Niedzielny wieczór, 1 listopada, przyniósł poważne utrudnienia na drodze ekspresowej S7. Na odcinku w pobliżu Cedrów Małych doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. Przebieg zdarzenia był wyjątkowo groźny, a sytuacja wymagała zaangażowania służb ratunkowych.
Wypadek na S7. Jeden samochód wypadł z drogi i stanął w płomieniach
Do zdarzenia doszło po godzinie 18 na 20. kilometrze drogi ekspresowej S7, pomiędzy węzłami Żuławy Zachód i Cedry Małe. Na jezdni w kierunku Nowego Dworu Gdańskiego zderzyły się dwa samochody osobowe. Siła uderzenia sprawiła, że jeden z pojazdów wypadł poza jezdnię i znalazł się w przydrożnym rowie. Chwilę później samochód stanął w ogniu. Widok płonącego auta i skala zdarzenia sprawiły, że na miejsce skierowano liczne służby ratunkowe. Początkowe informacje przekazane przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego wskazywały, że w zdarzeniu mogą być osoby poszkodowane. W związku z tym do akcji zadysponowano również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Śmigłowiec LPR wylądował na S7. Uczestnicy wyszli bez obrażeń
Obecność śmigłowca ratunkowego na drodze ekspresowej dodatkowo utrudniła przejazd. Maszyna wylądowała bezpośrednio na trasie, a miejsce zdarzenia musiało zostać odpowiednio zabezpieczone przez służby. Ostatecznie okazało się, że mimo bardzo groźnego przebiegu zderzenia nikt z uczestników nie odniósł obrażeń. Śmigłowiec LPR nie musiał transportować żadnej osoby do szpitala. To dobra wiadomość po zdarzeniu, które mogło zakończyć się znacznie poważniejszymi konsekwencjami. Jeden z samochodów został jednak objęty pożarem, a działania ratunkowe wymagały czasowego ograniczenia ruchu na ważnej trasie wyjazdowej z Gdańska.
Utrudnienia na S7. Zablokowany był prawy pas ruchu
Kierowcy jadący w stronę Nowego Dworu Gdańskiego musieli liczyć się z utrudnieniami. W rejonie wypadku zablokowany został prawy pas ruchu. Przejazd odbywał się lewym pasem, przez co samochody poruszały się wolniej i tworzyły się korki. Według wstępnych szacunków utrudnienia mogły potrwać około dwóch godzin. Problemy komunikacyjne dotknęły więc również osoby wracające z odwiedzin na cmentarzach. Niedziela, 1 listopada, była bowiem dniem wzmożonego ruchu na pomorskich drogach. Kierowcy przejeżdżający przez ten odcinek powinni zwracać szczególną uwagę na oznakowanie i polecenia funkcjonariuszy. W pobliżu miejsca wypadku nie należy wykonywać gwałtownych manewrów ani próbować omijać zatoru w sposób niezgodny z przepisami.
Powroty po Wszystkich Świętych. Na Pomorzu pojawiają się mgły
Wypadek na S7 wydarzył się w czasie, gdy wielu mieszkańców regionu wracało z cmentarzy i rodzinnych spotkań. Wieczorne godziny oznaczają nie tylko większe natężenie ruchu, ale również pogarszające się warunki widoczności. Tego wieczoru na Pomorzu miejscami występowały mgły. Mogły one utrudniać dostrzeganie innych pojazdów, pieszych i przeszkód na jezdni. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, w których kierowcy nie dostosowują prędkości do rzeczywistej widoczności.
Podczas powrotów warto zachować większy odstęp od poprzedzającego samochodu i unikać pośpiechu. Nawet na drodze ekspresowej, gdzie ruch odbywa się płynnie i z dużą prędkością, warunki atmosferyczne mogą szybko zmienić sytuację na trasie.
Komentarze (0)