reklama

Kibice mają dość obecnej władzy Lechii

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Kibice mają dość obecnej władzy Lechii - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

SportJest 75.minuta meczu Lechii Gdańsk z Jagiellonią Białystok. Atmosfera na stadionie znakomita, wskaże biało-zieloni prowadzą po golu Bogdana Viunnyka, więc – co logiczne – chcąc utrzymać korzystny wynik, potrzebują wsparcia kibiców, którego nagle brakuje, bowiem kibice z sektora dopingowego… opuścili trybuny Polsat Plus Areny. Dlaczego? Ten „happening” był wyrazem sprzeciwu wobec działań prezesa i właściciela klubu Lechii Gdańsk Paolo Urfera.
reklama

Od kochanego po znienawidzonego 

A zaczęło się przecież tak pięknie – kiedy w lipcu 2023 roku Szwajcar przejął władzę w Lechii, wszyscy mieli nadzieję na lepsze jutro po nieudolnych rządach Adama Mandziary, zakończone nie tylko spadkiem zespołu do 1.Ligi, ale również ogromnymi problemami finansowymi, stąd każdy na nową postać w szeregach biało-zielonych patrzył jak na Boga, zwłaszcza że miał dobrą opinię u poprzednich pracowników.

- Zrobił dobrą robotę, zespół wrócił do ekstraklasy. Sprowadził m.in. Sanela Kuljicia, to był wtedy bardzo dobry zawodnik. Miał wiele związków z Ameryką Południową, spędził kilka lat w Brazylii – wspominał na łamach Przeglądu Sportowego Stephane Fournier z lokalnego dziennika "Le Nouvelliste” czasy, gdy Urfer pracował w szwajcarskim FC Sion

reklama

Szybko miłość fanów biało-zielonych do 50-latka została wystawiona na próbę po słynnym artykule Szymona Jadczaka na łamach Wirtualnej Polski, w którym zasugerował powiązania Szwajcara z Kremlem oraz rosyjskim półświatkiem, co w świetle toczącej się wielkoskalowej wojny na Ukrainie – pisząc delikatnie – jest PR-ową wtopą, z której świetnie wybrnął prezes, pisząc dość mocne oświadczenie do kibiców.

- W zeszłym tygodniu wspólnota Lechii Gdańsk została zaatakowana artykułem składającym się z kłamstw, dezinformacji oraz manipulacji na temat naszego klubu, jego kadry zarządzającej i właścicieli, w tym mnie osobiście. Była to oczywista próba uderzenia w nasz projekt odbudowy topowego klubu piłkarskiego w Gdańsku. Jak zapewne wiecie, w kolejnych dniach autor tego paszkwilu całkowicie utracił wiarygodność. Niestety szkody, na jakie narażono naszą reputację, były poważne i prawdziwe, nawet jeśli weźmie się pod uwagę oczywisty konflikt interesów, kiedy oszczerstwa publikowane są na portalu, którego współwłaściciel kilka miesięcy temu bezskutecznie próbował kupić Lechię Gdańsk. – tłumaczył się 

reklama

Paradoksalnie sympatycy bardziej zaufali jemu niż dziennikarzowi, dając temu wyraz na platformie X, na której można było przeczytać wiele obleg pod adresem Jadczaka, a nawet niektórzy z nich zaczęli doszukiwać się spisku, ponieważ przed sezonem 2023/2024 zainteresowany kupnem Lechii był także właściciel portalu WP, stąd - ich zdaniem – mogło dojść do pewnego rodzaju „vendetty”. 

Relacje zaczęły się dopiero ochładzać w 2024 roku, kiedy zaczęły wychodzić na jaw problemy z wypłacalnością. Pierwszy raz takie wiadomości do mediów dotarły już w styczniu – zespół miał nie dostać pensji za grudzień 2023, ale szybko sytuację sporną rozwiązano. 

Potem dyrektor Jakub Chodorowski w marcu przyznał, że znowu przez miesiąc drużyna nie dostawała pieniędzy, a przecież do 31. dnia trzeciego miesiącu w roku, każdy klub musi wykazać wszystkie spłacone zobowiązania wobec swoich interesariuszy – w przeciwnym razie dostaje karę/y tj. brak licencji, ujemne punkty czy finansowe. Najbardziej martwiła ta pierwsza opcja, bowiem biało-zieloni zaciekle walczyli o powrót do elity. 

reklama

Na całe szczęście, przed końcem sezonu Komisja Odwoławcza ds. Licencji Klubowych PZPN przyznała licencję upoważniającą klub do uczestnictwa w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2024/2025 z nadzorem finansowym oraz nałożyła na klub środek kontroli w postaci obowiązku zapłaty kwoty 60 000 zł za naruszenie kryterium F.04 Podręcznika Licencyjnego. Pozostało zatem dopełnić formalności na boisku – biało-zieloni po emocjonującym boju z Wisłą Kraków na wyjeździe (4:3) mogli świętować awans do elity. 

Gdy wszyscy fani futbolu skupiali swoją uwagę na zmaganiach europejskiego czempionatu w Niemczech, lokalne media znowu doniosły o zaległościach finansowych, sięgających dwóch miesięcy wobec zawodników, jak i trenerów. 

