Na początku wyglądało to na rutynową interwencję. Jedno zgłoszenie, spokojna okolica, żadnych wyraźnych sygnałów, że chodzi o coś poważnego. Dopiero kolejne ustalenia pokazały, że za tym odkryciem kryje się historia, która porusza i zostawia więcej pytań niż odpowiedzi.
Makabryczne odkrycie w Brzeziu
Był 22 listopada 2025 roku, gdy przejeżdżający przez Brzezie kierowca zauważył coś niepokojącego. W stawie na terenie ogrodzonej posesji znajdowało się ciało psa. Widok był na tyle niepokojący, że mężczyzna natychmiast powiadomił policję. Na miejscu funkcjonariusze szybko potwierdzili, że sprawa jest poważna. Podczas przeszukania zbiornika wodnego odnaleziono drugie martwe zwierzę. Oba psy okazały się owczarkami podhalańskimi i należały do właściciela posesji. Śledczy ustalili, że zwierzęta zostały zabite dwa dni wcześniej.
Myśliwy zastrzelił swoje psy
Właścicielem zwierząt był 70-letni mieszkaniec sąsiedniego powiatu szczecineckiego. Mężczyzna jest myśliwym i posiadał broń legalnie. W jego domu zabezpieczono sztucer, kniejówkę oraz ponad sto sztuk amunicji. To właśnie z tej broni zastrzelono psy. Najważniejsze ustalenie śledczych było jednoznaczne. Myśliwy zastrzelił swoje psy, a następnie próbował zatrzeć ślady.
W trakcie postępowania mężczyzna przyznał się do winy. Nie próbował zaprzeczać. W swoich wyjaśnieniach mówił, że zwierzęta z czasem zaczęły się zmieniać. Jak twierdził, psy miały zdziczeć, uciekać z posesji i nie reagować na polecenia. Według jego relacji stawały się coraz bardziej nieprzewidywalne. Największy problem stanowiła jednak agresja. 70-latek obawiał się, że mogą kogoś zaatakować. To właśnie ten strach miał doprowadzić go do podjęcia decyzji o ich zabiciu.
Jak podkreśliła prokuratura, mężczyzna był przekonany, że działa słusznie. Dopiero później zrozumiał, co zrobił. W trakcie śledztwa wyraził żal.
Ciała psów w stawie
Po zastrzeleniu zwierząt mężczyzna nie zgłosił sprawy. Zamiast tego zdecydował się pozbyć ciał. Truchła psów wrzucił do stawu znajdującego się na jego posesji. Tłumaczył, że nie miał siły, aby je zakopać. Ten właśnie krok sprawił, że sprawa ujrzała światło dzienne. Gdyby nie przypadkowy świadek, wszystko mogło nigdy nie wyjść na jaw.
Akt oskarżenia dla 70-latka
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Człuchowie zostało zakończone. Do Sądu Rejonowego w Człuchowie trafił akt oskarżenia przeciwko myśliwemu. Mężczyzna usłyszał zarzut zabicia zwierząt. Zgodnie z obowiązującym prawem grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności. Warto podkreślić, że nie był wcześniej karany. W trakcie postępowania zadeklarował również chęć dobrowolnego poddania się karze.
Sprawa, która porusza opinię publiczną
Historia z Pomorza szybko zaczęła budzić emocje. Z jednej strony pojawia się argument strachu i braku kontroli nad zwierzętami. Z drugiej pojawiają się pytania o odpowiedzialność właściciela i dostępne rozwiązania w takich sytuacjach.
To sprawa, która wykracza poza jeden przypadek. Dotyka szerszego problemu relacji człowieka ze zwierzęciem i granic podejmowanych decyzji.
Komentarze (0)