Marazm pierwszych trzech kwadransów
Podbeskiedzie Bielsko-Biała mimo, że jest beniaminkiem to od samego początku sezonu pokazuje, że nie zamierza grać defensywnego, wycofanego futbolu. Od pierwszych minut goście starali się narzucać wysoki pressing Arce, co skutkowało kilkoma nerwowymi zagraniami. Z kolei Gdynanie, kiedy już piłkę przy nodze mieli to nie za bardzo potrafili ją odpowiednio rozdysponować. Tak naprwdę pierwsze groźne okazje zaczęły się klarować dopiero po pierwszym kwadransie, głównie za sprawą niezwykle aktywnego Sidibe. Nieporadność ofensywna Arki została dość szybko wykorzystana przez gości, kiedy to wracający do ekstraklasowej formy Michał Rakoczy posłał podanie na kilkadziesiąt metrów, które zwięczone zostało bramką.
Nerwowość, która plącze nogi
Od pierwszych minut na boisku w poczynaniach piłkarzy Arki można było czuć nerwowość. Widać, że miejsce i dorobek puntkowy mocno na nich ciąży. Nie ma się co temu dziwić, zespół który w ligę wszedł przebojem i na początku wygrywał wszystko, potem spektakularnie się zaciął. To właśnie na tym chciało bazować Podbeskidzie, które chciało oddać ciężar kreowania meczu Arkowcom i w pierwszych 45 mintuach ten plan jak najbardziej wypalił
Odwrócony mecz
Druga połowa rozegrała się pod dyktando Arki Gdynia. Dobre zmiany dały impuls i konkrety w postaci bramek, a presujący intensywnie, choć głęboko, zespół Podbeskidzia z każdą minutą słabł. Wtedy mocną kartą okazała się szeroka (jak na warunki 1 ligi) kadra Arki Gdynia. Finalnie Gdynianie odwrócili mecz i wygrali 3:1. To niezwykle ważne zwycięsto dla Żółto-Niebieskich, bo pozwala budować powolną formę puntkową. W ostatnich 3 meczach (włączając ten) Gdynianie zdobyli 7 punktów
Wyjazd do rewelacji
Następny mecz Arka Gdynia rozegra dopiero za dwa tygodnie. 21 listopada Żółto-Niebiescy pojadą na wyjazd do Grodziska Mazowieckiego, które w tym sezonie jest jedną z rewelacji tych rozgrywek. Patrząc na formę Arki na wyjeździe może to być niezwykle trudne spotkanie.
Komentarze (0)