To nie jest pojedynczy incydent, lecz ciąg zdarzeń, który trwa już od miesięcy i wciąż nie doczekał się wyjaśnienia.
Dziewięć ataków na dom. To nie przypadek
Andrzej Strzechmiński jasno mówi, że skala problemu jest duża. Jego dom był niszczony aż dziewięć razy. Sprawcy używali farb oraz kwasu masłowego, który powoduje wyjątkowo uciążliwy zapach i trudności w usunięciu skutków. Mój dom już dziewięć razy był wymazany kwasem masłowym i pomalowany różnego rodzaju farbami. Grobowiec mojej rodziny wielokrotnie oblewano farbą i zniszczono.
Tego typu działania nie wyglądają na przypadkowe akty wandalizmu. Powtarzalność i wybór celu sugerują, że ktoś działa z premedytacją
Zniszczony grobowiec. Sprawa, która boli najbardziej
Najwięcej emocji budzą jednak zdarzenia na cmentarzu. Grobowiec rodzinny byłego burmistrza był wielokrotnie dewastowany. Spoczywa tam między innymi jego żona oraz jej najbliżsi.
Do jednego z ostatnich incydentów doszło tuż przed Wielkanocą. Nagrobek został oblany białą farbą olejną. Wcześniej, przed Bożym Narodzeniem, ktoś pomalował tabliczkę czarnym sprayem.
Były burmistrz nie ukrywa emocji i w mediach społecznościowych opisał sytuację wprost:
- Po raz kolejny jakiś PSYCHOPATA dopuścił się profanacji grobu. To nie tylko kolejna profanacja grobu lecz również nękanie członków rodziny, ponieważ jest to grób rodzinny. Zarządzający cmentarzem i policja otrzymali informację o kolejnym, przykrym dla rodzin a szczególnie przed Świętami zdarzeniu. Zapewne wszystko skończy się na współczuciu dla rodziny i satysfakcji dla nękającego.
W innym wpisie dodał:
- Kolejny raz został sprofanowany grób mojej żony jej siostry i ich rodziców. Szczególnie boli, że dokonano tego barbarzyństwa przed świętami Wielkanocnymi. Mieli odpoczywać w spokoju, który jest notorycznie zakłócany. Dość tego. Wyznaczam kwotę 2 tysiące zł dla osoby, która wskaże sprawcę.
2 tys. zł nagrody. Próba przełamania impasu
Brak efektów śledztwa sprawił, że Strzechmiński zdecydował się działać sam. Ogłosił nagrodę dla osoby, która pomoże ustalić tożsamość sprawców. To jasny sygnał, że sytuacja przekroczyła granice cierpliwości. Były burmistrz liczy, że ktoś zdecyduje się przekazać informacje, które pozwolą zakończyć sprawę.
Sprawa była już dwukrotnie zgłaszana policji. Jedno postępowanie zostało umorzone, drugie nadal trwa. Na razie jednak nie przyniosło konkretnych rezultatów. Dwa razy zgłaszałem już sprawę na policję. Pierwsze postępowanie zostało niestety umorzone. Drugie jest w trakcie, ale nie wiem, czy coś z tego wyjdzie.
Utrudnieniem jest brak monitoringu obejmującego miejsce grobowca. Kamery na cmentarzu działają, ale nie rejestrują tego konkretnego obszaru.
Możliwy motyw. Zemsta za decyzje z czasów urzędowania
Strzechmiński nie wskazuje sprawców, ale sugeruje możliwy motyw. Jego zdaniem działania mogą mieć związek z decyzjami, które podejmował jako burmistrz Łeby. Jak podkreśla, nie zawsze były one korzystne dla osób próbujących działać nielegalnie.
Jeżeli ktoś ma pretensje do moich decyzji to niech mi to powie, a nie zastrasza moich bliskich lub niszczy nasz rodzinny grobowiec.
Komentarze (0)