reklama

37 lat po wyborach 4 czerwca. W Gdańsku przypomniano, jak Polacy zmienili bieg historii

Opublikowano:
Autor:

37 lat po wyborach 4 czerwca. W Gdańsku przypomniano, jak Polacy zmienili bieg historii - Zdjęcie główne
Autor: Maksymilian Zając
Zobacz
galerię
26
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Historia To tutaj wszystko się zaczęło. W miejscu narodzin Solidarności spotkali się uczestnicy historycznych wydarzeń, politycy, samorządowcy i mieszkańcy, by uczcić 37. rocznicę wyborów 4 czerwca 1989 roku. W Gdańsku nie zabrakło wzruszających wspomnień, refleksji nad współczesnością i pytań o przyszłość demokracji.
reklama
reklama

Plac Solidarności w Gdańsku po raz kolejny stał się miejscem wyjątkowego spotkania historii z teraźniejszością. W obchodach Święta Wolności i Praw Obywatelskich uczestniczyli m.in. marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, była premier Hanna Suchocka, laureat Pokojowej Nagrody Nobla Aleś Bialacki, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, przedstawiciele środowisk opozycyjnych oraz młodego pokolenia.

Uroczystość rozpoczęła się od przypomnienia atmosfery kampanii wyborczej z 1989 roku. Organizatorzy odtworzyli fragmenty archiwalnych nagrań prezentowanych na wystawie stałej Europejskiego Centrum Solidarności. Wśród nich znalazły się głosy Andrzeja Wajdy, Macieja Szumowskiego oraz Wojciecha Młynarskiego. Przypomniano także legendarny plakat Tomasza Sarneckiego, na którym szeryf znany z filmu „W samo południe” zamiast rewolweru trzymał kartę wyborczą.

reklama

Nieprzypadkowo właśnie ten symbol otwierał obchody. Jak podkreślali prowadzący, wybory z 4 czerwca 1989 roku pokazały, że zmiana systemu może dokonać się bez przemocy, a ogromną siłę może mieć zwykła karta do głosowania. Przypomniano również, że Komitet Obywatelski Solidarność zdobył wówczas 99 ze 100 mandatów senatorskich oraz wszystkie możliwe do zdobycia miejsca w Sejmie.

Gdańsk znów przypomniał o dniu, który zmienił Polskę

Podczas uroczystości wielokrotnie wracano do znaczenia wydarzeń sprzed 37 lat. Wskazywano, że nie byłoby wyborów 4 czerwca bez strajków w Stoczni Gdańskiej, narodzin Solidarności, ofiar Grudnia '70 czy oporu wobec stanu wojennego. Mówiono również o tym, że zwycięstwo Solidarności było efektem pracy wielu środowisk i kilku pokoleń Polaków.

reklama

Najczęściej powracającym słowem podczas obchodów była wolność. To właśnie wokół niej koncentrowały się niemal wszystkie wystąpienia.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Polacy pokazali, że potrafią zwyciężać razem

Marszałek Senatu nie ukrywała wzruszenia, występując na Placu Solidarności.

– Jestem bardzo wzruszona, bo obchodzić 4 czerwca w Gdańsku to wielki przywilej i wielkie szczęście. Gdańsk jest uznany za miasto wolności i właściwie tyle dobrego, co popłynęło dla całej Polski z Gdańska i z Pomorza, trudno przecenić. Czwarty czerwca był tak naprawdę cudem. Polacy kartką wyborczą pokonali system komunistyczny. Wywrócili domino, które dotarło potem do innych krajów. Potrafiliśmy zjednoczyć się i zło dobrem zwyciężyć – mówiła.

reklama

Marszałek przypominała, że sukces 1989 roku nie był dziełem przypadku.

– Nie byłoby tego, gdyby nie było strajku robotników i ofiar Grudnia 1970 roku, gdyby nie było ofiar stanu wojennego, ale także gdyby nie było protestów w Poznaniu, Ursusie, Radomiu i wielu innych miejscach. Polacy mają bardzo silnie zapisany w sobie gen wolności. Potrzeba było tylko czasu, żebyśmy uwierzyli, że wspólnie możemy dokonać rzeczy wielkich.

