- Kradzież biżuterii po targach Amberif. Jubiler był śledzony
- Kradzież w Sopocie. Z bagażnika zniknęła biżuteria warta milion euro
- Międzynarodowe śledztwo doprowadziło do przełomu
- Akt oskarżenia trafił do sądu w Sopocie
- Drugi podejrzany został zatrzymany, ale odzyskał wolność
- Brak umowy ekstradycyjnej z Kosowem zablokował postępowanie
- Śledztwo wobec Jetona B. zostało zawieszone
- Biżuteria warta milion euro nadal nie została odnaleziona
Sprawa ma swój początek w marcu 2023 roku podczas Międzynarodowych Targów Bursztynu i Biżuterii Amberif w Gdańsku. To właśnie tam, jak ustalili śledczy, miało rozpocząć się obserwowanie ofiary przez przyszłych sprawców. Kilka godzin później doszło do kradzieży, która do dziś pozostaje jedną z największych pod względem wartości łupu w ostatnich latach w Polsce.
Kradzież biżuterii po targach Amberif. Jubiler był śledzony
Amberif co roku przyciąga do Gdańska wystawców i handlarzy z całego świata. Wśród uczestników edycji z 2023 roku znajdował się jubiler ze Szwecji, który przywiózł do Polski wyjątkowo cenną kolekcję biżuterii. W jego ofercie znajdowały się między innymi złote naszyjniki wysadzane diamentami i perłami, kolczyki z rubinami i szmaragdami oraz pierścienie i bransolety zdobione szafirami. Łączna wartość przewożonych kosztowności sięgała około miliona euro.
Według ustaleń śledczych dwóch obywateli Republiki Kosowa obserwowało przedsiębiorcę od początku targów. Mężczyźni mieli śledzić jego ruchy zarówno na terenie wydarzenia, jak i po jego zakończeniu. Wszystko wskazuje na to, że nie był to przypadkowy wybór ofiary, lecz wcześniej zaplanowane działanie.
Kradzież w Sopocie. Z bagażnika zniknęła biżuteria warta milion euro
Po zakończeniu targów szwedzki jubiler udał się do Sopotu. Zatrzymał się na obiad w jednej z restauracji, pozostawiając w samochodzie torbę i walizki z kosztownościami. To właśnie wtedy doszło do kradzieży.
Sprawcy wybili szybę pojazdu i zabrali znajdujący się w bagażniku bagaż. Gdy właściciel wrócił do samochodu, po drogocennych przedmiotach nie było już śladu. Straty oszacowano na około milion euro. Mimo intensywnego śledztwa prowadzonego przez kolejne lata skradziona biżuteria nie została odnaleziona. Nie wiadomo również, gdzie ostatecznie trafiły kosztowności warte fortunę.
Międzynarodowe śledztwo doprowadziło do przełomu
Przez długi czas sprawa wydawała się niezwykle trudna do rozwiązania. Sprawcy skutecznie zniknęli, a śledczy musieli odtwarzać ich działania krok po kroku. Przełom nastąpił dzięki współpracy polskich policjantów z funkcjonariuszami z Niemiec, Albanii i Szwecji. W październiku 2024 roku na terenie Niemiec zatrzymano 50 letniego Andreę M., obywatela Republiki Kosowa podejrzewanego o udział w kradzieży. Po sprowadzeniu do Polski mężczyzna początkowo nie składał wyjaśnień. Ostatecznie przyznał się do zarzucanego mu czynu i zadeklarował chęć dobrowolnego poddania się karze.
Akt oskarżenia trafił do sądu w Sopocie
Jak informowała „Gazeta Wyborcza”, 12 maja do Sądu Rejonowego w Sopocie trafił akt oskarżenia przeciwko Andrei M. Mężczyzna odpowie za kradzież z włamaniem. Za taki czyn grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Do czasu rozpoczęcia procesu podejrzany pozostaje w polskim areszcie. To jednak tylko część historii. Śledczy od początku byli przekonani, że w przestępstwie uczestniczyły dwie osoby. Losy drugiego podejrzanego potoczyły się jednak zupełnie inaczej.
Drugi podejrzany został zatrzymany, ale odzyskał wolność
Drugim podejrzanym jest 56-letni Jeton B., również obywatel Republiki Kosowa. Mężczyzna został zatrzymany 10 stycznia 2025 roku w Prisztinie na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez polskie organy ścigania. Trafił do aresztu i spędził tam 40 dni.
Wydawało się wówczas, że podobnie jak jego wspólnik zostanie przekazany do Polski i odpowie przed sądem za udział w głośnej kradzieży po targach Amberif.
Tak się jednak nie stało.
Brak umowy ekstradycyjnej z Kosowem zablokował postępowanie
Kluczową przeszkodą okazały się przepisy prawa międzynarodowego. Polska i Kosowo nie mają podpisanej umowy ekstradycyjnej regulującej wzajemne przekazywanie osób ściganych przez wymiar sprawiedliwości. Problem pojawił się również przy próbie zastosowania procedury ekstradycji bezumownej.
- Polska nie może złożyć zapewnienia, na zasadzie wzajemności obowiązującej w prawie międzynarodowym, że w przypadku przekazania przez władze Kosowa wniosku o ekstradycję, wyda obywatela polskiego - wyjaśnia „Wyborczej” Mariusz Duszyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
W praktyce oznaczało to, że mimo zatrzymania podejrzanego nie było podstaw prawnych pozwalających na jego przekazanie do Polski.
Śledztwo wobec Jetona B. zostało zawieszone
Konsekwencje tej sytuacji okazały się bardzo poważne dla całego postępowania. 30 kwietnia 2026 roku, krótko przed skierowaniem aktu oskarżenia przeciwko Andrei M., Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zawiesiła śledztwo prowadzone wobec Jetona B. Powodem była niemożność doprowadzenia podejrzanego przed polski wymiar sprawiedliwości. Oznacza to, że proces dotyczący jednej z największych kradzieży biżuterii ostatnich lat w Polsce rozpocznie się tylko z jednym oskarżonym na ławie.
Biżuteria warta milion euro nadal nie została odnaleziona
Choć śledztwo doprowadziło do ustalenia i zatrzymania osób podejrzewanych o udział w przestępstwie, najważniejsza zagadka tej sprawy pozostaje nierozwiązana.
Biżuteria skradziona po targach Amberif nadal nie została odnaleziona. Nie wiadomo, gdzie trafiły złote naszyjniki, kolczyki, pierścienie oraz pozostałe kosztowności należące do szwedzkiego jubilera.
Po ponad trzech latach od kradzieży śledczy doprowadzili sprawę do etapu procesu sądowego. Nadal jednak nie udało się ustalić, co stało się z łupem wartym około miliona euro, który zniknął z samochodu zaparkowanego w Sopocie.
Komentarze (0)