Najnowsze dane Ministerstwa Finansów pokazują, że liczba Polaków przekraczających próg 120 tys. zł rocznego dochodu gwałtownie rośnie. W całym kraju to już ponad 2 mln 411 tys. podatników. Jeszcze rok wcześniej było ich niespełna 1 mln 935 tys.
W praktyce oznacza to, że drugi próg podatkowy coraz częściej obejmuje również mieszkańców dużych miast, takich jak Gdańsk, gdzie wynagrodzenia należą do wyższych niż średnia krajowa. Szczególnie dotyczy to specjalistów pracujących w sektorze portowym, logistycznym, IT, ochronie zdrowia czy branżach technicznych.
Problemem pozostaje niezmieniony od lat limit 120 tys. zł. Pensje rosły wraz z inflacją i presją płacową, ale próg podatkowy został zamrożony. Efekt jest prosty: coraz większa grupa pracowników wpada w 32-proc. PIT mimo braku formalnej podwyżki podatków.
Drugi próg PIT obejmuje już osoby pracujące na dodatkowych zmianach
Jeszcze kilka lat temu wyższa stawka PIT była kojarzona głównie z menedżerami i najlepiej opłacanymi ekspertami. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Coraz częściej drugi próg obejmuje pielęgniarki biorące dodatkowe dyżury, ratowników medycznych, nauczycieli akademickich czy inżynierów. W Trójmieście podobny problem dotyczy także pracowników stoczni, sektora offshore oraz branży logistycznej, gdzie nadgodziny i dodatkowe zmiany są częścią codziennej pracy.
Eksperci podatkowi zwracają uwagę, że wiele osób przekracza limit nie dlatego, że należy do grupy najbogatszych, ale dlatego, że pracuje więcej niż przeciętnie.
Katarzyna Rupp z PKF Polska wyliczyła, że pielęgniarka z tytułem magistra i specjalizacją, zarabiająca około 10 554 zł brutto miesięcznie, generuje klin podatkowo-składkowy sięgający niemal 41 proc.
Coraz więcej dopłat do PIT także w Trójmieście
Rosnąca liczba osób przekraczających drugi próg oznacza również coraz więcej dopłat podczas rocznych rozliczeń.
Według wcześniejszych danych Ministerstwa Finansów niemal 4 mln podatników musiało dopłacić fiskusowi prawie 15 mld zł. Wielu pracowników dopiero przy składaniu rocznej deklaracji odkrywa, że premie, nadgodziny albo dodatkowe umowy przesunęły ich do wyższego opodatkowania.
To coraz częstszy problem również wśród mieszkańców Gdańska pracujących jednocześnie dla kilku podmiotów lub łączących etat z działalnością dodatkową.
Samorządy korzystają z wyższych wpływów z PIT
Rosnące wpływy z PIT mają ogromne znaczenie także dla budżetów lokalnych. Część podatku dochodowego trafia bowiem do samorządów i finansuje komunikację miejską, szkoły, przedszkola czy inwestycje drogowe.
Dlatego propozycje podniesienia drugiego progu podatkowego wywołują polityczne spory. Minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz proponuje zwiększenie limitu z 120 tys. zł do 140 tys. zł rocznie, ale dla budżetu państwa i samorządów oznaczałoby to wielomiliardowe koszty.
Rząd znalazł się więc w trudnej sytuacji. Coraz trudniej tłumaczyć, dlaczego 32-proc. PIT płacą osoby wykonujące dodatkową pracę lub dyżury, ale jednocześnie odmrożenie progów oznaczałoby ogromny spadek dochodów publicznych.
Komentarze (0)