Szum fal, rozgrzany piasek i charakterystyczny zapach świeżo pieczonych gofrów. Tak wygląda początek wakacji na gdańskich plażach. Tysiące mieszkańców i turystów korzystają z pierwszych naprawdę letnich dni, a przy punktach gastronomicznych ustawiają się kolejki. Wraz z rozpoczęciem sezonu wraca też temat, który co roku budzi emocje. Chodzi o ceny.
Postanowiliśmy sprawdzić, ile trzeba zapłacić za najpopularniejsze wakacyjne przysmaki sprzedawane przy plażach w Gdańsku. Cenniki pokazują, że za krótką przerwę na lody, gofra czy napój można dziś wydać znacznie więcej, niż wielu osobom mogłoby się wydawać.
Gofry nad morzem już dawno przestały być tanią przekąską
Jeszcze kilka lat temu gofr był symbolem niedrogiej wakacyjnej przyjemności. Kupowany podczas spaceru po plaży kosztował kilka złotych i dla wielu osób stanowił obowiązkowy punkt każdego urlopu. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Na gdańskich plażach klasyczny gofr bez dodatków kosztuje około 10 zł. To jednak dopiero początek wydatków. Wystarczy dodać bitą śmietanę, owoce, krem czy polewę, by cena zaczęła szybko rosnąć.
Najbardziej rozbudowane wersje gofrów kosztują obecnie nawet 29 zł. W ofercie można znaleźć między innymi warianty z owocami, kremami, bitą śmietaną i dodatkowymi dekoracjami.
Dla rodziny z dwójką dzieci taki przystanek na deser może oznaczać wydatek przekraczający 100 zł.
– Dzieci zobaczyły zdjęcia gofrów i od razu wiedziały, które chcą zamówić. Dopiero przy kasie zorientowaliśmy się, ile to będzie kosztować. Cztery gofry i nagle robi się kwota, za którą jeszcze niedawno można było zjeść rodzinny obiad – mówi pani Monika, która spędza weekend w Gdańsku.
Lody nadal królują na plaży. Wystarczy kilka gałek, by rachunek mocno urósł
Choć to gofry najczęściej przyciągają wzrok kolorowymi zdjęciami w menu, prawdziwym wakacyjnym klasykiem pozostają lody. W ciepłe dni kolejki do lodziarni potrafią ustawiać się już od późnego rana, a wielu plażowiczów nie wyobraża sobie spaceru nad morzem bez choć jednej porcji.
Z cenników, które sprawdziliśmy na gdańskich plażach, wynika, że za jedną gałkę lodów trzeba zapłacić od 7 do nawet 11 zł. Popularne świderki kosztują od 8 do 12 zł, a większe porcje czy bardziej wyszukane smaki oznaczają jeszcze wyższy wydatek.
Na pierwszy rzut oka nie wydają się to kwoty, które mogą mocno obciążyć wakacyjny budżet. Sytuacja zmienia się jednak błyskawicznie, gdy przy kasie stoi rodzina z dziećmi. Dwie gałki dla każdego, do tego napoje i niewinna przerwa podczas spaceru zamienia się w rachunek liczony w dziesiątkach złotych.
– Najbardziej zaskakuje to, jak szybko rośnie końcowa kwota. Człowiek podchodzi po lody, bo to przecież wakacyjny drobiazg. Za chwilę dzieci proszą jeszcze o coś do picia albo gofra i nagle okazuje się, że zostawił ponad 60 czy 70 zł. Wtedy człowiek zaczyna się zastanawiać, kiedy zwykłe lody stały się takim wydatkiem – mówi pan Krzysztof, turysta wypoczywający nad Bałtykiem.
Zapiekanki za niemal 30 zł
Wysokie ceny nie dotyczą wyłącznie słodkich przekąsek. W punktach gastronomicznych działających przy plażach w Gdańsku coraz więcej trzeba zapłacić również za zapiekanki. Najtańsze wersje kosztują około 25 zł, natomiast bardziej rozbudowane warianty wyceniono na 27, 28 i 29 zł.
Do tego dochodzą dodatkowo płatne sosy. W praktyce oznacza to, że dwie zapiekanki i dwa napoje mogą kosztować tyle samo, co obiad dla dwóch osób w wielu lokalach oddalonych od nadmorskich deptaków.
Nawet zwykła kawa przy plaży nie należy do tanich
Wśród produktów, które zwracają uwagę klientów, znajdują się również napoje.
Z cenników sprawdzonych przez nas na gdańskich plażach wynika, że kawa mrożona o pojemności 300 ml kosztuje 25 zł. Osoby, które zdecydują się na wersję z bitą śmietaną, muszą przygotować już 28 zł.
Dla porównania jeszcze kilka lat temu za podobną kwotę można było zamówić obiad dnia w wielu lokalach gastronomicznych.
Nie brakuje jednak osób, które podchodzą do takich cen ze spokojem.
– Wiadomo, że przy samej plaży zawsze było drożej. Płaci się nie tylko za produkt, ale też za lokalizację. Jeśli ktoś chce usiąść kilkadziesiąt metrów od morza i napić się kawy z widokiem na plażę, musi liczyć się z wyższymi cenami – mówi jeden z mieszkańców Gdańska spacerujących po nadmorskim deptaku.
Skąd biorą się tak wysokie ceny?
Właściciele punktów gastronomicznych od lat wskazują na rosnące koszty prowadzenia działalności. Chodzi między innymi o ceny energii, produktów spożywczych, transportu oraz wynagrodzenia pracowników sezonowych. Znaczenie ma także sama lokalizacja. Punkty położone tuż przy plaży należą do najbardziej atrakcyjnych miejsc handlowych w mieście. W sezonie przewijają się przez nie tysiące klientów każdego dnia, ale koszty funkcjonowania również są znacznie wyższe niż w lokalach działających dalej od morza.
Nie zmienia to jednak faktu, że dla wielu osób tegoroczne cenniki są sporym zaskoczeniem. Spacer po plaży, lody dla dzieci, gofr na deser i coś do picia. Wystarczy kilka wakacyjnych przyjemności, by rachunek szybko przekroczył 100 zł. To właśnie dlatego temat cen nad morzem co roku wraca i wywołuje tak wiele emocji wśród turystów odwiedzających Gdańsk.
Komentarze (0)