkań. Jesteśmy tutaj po to, żeby rozwiązywać problemy mieszkańców, a nawet jeśli uchwała nie rozwiąże wszystkiego, to wskaże kierunek działań dla prezydent miasta.
Radny odniósł się także do wcześniejszych sporów politycznych i swojej działalności społecznej:
– Łatwo być radnym większości w Gdańsku. Trudniej być aktywistą czy radnym opozycji. Ale ja po każdym głosowaniu mogę spojrzeć w lustro i powiedzieć, że działam dla ludzi.
W późniejszej części debaty ponownie podkreślał, że to nie rada miasta decyduje o legalności uchwały:
– Od tego jest wojewoda i sąd administracyjny. Jeżeli uchwała byłaby zła, nadzór ją uchyli. Jeśli dobra — skorzystają mieszkańcy.
Problemem są niezgłoszone lokale?
Radna Jolanta Banach podkreślała, że nikt nie kwestionuje potrzeby uczciwego opodatkowania, ale projekt nie rozwiązuje głównego problemu.
– Nikt na tej sali nie jest przeciwko temu, żeby każdy podatnik płacił adekwatny podatek. Pytanie brzmi: czy ta uchwała coś zmieni – mówiła Jolanta Banach. – Z danych wynika, że liczba zgłoszonych lokali na wynajem krótkoterminowy wzrosła o 30 procent i wszystkie są weryfikowane pod kątem podatku. Problem polega na tym, co zrobić z tymi, którzy się nie zgłaszają. Rząd szacuje, że to może być około 30 procent rynku.
Radna pytała także o koszty i możliwości kontroli:
– Jak miasto ma zidentyfikować właścicieli pustostanów? Do ilu osób trzeba by wysłać wezwania do udowodnienia, na jakie cele wykorzystują lokale? Ile osób trzeba zatrudnić, by analizować portale ogłoszeniowe i wykrywać niezgłoszony najem?
Wskazała również na planowane rozwiązania ustawowe:
– Trwają prace nad centralną bazą lokali na wynajem krótkoterminowy oraz nad mapą pustostanów, która pozwoli je opodatkować adekwatnie do sposobu wykorzystania.
Skarbnik miasta: skala turystyki ogromna
Skarbnik Gdańska Izabela Kuś przedstawiła konkretne dane dotyczące rynku najmu turystycznego.
– Miasto prowadzi bazę obiektów noclegowych. Na koniec ubiegłego roku było ich około 4400, rok wcześniej 3300 – mówiła Izabela Kuś. – Każdy zgłoszony obiekt jest weryfikowany pod kątem prawidłowego opodatkowania, a osoby prowadzące taką działalność stają się inkasentami opłaty miejscowej.
Porównała także dochody z tej opłaty z Gdynią:
– W Gdyni wpływy wyniosły 681 tysięcy złotych, w Gdańsku ponad 6 milionów 240 tysięcy złotych.
Problem jest realny, ale uchwała nie pomoże
Radny Mateusz Skarbek podkreślał, że wszyscy zgadzają się co do diagnozy sytuacji.
– Najem krótkoterminowy jest zjawiskiem niepożądanym i nie jest kierunkiem rozwoju miast – mówił Mateusz Skarbek. – Wszyscy chcemy, aby ceny najmu były niższe i aby w mieście mieszkały rodziny, a nie tylko turyści. Próba wykorzystywania tego tematu politycznie jest niewłaściwa.
Radny Jan Perucki zwracał uwagę na ograniczenia prawne samorządu:
– Łączy nas cel, ale musimy działać w granicach prawa. W projekcie ciężar dowodu został przesunięty na podatnika, co jest sprzeczne z ordynacją podatkową. Rezolucja ma wskazywać kierunek działań, a nie narzucać konkretne działania organowi wykonawczemu.
Wyniki głosowania nad drukiem 578
Po długiej dyskusji przewodnicząca zarządziła głosowanie.
Za przyjęciem uchwały było 8 radnych, przeciw — 21, jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Projekt obywatelski został odrzucony.
Protest przed ratuszem i zapowiedzi dalszych działań
Obradom towarzyszył protest mieszkańców przed Nowym Ratuszem. Uczestnicy domagali się zdecydowanych działań wobec pustostanów, mieszkań inwestycyjnych i najmu krótkoterminowego. Transparenty i hasła wskazywały, że dla wielu osób problem dostępności mieszkań staje się jednym z najważniejszych tematów społecznych w mieście.
Jednym z protestujących był Michał Dziergas, radny dzielnicy Śródmieście, który w rozmowie z Pulsem Gdańska jeszcze przed głosowaniem tłumaczył, jakie skutki — jego zdaniem — mogłoby przynieść wprowadzenie wyższej stawki podatku.
– Ta ustawa ma doprowadzić do sytuacji, w której lokale trzymane w celach spekulacyjnych, w celu liczenia na zwyżki cen za kilka lat lub za kilka miesięcy, są niesprzedawane, nie jest prowadzony żaden aktywny proces, tylko są zamknięte, trzymane pod kluczem i nadal są opodatkowane stawką preferencyjną 1,19 zł za metr kwadratowy – przekazał Michał Dziergas w rozmowie z Pulsem Gdańska. – My oczekujemy, że zostanie zastosowane orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, według którego takie lokale mogą być traktowane jako zajęte na prowadzenie działalności gospodarczej, czyli opodatkowane stawką około 35 zł za metr kwadratowy.
Jak podkreślał, chodzi nie tylko o ograniczenie spekulacji, ale także o konkretne pieniądze dla miasta.
– To mogłoby dać około 3 milionów złotych rocznie. Te środki pozwoliłyby na wkład własny do finansowania z Banku Gospodarstwa Krajowego czy KPO i budowę nowych mieszkań komunalnych. To są już realne inwestycje — na przykład dwa bloki po kilkanaście mieszkań — a nie działania pozorowane – mówił.
Dziergas zapowiedział również dalsze działania, jeśli projekt nie zostanie przyjęty.
– Na poziomie centralnym zgłaszane są poprawki do ustawy o najmie krótkoterminowym i propozycja podatku katastralnego. A na poziomie samorządowym będziemy o tym przypominać do skutku. Nie możemy czekać kolejnych lat na rozwiązania, które mogą wcale się nie pojawić.
Komentarze (0)