W swoim wystąpieniu zwracała także uwagę na współczesne zagrożenia.

– Nic nie jest dane raz na zawsze. Czasy są bardzo trudne i niespokojne, a tylko razem, solidarnie, wierząc w wartości uniwersalne, możemy przeciwstawić się złu. Powinniśmy edukować młodych ludzi, żeby wiedzieli, że wolność nie przyszła sama. Były to lata ciężkiej i odważnej pracy setek Polaków, którzy postawili wszystko na jedną kartę.

„Nie wierzyłam, że będzie aż tak dobrze”. Osobiste wspomnienie z 1989 roku

Po zakończeniu uroczystości marszałek Senatu wróciła pamięcią do dnia ogłoszenia wyników historycznych wyborów.

– Nie wierzyłam, że będzie aż tak dobrze. Wiedziałam, że my jako obywatele jesteśmy zmobilizowani i chcemy zmian, ale nie wiedziałam, że będzie tak wspaniały rezultat. To było po prostu niedowierzenie, magia. Udało się kartką do głosowania pokonać system komunistyczny. Oczywiście nie tylko dlatego, że głosowaliśmy. Wcześniej był Grudzień, był Sierpień, była śmierć stoczniowców. Ale coś, co jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się niemożliwe, udało się.

Jak podkreślała, Polacy zbyt rzadko doceniają znaczenie tej daty.

– To jest święto, którego nie doceniamy. Nie doceniamy tego, co wydarzyło się w Polsce. To, że możemy żyć w wolnym, demokratycznym kraju i mamy prawa obywatelskie, jest właśnie dzięki temu. Uważamy, że przyszło to łatwo, a tak nie było. To był wysiłek wielu pokoleń, wielu ludzi i wielu ofiar. Musimy pamiętać, że nic nie jest dane raz na zawsze. Musimy dbać o wolność, o nasze prawa obywatelskie i je szanować. Solidarność, prawda, współpraca i uczciwość. Jeżeli to będzie, będziemy niepokonani.

Aleś Bialacki: Solidarność dawała nadzieję także poza Polską

Jednym z najbardziej poruszających momentów uroczystości było wystąpienie laureata Pokojowej Nagrody Nobla Alesia Bialackiego.

Białoruski działacz przypominał, że informacje o polskiej Solidarności docierały za wschodnią granicę mimo sowieckiej cenzury.

– Tutaj, na Placu Solidarności, w Święto Wolności i Praw Obywatelskich mówimy wspólnym językiem praw człowieka, wolności i solidarności. Prawda o polskiej Solidarności w latach osiemdziesiątych docierała do nas przez barierę sowieckiej cenzury. Była dla nas dowodem na to, że można i trzeba przeciwstawiać się złu.

Noblista nawiązywał także do współczesnej sytuacji na Białorusi.

– Reżim Łukaszenki z premedytacją ściga, prześladuje i rzuca do więzień liderów niezależnych związków zawodowych. Dzisiaj w więzieniu przebywa między innymi redaktor gazety związkowej Wacław Oreszka, który praktycznie stracił wzrok. Ale takie ofiary nie mogą być marne.

W swoim wystąpieniu podkreślał, że doświadczenia Polski pokazują, iż nawet najtrwalsze systemy mogą upaść.

– Polskie doświadczenie historyczne pokazuje, że nie ugoda ze złem, ale twarda i konsekwentna postawa zmusza zło do ustąpienia. Białoruś zasługuje na powrót do Europy, z której została siłą wyrwana. Za wolność naszą i waszą. Niech żyje Polska, niech żyje Białoruś.

Hanna Suchocka: Dla mnie najważniejszą datą pozostaje 4 czerwca

Ogromne emocje wzbudziło również wystąpienie byłej premier Hanny Suchockiej, która w 1989 roku sama uczestniczyła w wyborach jako kandydatka Solidarności.

