Wspólny kierunek
Do tej pory temat rozbijał się głównie o kwestie finansowe. Miasto liczyło koszty w milionach, mieszkańcy Nowego Portu liczyli na powrót przeprawy, a obie strony zostawały przy swoich wyliczeniach. Wczorajsze spotkanie, jak relacjonuje Sobolewski, wyglądało już inaczej.
Spotkanie przebiegło w bardzo dobrej atmosferze. Przedstawiliśmy nasze założenia. Czekamy teraz, aż miasto przedstawi wyliczenia. Prezydent zobowiązał się, że takie wyliczenia zostaną przeprowadzone. Wrócimy do tematu przy kolejnym spotkaniu, kiedy będziemy mieli już twarde dane.
Mówi Jarosław Sobolewski, radny dzielnicy Nowy Port.
Zmiana zdania?
Radny zauważa też, że zmienia się sam ton rozmów z urzędem. Wcześniej padały głównie stanowcze deklaracje i argumenty finansowe. Teraz, jak przyznaje, retoryka miasta zaczyna się zmieniać.
Wydaje mi się, że potrzebowaliśmy takiego spotkania, żeby obie strony mogły dokładnie wyjaśnić cel, który im przyświeca. Udało nam się dojść do wspólnych celów i mam nadzieję, że teraz uda się to zrealizować.
Jak podsumowuje, droga do przeprawy wciąż jest daleka, ale kierunek wreszcie jest ten sam. – Zrobiliśmy krok do przodu. To dalej jest maraton, natomiast w końcu zaczęliśmy biec w tym samym kierunku – mówi radny.
Nie prom kryzysowy, a prom testowy
Sobolewski podkreśla, że nie chodzi o powtórkę z sytuacji sprzed lat, gdy prom kursował awaryjnie po zamknięciu mostu Siennickiego. Tym razem wizja jest skromniejsza.
To ma być przede wszystkim kameralny prom, który zabierze maksymalnie kilkanaście, kilkadziesiąt osób wraz z rowerami. Nie wymagamy, żeby kursował co 15 minut. Chodzi o to, żeby na razie otworzyć furtkę i fizycznie sprawdzić, jaki będzie popyt na tę usługę.
Wyjaśnia radny Sobolewski. Kolejne spotkanie z miastem ma być momentem, w którym padną już konkretne liczby.
Komentarze (0)