Ta historia od początku budzi emocje. Nie tylko przez sam czyn, ale też moment i miejsce, w którym do niego doszło.
Wszedł do kościoła nie po to, by się modlić
Do zdarzenia doszło 3 kwietnia, w Wielki Piątek, w jednym z kościołów w Lęborku. To dzień szczególny dla wiernych. W świątyniach panuje cisza, nie odprawia się mszy, a wiele osób przychodzi na indywidualną modlitwę. Właśnie tę specyficzną atmosferę wykorzystał sprawca.
Jak ustalili śledczy, 39-letni mężczyzna wszedł do kościoła nie z powodów religijnych. Skierował się w stronę skarbonki na datki i wyłamał zamek, po czym zabrał pieniądze znajdujące się w środku. Łup nie był duży, bo wyniósł około 100 złotych, ale sposób działania zmienia kwalifikację czynu na poważniejsze przestępstwo.
Kamera wszystko nagrała
Sprawca nie działał w ukryciu. Jego zachowanie zarejestrował monitoring zamontowany w świątyni. Nagranie stało się jednym z kluczowych dowodów w sprawie. Po zgłoszeniu kradzieży policjanci z pionu kryminalnego w Lęborku rozpoczęli działania. Analizowali ślady, sprawdzali materiał wideo i prowadzili pracę operacyjną. To pozwoliło szybko wytypować osobę podejrzaną. Z ustaleń wynika, że mężczyzna dobrze znał realia takich miejsc i wykorzystał moment, gdy kościół był pusty.
Zatrzymanie w mieszkaniu
Do zatrzymania doszło 13 kwietnia. Policjanci weszli do mieszkania 39-latka i zatrzymali go bez większych problemów. Mężczyzna podczas przesłuchania tłumaczył, że był nietrzeźwy i nie pamięta, po co wszedł do kościoła. Twierdził, że pomysł kradzieży pojawił się spontanicznie. Śledczy podkreślają jednak, że zgromadzony materiał dowodowy jasno wskazuje na jego udział w zdarzeniu.
Nie pierwszy raz po drugiej stronie prawa
Szybko wyszło na jaw, że zatrzymany ma już kryminalną przeszłość. Był wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu i odbywał karę pozbawienia wolności. To ma kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu sprawy.
Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem, za który grozi do 10 lat więzienia. Jednak ze względu na działanie w warunkach recydywy, kara może być znacznie wyższa.
Dlaczego ta sprawa wywołała tyle emocji
Choć chodziło o stosunkowo niewielką kwotę, sprawa odbiła się szerokim echem. Kradzież w kościele zawsze budzi duże poruszenie, ale w tym przypadku doszedł jeszcze jeden element. Wielki Piątek.
Dla wielu osób to jeden z najważniejszych dni w roku. Dlatego informacja o włamaniu właśnie wtedy została odebrana jako szczególnie bulwersująca. Policja przypomina, że w takich przypadkach nie liczy się wartość skradzionych pieniędzy. Kluczowy jest fakt włamania, który znacząco podnosi wagę przestępstwa.
Sprawa trafi do sądu
Śledczy zakończyli już swoje działania na etapie dochodzenia. Zebrany materiał dowodowy zostanie przekazany do sądu, który zdecyduje o dalszym losie 39-latka. To tam zapadnie wyrok, który uwzględni nie tylko sam czyn, ale też jego wcześniejszą karalność i okoliczności zdarzenia.
Komentarze (0)