- Lechia Gdańsk rozpoczęła sezon w cieniu ogromnych problemów
- Pogoń Grodzisk Mazowiecki cierpliwie czekała na swoje szanse
- Pierwszy cios padł jeszcze przed przerwą
- Po zmianie stron Lechia próbowała odpowiedzieć
- Doświadczenie przesądziło o wyniku
- Młodzież zapłaciła za brak doświadczenia
- Problemy kadrowe nadal paraliżują Lechię Gdańsk
- Kibice nie odwrócili się od drużyny
Nowy sezon miał przynieść nadzieję na odbudowę po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Zamiast optymizmu kibice zobaczyli jednak drużynę, która od pierwszego meczu musi walczyć nie tylko z rywalami, ale przede wszystkim z własnymi problemami.
Lechia Gdańsk rozpoczęła sezon w cieniu ogromnych problemów
Lechia Gdańsk przystępowała do inauguracyjnego spotkania Betclic 1 Ligi w wyjątkowo trudnych okolicznościach. Klub nadal nie może rejestrować nowych zawodników z powodu obowiązujących zakazów transferowych, dlatego trener Władysław Łupaszko miał bardzo ograniczone pole manewru przy ustalaniu składu. Na liście nieobecnych znalazło się kilkunastu piłkarzy. Część zmaga się z kontuzjami, inni pozostali poza kadrą, a trzej zawodnicy pozyskani latem, Danyło Małow, Samuel Kopasek i Jakub Adkonis, mimo podpisanych kontraktów nie mogli zostać zgłoszeni do rozgrywek.
Efekt był bezprecedensowy. W wyjściowej jedenastce pojawiło się pięciu juniorów, w tym zaledwie 15-letni Martin Szczerbiński oraz 16-letni Bartosz Górski. Łącznie podczas spotkania na murawie zameldowało się dziewięciu juniorów, a aż dziesięciu piłkarzy zanotowało debiut w pierwszym zespole Lechii.
Pogoń Grodzisk Mazowiecki cierpliwie czekała na swoje szanse
Pierwsze minuty meczu nie zapowiadały wysokiej porażki gospodarzy. Młodzi zawodnicy Lechii grali odważnie, starali się wysoko pressować i szukali swoich okazji po akcjach skrzydłami. Kilka razy groźnie zrobiło się po dośrodkowaniach Igora Bambeckiego, a blisko zdobycia bramki był również Tomasz Wójtowicz, którego mocny strzał sprawił problemy bramkarzowi gości.
Po drugiej stronie boiska bardzo dobrze spisywał się Szymon Weirauch, który już w pierwszej połowie kilkukrotnie ratował swój zespół. Bramkarz Lechii wygrał między innymi pojedynek sam na sam z Bartoszem Ciepielą i skutecznie interweniował po uderzeniach z dystansu. Doświadczenie gości zaczęło jednak robić różnicę wraz z upływem kolejnych minut.
Pierwszy cios padł jeszcze przed przerwą
W 38 minucie Pogoń Grodzisk Mazowiecki przeprowadziła składną akcję lewą stroną boiska. Bartosz Ciepiela dograł piłkę przed bramkę, gdzie czekał już Damian Jaroń. Napastnik gości z najbliższej odległości pokonał Weiraucha i zapewnił swojej drużynie prowadzenie. Do przerwy Lechia przegrywała tylko 0:1, a wynik pozostawiał jeszcze nadzieję na odwrócenie losów spotkania.
Po zmianie stron Lechia próbowała odpowiedzieć
Drugą połowę biało zieloni rozpoczęli znacznie odważniej. Przez kilka minut zamknęli rywali na ich połowie, wywalczyli serię rzutów rożnych i próbowali doprowadzić do wyrównania. Brakowało jednak doświadczenia pod bramką przeciwnika. Dobre akcje kończyły się niecelnymi strzałami albo brakowało zawodnika, który zamknąłby dośrodkowanie. Kiedy wydawało się, że gospodarze zaczynają przejmować inicjatywę, Pogoń Grodzisk Mazowiecki zadała drugi cios.
Doświadczenie przesądziło o wyniku
W 63 minucie Igor Korczakowski zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka wpadła do siatki obok interweniującego Weiraucha i przewaga gości wzrosła do dwóch bramek.
Lechia próbowała jeszcze szukać swoich okazji, jednak młodzi zawodnicy z każdą minutą tracili siły. Pogoń kontrolowała przebieg spotkania i wykorzystywała coraz większe przestrzenie pozostawiane przez gospodarzy. W 77 minucie Bartosz Ciepiela po raz drugi wpisał się do protokołu jako autor asysty. Jego podanie wykorzystał 39-letni Radosław Majewski, który zachował zimną krew w sytuacji sam na sam i ustalił wynik meczu na 3:0.
Młodzież zapłaciła za brak doświadczenia
Trudno oceniać ten mecz wyłącznie przez pryzmat wyniku. Młodzi piłkarze Lechii pokazali ambicję i zaangażowanie, jednak różnica doświadczenia była widoczna praktycznie w każdej formacji. Goście grali spokojnie, cierpliwie czekali na swoje okazje i wykorzystywali błędy gospodarzy. Lechia natomiast miała problemy z odpowiednim ustawieniem w polu karnym, podejmowaniem decyzji w ofensywie oraz utrzymaniem wysokiego tempa przez pełne 90 minut.
W pierwszym zespole zadebiutowało aż dziesięciu zawodników, a tak młodego składu kibice w Gdańsku nie oglądali od wielu lat.
Problemy kadrowe nadal paraliżują Lechię Gdańsk
Sobotni mecz po raz kolejny pokazał, że największym przeciwnikiem Lechii Gdańsk pozostają obecnie problemy organizacyjne i kadrowe.
Zakaz rejestracji nowych zawodników sprawia, że trener nie może korzystać z piłkarzy sprowadzonych podczas letniego okna transferowego. Jednocześnie wokół przyszłości kilku czołowych zawodników wciąż pozostaje wiele znaków zapytania. Wiele wskazuje na to, że klub będzie zmuszony do kolejnych transferów wychodzących, aby poprawić swoją sytuację finansową.
To wszystko sprawia, że zespół przystępuje do ligowej rywalizacji w składzie znacznie odbiegającym od tego, który planowano jeszcze kilka tygodni temu.
Kibice nie odwrócili się od drużyny
Mimo niekorzystnego wyniku przez całe spotkanie z trybun niósł się głośny doping. Na Polsat Plus Arenie Gdańsk pojawiło się 6750 kibiców, którzy wspierali młody zespół również po końcowym gwizdku.
Po zakończeniu meczu piłkarze podeszli pod sektor najbardziej zagorzałych sympatyków. Z trybun można było usłyszeć okrzyki „Walczyć, trenować, Lechia musi panować” oraz „Lechijko, jesteśmy z wami”. Nie zabrakło jednak także wyraźnego niezadowolenia kierowanego pod adresem właściciela klubu Paolo Urfera, którego decyzje i obecna sytuacja finansowa Lechii od wielu tygodni budzą ogromne emocje wśród kibiców.
Dla Lechii Gdańsk był to wyjątkowo trudny początek nowego rozdziału po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Już pierwszy mecz pokazał, że bez rozwiązania problemów kadrowych i możliwości korzystania z nowych zawodników walka o szybki powrót do elity może okazać się znacznie trudniejsza, niż zakładano przed startem sezonu.
Komentarze (0)