Ta historia nie zaczęła się od pościgu ani przypadkowej kontroli. Zaczęła się od decyzji, którą 53-latek podjął sam.
Poszukiwany 53-latek sam zgłosił się na policję w Sopocie
Do zdarzenia doszło 10 lutego w mieście Sopot. Do pełniących służbę dzielnicowych podszedł 53-letni mieszkaniec Wejherowo i poinformował, że jest osobą poszukiwaną.
Jak przekazała Komenda Miejska Policji w Sopocie, mężczyzna miał do odbycia karę jednego roku i trzech miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwa oszustwa. Według jego relacji był w drodze na komendę, ponieważ nie chciał się już ukrywać i postanowił dobrowolnie stawić się do odbycia kary.
Policjanci sprawdzili jego dane w systemach. Informacje potwierdziły się. 53-latek figurował jako osoba poszukiwana do odbycia zasądzonej kary.
Był przygotowany na pobyt w zakładzie karnym
Jeden szczegół zwracał szczególną uwagę. 53-latek miał przy sobie torbę z rzeczami osobistymi, spakowaną tak, jakby właśnie wybierał się w dłuższą podróż. Tyle że jej celem nie był wyjazd, lecz zakład karny. Ten obraz nie pozostawiał wątpliwości. To nie był impuls. Decyzja musiała dojrzewać.
Policjanci sprawdzili jego dane w systemach. Informacje potwierdziły, że mężczyzna jest osobą poszukiwaną do odbycia kary. Po wykonaniu niezbędnych czynności został zatrzymany i doprowadzony do jednostki. W najbliższym czasie trafi do zakładu karnego, gdzie odbędzie rok i trzy miesiące pozbawienia wolności za oszustwa.
Dobrowolne stawiennictwo. Policja przypomina o możliwości
Funkcjonariusze podkreślają, że osoby poszukiwane przez wymiar sprawiedliwości mogą dobrowolnie zgłosić się do jednostki policji. Taka postawa nie znosi obowiązku odbycia kary, ale pozwala na sprawne przeprowadzenie procedur i uniknięcie przymusowego zatrzymania.
Sprawa z Sopotu pokazuje, że zakończenie poszukiwań nie zawsze wiąże się z dynamicznymi działaniami. Czasem wystarczy kilka słów wypowiedzianych wprost do patrolu, by formalnie rozpocząć odbywanie zasądzonej kary.
Komentarze (0)