Na domiar złego w lipcu, Lechia dostała „bana” transferowego od FIFA za niespłacenie raty za zakup Tomasa Bobcka z MFK Rużomberok, lecz po tygodniu karę odwieszono. Wewnątrz klubu również sporo się działo – odeszło wielu pracowników (dyrektorów, kierowników, osoby ze sztabu szkoleniowego, kierowników, rzeczników, ludzi odpowiedzialnych za komunikację, marketing etc.)

reklama

Nieudana runda jesienna (zakończona na przedostatnim 17.miejscu) była tylko kroplą w morzu problemów, które nawiedziły klub – w grudniu Lechia nie dostała licencji na grę w Ekstraklasie oraz dostała zakaz transferowy za niewywiązywanie się zaleceń Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN – przez ponad 3 miesiące biało-zieloni nie płacili swoim zawodnikom, a na dodatek na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy Lechia Gdańsk SA, klub wykazał stratę 18 milionów złotych.

Mimo tego zespół przygotowywał się do rundy wiosennej bez większych przeszkód w Turcji, ale w gabinetach Lechii panowała „nerwówka”, bowiem dopiero na dwa dni przed wznowieniem rozgrywek przywrócono licencję biało-zielonych - ponownie zaległości uregulowano oraz wykazano odpowiednią dokumentację. 

Udany początek 2025 roku (wygrana z Lechem oraz remis z Motorem) przyćmił kolejne kłopoty - tym razem okazało się, że Lechia zalega pieniądze Ruchowi Chorzów za transfer Tomasza Wójtowicza, stąd istniała realna szansa, że starcie z Zagłębiem się nie odbędzie, a Miedziowi wygrają to spotkanie walkowerem. Znowu bohatersko ze swoich problemów wyszła Lechia i nie dość, że spłaciła zobowiązania, to jeszcze sami zawodnicy pokazali kawał piłkarskiego rzemiosła, pokonując rywali 3:1. 

Never Ending Story 

I tak w koło Macieju – problemy, koniec problemów, nowe problemy, rozwiązanie nowych problemów, nowe nowych problemów, rozwiązywanie nowych nowych problemów. 

Trudno jest być kibicem biało-zielonych, którzy wreszcie dali upust swojej złości po nieudanym przełomie lutego i marca w wykonaniu Lechii - cztery porażki z rzędu, a na dodatek kuriozalna decyzji o obozie w Dubaju podczas przerwy reprezentacyjnej i w końcówce spotkania z Jagiellonią Białystok osoby, zasiadające na trybunach dopingowych, wyszły ze stadionu, a wcześniej wywiesiły transparent: „Urfer, we are coming for you” (z ang. „Urfer, idziemy po ciebie”) 

- Mówiłem już wielokrotnie, że kibice są bardzo ważni, bo bez nich futbol nie istnieje. Dzisiaj byli oni wspaniali. Wydaje mi się, że dzisiaj była największa frekwencja odkąd jestem tutaj trenerem. Byłem zaskoczony - kiedy rozmawiałem ze sztabem podczas meczu, nagle zauważyłem, że ich już nie ma. Należy pamiętać, że kibice mogą robić, co chcą, ponieważ to oni płacą za bilet. Jeżeli tak chcieli postąpić, to ich sprawa. – mówił po meczu John Carver

Wyglądało to dość kuriozalnie, zwłaszcza że gospodarze sensacyjnie prowadzili 1:0 po golu Bogdana Viunnyka, więc właśnie w takim momencie wsparcie fanów – teoretycznie – powinno być jeszcze bardziej widoczne.  

- Pierwsze, co ciśnie się na usta to „wszystkim nie dogodzisz”. Trybuna zielona jest miejscem dla fanatyków. Masz Lechię w sercu? Zależy Ci na dopingu? Utożsamiasz się z gdańskim ruchem kibicowskim? Zapraszamy na nasz sektor. Jeśli na któreś z tych pytań nie odpowiedziałeś twierdząco, dołóż kilka złotych i siądź sobie na trybunie żółtej  – pisze w swoim oświadczeniu Ultras Lechia Gdańsk

Dodając, że tak nie do końca zniknęli z Polsat Plus Areny. 

- Wśród biało-zielonej Rodziny coraz częściej było słychać głosy, że pora zrobić „coś więcej” w temacie, tfu, Urfera. Co stało się, gdy wreszcie zrobiliśmy trochę większy ruch? Marudzenie, że nie zobaczycie 15 minut meczu, że Lechia wygrywa i jak tak można? „Wszystkim nie dogodzisz” - dobrze jednak, że „marudy” były w mniejszości. Farbowany biznesmen zobaczył na żywo próbkę naszych możliwości. Spora część osób, która opuściła trybunę udała się pod sekretariat, wyrazić swoje zdanie na temat prowadzenia klubu. Co prócz końcówki meczu? Cieszy frekwencja na zielonej. Cieszy, że gdy w tabeli jest nieciekawie, gdy nie ma już z czego „depnąć”, budzi się fanatyzm. Lechia wyskoczyła ze strefy spadkowej, robimy swoje! – oznajmili 

Komplet fanów Lechii w Łodzi 

Przy okazji wspomniano o nadchodzącym wyjeździe zorganizowanej grupy kibiców na mecz z Widzewem Łódź. Dystrybucja biletów w cenie 180 zł za przejazd i bilet, które prowadziło Stowarzyszenie "Lwy Północy", już została zakończona - do stolicy województwa łódzkiego pojedzie 800 osób. 

- Jedziemy w komplecie, będzie wyśmienicie. Co od nas? Przygotujcie gardła, weźcie ze sobą szaliki, pamiętajcie o pieniążkach. Standardowo w pociągu przeprowadzimy zbiórkę, tradycyjnie też będziemy mieli dla Was limitowany wyjazdowy gadżet. Warto jeździć z nami. Nie zdążyliście zapisać się na Widzew? W kolejce czeka Warszawa, świąteczny czas z Biało-Zieloną Rodziną, zapraszamy!

Początek starcia w piątek 4 kwietnia o godz. 20:30. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo