W nocy z piątku na sobotę spokojna ulica w Pinczynie zamieniła się w miejsce dramatycznych wydarzeń. Strażacy nie tylko walczyli ze skutkami wypadku, ale też z bezczelnością złodzieja, który działał tuż obok ratowników.
Noc, syreny i wypadek na ul. Głównej
8 lutego o godz. 1.43 dyżurny zadysponował OSP Pinczyn do zderzenia dwóch aut osobowych na ul. Głównej. Na miejscu pracowali strażacy, ZRM oraz policja. Było ciemno, zimno i nerwowo, typowa nocna akcja na drodze. Ochotnicy zabezpieczali teren, pomagali poszkodowanym i dbali o to, by nikt więcej nie ucierpiał. W takich chwilach liczy się każda sekunda, każdy ruch i każdy element oznakowania miejsca zdarzenia. I właśnie wtedy ktoś postanowił działać po cichu.
Co dokładnie skradziono
Łupem padł dysk świetlny, czyli przenośne, migające urządzenie ostrzegawcze ustawiane na drodze przed miejscem wypadku. To nie ozdoba i nie gadżet, ale realne zabezpieczenie chroniące ratowników i kierowców. Bez takiego sprzętu akcja staje się bardziej ryzykowna. Strażacy muszą improwizować, a każda improwizacja na ruchliwej drodze oznacza większe zagrożenie.
Mocne słowa strażaków z OSP Pinczyn
Na swoim profilu społecznościowym jednostka nie owijała w bawełnę. Jak informują strażacy z OSP Pinczyn:
- Zdarzyła się bardzo nieprzyjemna sytuacja. Sytuacja, która nigdy nie powinna się zdarzyć w żadnych okolicznościach. Zostaliśmy okradzeni w trakcie udzielania pomocy osobom biorącym udział w zderzeniu drogowym. Skradziony został dysk świetlny, stanowiący element zabezpieczenia miejsca zdarzenia. Mamy nadzieję, że pod wpływem przemyślenia swojego zachowania dysk wróci do nas. Dzisiaj dysk a jutro…?
Ten apel pokazuje jedno. Strażacy są wściekli, ale też liczą na opamiętanie sprawcy.
To nie pierwszy taki przypadek w regionie
Jak potwierdziła PSP w Starogardzie Gdańskim, podobna kradzież wydarzyła się już kilka lat temu w powiecie starogardzkim. Nie jest to więc odosobniony wybryk, lecz niepokojący schemat. Dla służb ratowniczych oznacza to konieczność większej ostrożności nawet podczas działań, które same w sobie są już trudne i stresujące.
Społeczność stanęła po stronie strażaków
Reakcja mieszkańców była natychmiastowa. W komentarzach dominują słowa oburzenia, wsparcia i niedowierzania. Wielu podkreśla, że kradzież sprzętu ratowniczego to przekroczenie wszelkich granic. Co ważne, jedna z firm już zadeklarowała zakup nowego dysku świetlnego dla jednostki. To gest solidarności, który pokazuje, że większość ludzi jednak stoi po stronie tych, którzy niosą pomoc.
Kim są ochotnicy z Pinczyna
Ochotnicza Straż Pożarna w Pinczynie działa od 1933 roku. Od 14 lat jest częścią krajowego systemu ratowniczego. W akcjach może brać udział 36 strażaków, w tym osiem kobiet.
Jednostka prowadzi też Młodzieżową Drużynę Pożarniczą oraz własną orkiestrę dętą, co w dzisiejszych czasach jest prawdziwą rzadkością.
Komentarze (0)