– Czuję się tutaj nie jako premier, ale uczestnik tych pierwszych wyborów 1989 roku. Pamiętam, jak przyszliśmy do sali BHP jako kandydaci Solidarności i zastanawialiśmy się, czy to się może udać. Mieliśmy nadzieję i wiarę, ale były one podszyte lękiem. Działaliśmy przecież w systemie totalitarnym i nie wiedzieliśmy, jakie mogą być konsekwencje.

Była premier przyznała, że do dziś właśnie wybory z 1989 roku uważa za najważniejszy moment swojej działalności publicznej.

– Dla mnie 4 czerwca pozostaje zawsze wielką datą. Kiedy ktoś pyta mnie o najważniejsze daty w moim życiu, to nie jest to wybór na premiera, ale wybór do Sejmu 4 czerwca 1989 roku. To była ta kluczowa data.

Młodzi przypomnieli, że przyszłość demokracji zależy od kolejnych pokoleń

Podczas uroczystości głos zabrała także Daria Śliwa, prezeska Stowarzyszenia Parlament Młodych RP.

– My jako młode pokolenie nie pamiętamy tamtych wydarzeń, ale do dziś zbieramy ich owoce. To dzięki tamtym wydarzeniom możemy spełniać swoje marzenia, rozwijać zainteresowania i działać dla Polski. Chcemy przekazywać dalej wartości wywalczone przez wcześniejsze pokolenia, ale potrzebujemy przestrzeni, narzędzi i wsparcia. Przyszłość Polski buduje się od teraz, a od teraz oznacza młode pokolenie.

Zaskakujące wyniki badań. Tylko 1 procent wskazał wybory 4 czerwca

Na interesujący problem zwróciła uwagę prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Przywołała wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Narodowego Centrum Kultury dotyczących pamięci o wydarzeniach z 1989 roku.

Jak wskazała, choć Polacy kojarzą 4 czerwca z wolnością, demokracją i solidarnością, sama rocznica nie wywołuje już silnych emocji społecznych. Co więcej, tylko 1 procent respondentów wskazał wybory z 4 czerwca jako wydarzenie historyczne będące powodem do dumy.

– Mamy niewątpliwie w materii pamięci o 4 czerwca zadanie do odrobienia. Wygłośmy dziś pochwałę demokracji, solidarności, rozwagi i odpowiedzialności. Cieszmy się sukcesem współczesnym. Bądźmy wdzięczni i czerpmy poczucie dumy z rewolucji, która zakończyła się bez rozlewu krwi. Niech demokratyczne wybory w imię wolności i praw obywatelskich nie będą mniej cenne niż dwa nagie miecze – mówiła prezydent Gdańska.

„Nie szukajmy tego, co dzieli”

Wśród ostatnich wystąpień szczególnie mocno wybrzmiał głos Bożeny Rybickiej-Grzywaczewskiej, dawnej opozycjonistki i przewodniczącej Kolegium Historyczno-Programowego Europejskiego Centrum Solidarności.

Przypominała drogę prowadzącą do 4 czerwca 1989 roku. Mówiła o Październiku '56, Marcu '68, Grudniu '70, wydarzeniach 1976 roku i Sierpniu '80. Wspominała także represje stanu wojennego, które nie zdołały złamać ducha oporu.

– Wytrzymaliśmy wszystko. Powoli, ale z determinacją, konsekwencją i godnością doprowadziliśmy do 4 czerwca 1989 roku. To był sukces nas wszystkich. Ta wolna Polska otworzyła przed nami ogromne możliwości i wyzwoliła morze patriotyzmu, kreatywności oraz aktywności obywatelskiej. Potrzebujemy empatii, uważności na drugiego człowieka i budowania w samym sobie poczucia dumy. Nie szukajmy tego, co dzieli. Szukajmy tego, co łączy.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo