reklama

Zachować chłodną głowę. Jutro Lechia jedzie do Łodzi

Opublikowano:
Autor:

Zachować chłodną głowę. Jutro Lechia jedzie do Łodzi - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

SportW piątek 4 kwietnia o godz. 20:30 w meczu 27.kolejki PKO BP Ekstraklasy Lechia Gdańsk zmierzy się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Biało-zieloni przystępują do starcia w dobrym nastroju, bowiem pierwszy raz od końcówki września 2024 roku wyszli ze strefy spadkowej i pragną zadomowić się już na dobre na miejscach gwarantujących utrzymanie w elicie, ale nie będzie o to łatwo – rywalem gdańszczan będzie zespół, który nie przegrał od dwóch spotkań, a na dodatek w ostatnim czasie wzmocnił się nowym prezesem i jednocześnie właścicielem, dyrektorem sportowym oraz trenerem.
reklama

Plac budowy Wielkiego Widzewa

O Widzewie jest głośno, ale raczej nie z powodów czysto sportowych, bowiem w klubie doszło do zmiany władzy – Tomasza Stamirowskirgo zastąpił prezes i właściciel firmy Panattoni Robert Dobrzycki, który nabył większościowy pakiet akcji łódzkiego klubu (76 proc.). Mimo tego, 20,05 proc. udziałów pozostanie jednak w rękach Stamirowskiego, a niecałe 4 proc. akcji wciąż należeć będzie do stowarzyszenia kibiców Widzewa.

- Chciałem mieć wpływ, decydować. A 76 proc. dlatego, że to ponad 3/4, co oznacza, że jeśli np. będę chciał dokapitalizować klub, nie będę potrzebował zgody akcjonariusza mniejszościowego — tłumaczył na specjalnie przygotowanej z tej okazji konferencji prasowej Dobrzycki. 

reklama

Tym bardziej, że biznesmen chce z „wielką pompą” rozpocząć pracę w Łodzi - według doniesień portalu „Meczyki” latem planuje wydać aż 4 miliony euro na transfery, a w planach ma jeszcze rozbudowę stadionu i rozwój akademii RTS-u. 

Tak naprawdę rewolucja w zespole rozpoczęła się od momentu odejścia trenera Daniela Myśliwca (luty 2025) i dyrektora Tomasza Wichniarka (marzec 2025)  - ich miejsca zajęli odpowiednio Żeljko Sopić i Mindaugas Nikolicius. Nazwisko tego drugiego wzbudza duże zainteresowanie, bowiem ma bogate CV. 

W latach 2005-06 pracował w litewskiej federacji jako team manager reprezentacji, a już w 2006 r. jako zaledwie 22-latek trafił do Hearts, gdzie rządził litewski biznesmen Vladimiras Romanovas. Po krótkiej przerwie dostał angaż w Żalgirisie Wilno (2010-17 - cztery tytuły mistrza Litwy, sześć Pucharów Litwy i pięć Superpucharów Litwy).

reklama

Potem został wiceprezesem chorwackiej Goricy (2018), a ostatnio (2021-2024) był dyrektorem sportowym Hajduka Split. Za jego kadencji klub m.in. sprzedał Lukę Vuškovicia do Tottenhamu za 11 milionów euro (potem ten zawodnik został wypożyczony do Radomiaka) i Stipe Biuka do Los Angeles FC za 6,5 miliona euro.

Do pracy w Polsce już się wcześniej przymierzał - latem miał zostać doradcą prezesa Motoru Zbigniewa Jakubasa, później negocjował z Legią i Rakowem, ale ostatecznie wylądował w stolicy województwa łódzkiego. 

W mieście zapanowała euforia, ponieważ uwierzyli, że zmiany wewnątrz klubu pozwolą - w dłuższej perspektywie - stworzyć „Wielki Widzew”, czyli nawiązać do lat 80. i 90., kiedy zespół potrafił kilkukrotnie zdobyć mistrzostwo Polski (4 razy – 1981, 1982 ,1996 ,1997) oraz występować regularnie w europejskich pucharach (m.in. 1980- 1/8 finału Pucharu UEFA, 1983 – półfinał Ligi Mistrzów, 1984 – 1/8 finału Pucharu UEFA, 1985 – 1/16 finału Pucharu Zdobywców Pucharów, 1996 – faza grupowa Ligi Mistrzów).

reklama

Na chwilę obecną droga od wymarzonych sukcesów jest bardzo daleka – po 26.serii gier łodzianie zajmują 12.miejsca w tabeli, mając bezpieczną przewagę 10 punktów nad strefą spadkową, lecz do lokat, gwarantujących grę w arenie międzynarodowej tracą prawie dwa razy tyle (17). 

Niemniej, drużyna pod wodzą nowego chorwackiego szkoleniowca jest w ostatnio dobrej formie, bowiem od dwóch spotkań są niepokonani (wygrana z GKS-em Katowice u siebie 1:0 (jeszcze za kadencji p.o. trenera Patryka Czubaka) oraz Piastem na wyjeździe 2:0). Dla 50-latka piątkowe starcie będzie zatem pierwszym meczem na własnym terenie. 

- Chcemy, żeby kibice wrócili do domu szczęśliwi. To dla nich tworzymy wielkie widowisko. Dla nas najważniejsze będzie zdobycie trzech punktów. Lechia miała kilka problemów w niedalekiej przeszłości, ale to już nie jest istotne jakiego rodzaju to były problemy. Ostatnio wygrali z Jagiellonią Białystok, nie są już w strefie spadkowej i mają dziewięć punktów straty do nas. Główną zaletą są ich szybcy skrzydłowi oraz dobrze wykonywane stałe fragmenty gry. To będzie trudne spotkanie, ponieważ przecież tydzień temu pokonali mistrzów Polski. – tak ocenił gdańszczan sternik Widzewa

reklama

Kolejny „finał” przed Lechią

Wątek „kibicowski” również w swojej wypowiedzi „przemycił” John Carver, wskazując że żywiołowy doping może być głównym atutem podczas piątkowego starcia dla Widzewiaków.

- Najtrudniej będzie z atmosferą z trybun, bo boisko jest ich blisko — to niezwykła atmosfera. Ale też nowy trener, jego pomysły, jego pierwszy mecz w domu, z tym będziemy musieli się zmierzyć (…) Po zmianie trenera zmienili sposób grania, przy stałych fragmentach gry, mają inny styl gry. Piłkarze są ci sami, ale widzę, a przyjrzeliśmy im się szczegółowo, że grają inaczej. Przy zmianie trenera widać zmianę od razu, bo szkoleniowcy chcą takie zmiany wprowadzić natychmiast. Na korzyść trenera też jest to, że była przerwa na kadrę, więc mógł wprowadzić jeszcze więcej meczów. Mieli też sparing z Polonią, gdzie testowali warianty. Nie powiem też wam za dużo, znacie mnie (śmiech).

Lechia - podobnie jak łodzianie - jest na fali. Atmosfera w zespole się poprawiła po niespodziewanej wygranej z Jagiellonią Białystok (1:0), tym bardziej że po zdobytych trzech punktach tydzień temu biało-zieloni pierwszy raz od września 2024 roku znajduje się wyżej niż na 16. miejscu w tabeli. 

- Wszystko jest w naszych rękach. W miarę łatwiej było wyjść, ale zdecydowanie trudniej będzie się poza strefą spadkową utrzymać. Nie możemy być zrelaksowani. Mamy przed sobą osiem finałów. W tygodniu mieliśmy aż, ale tylko jedno zwycięstwo. Testem dla tego zespołu jest to, jak długo będziemy poza strefą spadkową. – tonuje nastoje Anglik

Warto wspomnieć, że to właśnie po jesiennym starciu z Widzewem (1:1) zespół ostatni raz znajdował się „powyżej kreski”. Kibice nie mieliby nic przeciwko temu, żeby zespół systematycznie piął się w układzie sił Ekstraklasy. Czego zatem do szczęścia potrzebują gdańszczanie?

-Siła może być ważna w tym spotkaniu. A potrzebujemy takiej męskiej fizyczności, aby radzić sobie z przeciwnikami. W starciach (główkowych, 1 na 1 etc.) wygrywamy, więc to napełnia mnie optymizmem.(…) Zawsze zwracam uwagę na strukturę gry w defensywie, ale z piłką chcemy grać szybko. Próbujemy znaleźć sposób na każdego przeciwnika, aby wygrać mecz. Na świecie ta perspektywa posiadania piłki się zmienia, bo możesz mieć długo piłkę, ale nie strzelić bramki. Chodzi o to, aby być efektywnym, skutecznym.

Dwie dobre i jedna zła wiadomość z obozu Lechii

W piątek zabraknie Camilo Meny. Kolumbijczyk będzie musiał pauzować z powodu 4.żółtej kartki otrzymanej w trakcie starcia z Dumą Podlasia, co może być dość dużym osłabieniem, biorąc pod uwagę styl gry Lechii - zespół lepiej czuje się, gdy dynamiczni skrzydłowi są odpowiedzialni za tworzenie sytuacji bramkowych, a nie gdy próbują atakować większą liczbą zawodników na połowie przeciwnika. 

- Ale musimy znaleźć rozwiązanie, bo go nie będzie. Mamy też kilka potencjalnych pauz, więc musimy na to patrzeć. Ale odkąd jestem, to mamy problem z kontuzjami, z zawieszeniami, nie mamy na to wpływu, znajdziemy rozwiązanie. Zawodnicy rezerwowi powinni teraz zrobić na mnie jak najlepsze wrażenie

Precyzując wypowiedź trenera – zagrożeni pauzą w następnym spotkaniu jest aż czterech zawodników Lechii: Bujar Pllana, Andrei Chindris, Miłosz Kałahur oraz Kacper Sezonienko - cała czwórka ma na koncie już trzy „żółtka”.

Do pełni sprawności i gry na najwyższych obrotach powoli wraca Ivan Zhelizko, który być może zanotuje pierwszy występ od grudnia 2024 roku (ze Śląskiem Wrocław), ale jeżeli już to wejdzie na boisko z ławki rezerwowej. 

- Ivan jest gotowy na kilka, kilkanaście minut.

A skoro o ukraińskich zawodnikach mowa, Bogdan Sarnawski przed spotkaniem wyjaśnił swoją sytuację kontraktową z biało-zielonymi, ucinając wszelkie spekulacje.

- Po awansie do Ekstraklasy umowa przedłużyła mi się o dwa lata.

Zatem nie do końca czerwca 2025 (jak donosiły media), a 2026 roku bramkarz ma ważną umowę z Lechią, co oznacza że w przyszłym sezonie na pewno zobaczymy 30-latka w barwach drużyny ze stolicy Trójmiasta. 

To niejedyny zawodnik, który przedłużył współpracę – według najnowszych informacji 21-letni obrońca Bartosz Brylowski również będzie występował w Gdańsku rok dłużej. Niepewne z kolei są losy pięciu innych zawodników, którym za dwa miesiące są kończą się umowy: Dominika Piły, Maksyma Khlana, Loup-Diwana Gueho, Kacpra Gutowskiego oraz Antona Tsarenko.

Początek starcia o godz. 20:30. Transmisja w Canal+Sport 3, Canal+Sport, Canal+ 4K Ultra HD 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo