- Dariusz Chmielewski zabrał głos w sprawie Igora Strzoka-Lewickiego
- Mocne słowa o działalności Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków
- Spór o zabytki i rzekomy mechanizm ich niszczenia
- Dariusz Chmielewski wskazuje na odpowiedzialność byłego konserwatora
- „Jeżeli dysponuje dowodami, powinien zawiadomić organy”
- Padła zapowiedź działań prawnych
- Igor Strzok-Lewicki odpowiada na oświadczenie
- Były konserwator: „Gdybym był świadkiem korupcji, zgłosiłbym ją”
- „Nikt oficjalnie nie odpowiedział na moje pytania”
- Spór zaczął się także od relacji między następcą a poprzednikiem
- „Wypowiedział mi wojnę”
- Były konserwator pyta o swoje dobra osobiste
- Strzok-Lewicki opisuje sprawy dotyczące byłych pracowników WUOZ
- Most Tczewski i gdańskie zabytki w tle sporu
- Igor Strzok-Lewicki kierował urzędem przed Dariuszem Chmielewskim
- Oświadczenie bez możliwości komentowania
Spór między obecnym i byłym szefem Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku przeniósł się na kolejny poziom. Obie strony przedstawiają własną wersję wydarzeń, a sprawa może mieć również konsekwencje prawne.
Dariusz Chmielewski zabrał głos w sprawie Igora Strzoka-Lewickiego
7 września Dariusz Chmielewski, obecny Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, opublikował oświadczenie dotyczące wypowiedzi swojego poprzednika, Igora Strzoka-Lewickiego. Chodzi o wpisy publikowane przez byłego konserwatora od kwietnia 2024 roku na jego profilu w mediach społecznościowych.
Chmielewski zaznacza, że krytyka działalności administracji publicznej i decyzji konserwatorskich jest prawem każdego obywatela. Jego zdaniem problem pojawia się jednak wtedy, gdy krytyka przestaje być rzeczowa.
- Ocena działalności i decyzji organów administracji publicznej, w tym decyzji konserwatorskich, jest niezbywalnym prawem każdego obywatela. Natomiast treść wpisów publikowanych przez p. Igora Strzoka-Lewickiego przekracza granice rzeczowej krytyki. Zawarte w tych wpisach twierdzenia często są niezgodne z prawdą i mają charakter bezpodstawnych oskarżeń i zarzutów podważających wiarygodność WUOZ, którym kieruję, pracowników tego Urzędu i moją osobiście. Z tego względu poszczególne wpisy mogą naruszać dobra osobiste pracowników WUOZ lub moje albo przepisy prawa karnego - napisał Dariusz Chmielewski, Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
To właśnie od oceny granic publicznej krytyki rozpoczyna się najnowsza odsłona konfliktu. Obecny konserwator nie kwestionuje prawa do oceniania decyzji urzędu, ale zarzuca swojemu poprzednikowi, że część jego publikacji zawiera nieprawdziwe informacje i bezpodstawne oskarżenia.
Mocne słowa o działalności Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków
W dalszej części oświadczenia Dariusz Chmielewski odnosi się do konkretnych wpisów publikowanych przez Igora Strzoka-Lewickiego. Według obecnego konserwatora były szef WUOZ wielokrotnie przypisywał urzędowi oraz jego pracownikom działania niezgodne z prawem.
- Pan Igor Strzok-Lewicki w swoich wpisach wielokrotnie przypisuje WUOZ i obecnemu Pomorskiemu Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków działania niezgodne z prawem. Wpisy te sugerują również, że podejmowane przez WUOZ decyzje nie wynikają z przesłanek merytorycznych, lecz są podejmowane w interesie innych osób, przedsiębiorców lub grup. W jednym z wpisów prace prowadzone w ramach nadzoru konserwatorskiego określane są jako „zalegalizowany proceder niszczenia zabytku”, a dokumentacja urzędowa jako „poświadczenie nieprawdy - wskazuje Dariusz Chmielewski w oświadczeniu.
Sformułowania dotyczące „zalegalizowanego procederu niszczenia zabytku” oraz „poświadczenia nieprawdy” należą do najmocniejszych fragmentów sporu. Chmielewski sprzeciwia się również sugestiom, że decyzje konserwatorskie mogą być podejmowane w interesie przedsiębiorców lub innych grup. Szczególnie stanowczo odnosi się do sugestii dotyczących deweloperów.
Spór o zabytki i rzekomy mechanizm ich niszczenia
Jednym z wątków, do których odnosi się obecny Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, jest sugestia dotycząca celowego dopuszczania do pogarszania stanu zabytków. Chodzi o bardzo poważny zarzut. Według opisu przedstawionego przez Chmielewskiego jego poprzednik miał sugerować możliwość istnienia mechanizmu, w którym zabytek jest doprowadzany do złego stanu, aby następnie można było uzyskać zgodę na jego rozbiórkę.
- Szczególnie stanowczo sprzeciwiam się sugestiom, jakoby WUOZ lub Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków celowo dopuszczał do pogarszania stanu zachowania zabytków, aby następnie umożliwić ich rozbiórkę. Tego rodzaju twierdzenia tworzą fałszywy i karykaturalny obraz funkcjonowania organu ochrony zabytków oraz osób wykonujących swoje ustawowe obowiązki - podkreśla Dariusz Chmielewski.
W oświadczeniu pojawiają się także zarzuty dotyczące sugerowania przez Strzoka-Lewickiego nieuczciwości, korupcji oraz powiązań WUOZ z deweloperami.
Dariusz Chmielewski wskazuje na odpowiedzialność byłego konserwatora
Obecny konserwator zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Igor Strzok-Lewicki przez lata sam kierował urzędem, dlatego jego wypowiedzi mogą być odbierane przez opinię publiczną jako szczególnie wiarygodne. W ocenie Chmielewskiego ma to znaczenie przy ocenie publikowanych przez niego zarzutów.
- Pan Igor Strzok-Lewicki, jako były Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego wypowiedzi mogą być odbierane jako szczególnie wiarygodne właśnie z uwagi na pełnioną wcześniej funkcję. Tym bardziej niezrozumiałe jest przypisywanie pracownikom WUOZ i obecnemu Pomorskiemu Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków działań, które miałyby polegać na łamaniu prawa lub niewykonywaniu obowiązków - czytamy w oświadczeniu.
Chmielewski twierdzi, że tego rodzaju publikacje tworzą obraz urzędników, którzy mają świadomie działać wbrew przepisom i interesowi ochrony zabytków.
„Jeżeli dysponuje dowodami, powinien zawiadomić organy”
Ważną częścią stanowiska obecnego konserwatora jest kwestia dowodów. Dariusz Chmielewski wskazuje, że jeżeli Igor Strzok-Lewicki posiada informacje potwierdzające opisywane przez niego nieprawidłowości, powinien przekazać je odpowiednim organom.
- Jeżeli p. Igor Strzok-Lewicki dysponuje dowodami potwierdzającymi wskazywane przez niego nieprawidłowości lub naruszenia prawa, właściwym działaniem jest zawiadomienie odpowiednich organów administracji lub wymiaru sprawiedliwości. Według mojej wiedzy do dnia publikacji niniejszego oświadczenia takie zawiadomienie nie zostało złożone - napisał Dariusz Chmielewski.
Obecny PWKZ podkreśla przy tym swoje doświadczenie zawodowe i zapowiada, że nie zamierza pozostawiać zarzutów bez reakcji.
- Mam wieloletnie doświadczenie w administracji publicznej i 30 lat praktyki zawodowej. Nie zamierzam pozwolić na to, aby bezpodstawne oskarżenia dotyczące mojej pracy, pracy pracowników WUOZ czy sposobu wykonywania ustawowych zadań pozostawały bez odpowiedzi - zaznacza obecny Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Padła zapowiedź działań prawnych
Oświadczenie Dariusza Chmielewskiego kończy się jednoznaczną zapowiedzią.
- W związku z powyższym informuję, że w odniesieniu do poszczególnych wypowiedzi podejmę stosowne działania prawne, w tym na drodze cywilnej lub karnej, w zależności od ich treści i charakteru – zapowiedział Dariusz Chmielewski.
Nie chodzi więc wyłącznie o publiczną wymianę stanowisk. Obecny konserwator zapowiada analizę konkretnych wypowiedzi pod kątem możliwych konsekwencji prawnych.
Igor Strzok-Lewicki odpowiada na oświadczenie
Na stanowisko Dariusza Chmielewskiego odpowiedział Igor Strzok-Lewicki. Były Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków zakwestionował przedstawioną przez obecnego szefa WUOZ ocenę swoich publikacji. W swojej odpowiedzi odwołał się do pojęcia DARVO, które opisuje mechanizm zaprzeczania, ataku oraz odwracania ról pomiędzy osobą oskarżaną a osobą przedstawianą jako pokrzywdzona. Strzok-Lewicki uważa, że właśnie w taki sposób należy odczytywać reakcję na jego wcześniejsze publikacje.
Były konserwator pyta, kiedy przedstawiciele urzędu mieli przedstawić fakty dowodzące, że informacje publikowane przez niego były nieprawdziwe. Wymienia w tym kontekście między innymi Most Tczewski, gdańskie kamienice oraz inne sprawy związane z ochroną zabytków.
Były konserwator: „Gdybym był świadkiem korupcji, zgłosiłbym ją”
Igor Strzok-Lewicki odniósł się także do zarzutów dotyczących korupcji. Podkreśla, że jego zdaniem obecne kierownictwo WUOZ nadaje jego wypowiedziom znaczenie, którego nie miały.
- Jeżeli byłbym świadkiem korupcji, zgłosiłbym ją odpowiednim organom. Nie twierdzę, że każda decyzja podejmowana przez urzędnika jest wynikiem korzyści majątkowej. Jeżeli moje słowa zostały tak zinterpretowane, to jest to interpretacja idąca znacznie dalej niż moje rzeczywiste intencje - odpowiedział Igor Strzok-Lewicki.
Były konserwator przekonuje, że jego celem było zwracanie uwagi na konkretne decyzje i sposób ochrony zabytków.
„Nikt oficjalnie nie odpowiedział na moje pytania”
Strzok-Lewicki twierdzi również, że wcześniej nie otrzymywał na swoim profilu oficjalnych, merytorycznych odpowiedzi ze strony WUOZ.
- Na moim profilu nigdy nie pojawiła się oficjalna odpowiedź osoby z WUOZ, która punkt po punkcie wykazałaby, że przedstawione przeze mnie fakty są nieprawdziwe. Są za to anonimowe konta, które mnie atakują. Jeżeli urząd uważa, że się mylę, nic nie stoi na przeszkodzie, aby przedstawić dokumenty i fakty - napisał były Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
W swojej odpowiedzi wskazuje, że oczekiwał przede wszystkim odniesienia się do konkretnych spraw, które opisywał.
Spór zaczął się także od relacji między następcą a poprzednikiem
Igor Strzok-Lewicki wraca w swoim wpisie do pierwszych miesięcy po objęciu stanowiska przez Dariusza Chmielewskiego. Twierdzi, że początkowo chciał współpracować z nowym konserwatorem i w pierwszych dwóch miesiącach próbował nawiązać z nim kontakt. Wspomina o prywatnym e mailu, na który, według jego relacji, nie otrzymał odpowiedzi.
Następnie przywołuje sprawę dużej inwestycji zakładów mięsnych. Jak twierdzi, przez wiele miesięcy prowadził negocjacje dotyczące przedsięwzięcia i przygotował finalną decyzję jeszcze przed rozpoczęciem pracy Dariusza Chmielewskiego w urzędzie. Według Strzoka-Lewickiego później obecny konserwator miał publicznie przypisywać sobie sukces związany z inwestycją. Były PWKZ uważa, że wydarzenia te miały znaczenie dla dalszego pogorszenia relacji między nimi.
„Wypowiedział mi wojnę”
W swojej odpowiedzi Strzok-Lewicki twierdzi, że przed wyborami w kwietniu 2024 roku sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta.
- W pewnym momencie uznałem, że Dariusz Chmielewski wypowiedział mi wojnę. Od tego czasu zbieram dokumenty, dowody i zeznania. Ludzie, którzy czują się pokrzywdzeni, pamiętają. Ja również pamiętam i będę odpowiadał na decyzje, zaniechania oraz wszystko, co dzieje się z zabytkami podlegającymi obecnemu konserwatorowi - napisał Igor Strzok-Lewicki.
Były konserwator zapowiada tym samym kolejne publikacje i dalsze odnoszenie się do działalności obecnego kierownictwa WUOZ.
Były konserwator pyta o swoje dobra osobiste
Jednym z głównych tematów odpowiedzi Strzoka-Lewickiego są informacje dotyczące jego wcześniejszej pracy.
Były PWKZ pyta, czy publiczne przedstawianie go jako osoby niewiarygodnej, nieobecnej w pracy, nieudolnej lub nadużywającej stanowiska może być naruszeniem jego dóbr osobistych.
- Czy rozpowszechnianie informacji, że prawie nigdy nie było mnie w pracy, jest naruszeniem moich dóbr osobistych? Czy przedstawianie mnie jako osoby nieudolnej, nieobecnej i nadużywającej stanowiska nie jest również przekroczeniem granic krytyki? Czy publikowanie takich informacji na stronach urzędowych i przedstawianie ich opinii publicznej nie miało wpływu na moje dobre imię i możliwość wykonywania pracy zawodowej? - pyta Igor Strzok-Lewicki.
Twierdzi, że informacje na jego temat miały mieć konsekwencje również w życiu zawodowym. Według jego relacji wokół jego osoby powstała atmosfera prześladowania, która miała utrudniać mu dalszą działalność.
Strzok-Lewicki opisuje sprawy dotyczące byłych pracowników WUOZ
W odpowiedzi pojawia się również wątek kilku byłych pracowników Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Strzok-Lewicki twierdzi, że osoby te miały być objęte działaniami służb, w tym przeszukaniami odbywającymi się we wczesnych godzinach porannych. Według jego relacji zabezpieczano prywatne telefony i komputery, przeszukiwano mieszkania oraz prowadzono podsłuchy telefoniczne.
- Kilku byłych pracowników WUOZ miało poranne przeszukania, zabezpieczane prywatne telefony i komputery, przeszukiwane mieszkania i telefony. W sprawach, w których pojawiały się zawiadomienia dotyczące mnie, dokumenty miały później pokazywać, że w czasie, którego dotyczyły zarzuty, przebywałem na międzynarodowej delegacji i konferencji - napisał były konserwator.
Strzok-Lewicki przedstawia te wydarzenia jako część szerszej atmosfery wokół jego osoby.
W odpowiedzi pojawia się także historia byłego pracownika WUOZ, który według relacji Strzoka-Lewickiego miał szukać zatrudnienia w innym miejscu.
- Był człowiek, który pracował u mnie i był blisko podpisania umowy w innym urzędzie. Zapytano go, gdzie wcześniej pracował. Odpowiedział, że u konserwatora Strzoka. Usłyszał: „u konserwatora Strzoka, tego, co go nigdy nie było w pracy!”. Pracy ostatecznie nie dostał - twierdzi Igor Strzok-Lewicki.
Były konserwator nie wskazuje publicznie wszystkich szczegółów dotyczących tej sprawy.
Most Tczewski i gdańskie zabytki w tle sporu
Konflikt między obecnym a byłym konserwatorem dotyczy przede wszystkim sposobu działania urzędu i ochrony zabytków. Igor Strzok-Lewicki w swoich wcześniejszych publikacjach poruszał między innymi kwestie związane z Mostem Tczewskim, gdańskimi kamienicami oraz Bastionem Królik. To między innymi do takich spraw odnosi się Dariusz Chmielewski, zarzucając swojemu poprzednikowi przypisywanie WUOZ działań niezgodnych z prawem. Strzok-Lewicki odpowiada, że jego publikacje mają zwracać uwagę na decyzje i działania dotyczące ochrony zabytków, które jego zdaniem wymagają wyjaśnienia.
Igor Strzok-Lewicki kierował urzędem przed Dariuszem Chmielewskim
Igor Strzok-Lewicki pełnił funkcję Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków od 2019 do 2023 roku. W grudniu 2023 roku zwrócił się o odwołanie ze stanowiska, wskazując między innymi na wyczerpanie możliwości dalszej poprawy funkcjonowania urzędu oraz kwestie rodzinne.
Dariusz Chmielewski objął stanowisko Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w lutym 2024 roku.
Od tego czasu obaj przedstawiają odmienną ocenę funkcjonowania urzędu, decyzji konserwatorskich oraz sposobu ochrony zabytków na Pomorzu.
Oświadczenie bez możliwości komentowania
Na uwagę zwraca również sposób opublikowania najnowszego stanowiska Dariusza Chmielewskiego. Pod oficjalnym wpisem z oświadczeniem wyłączono możliwość komentowania. Czytelnicy mogli zapoznać się z treścią stanowiska, ale nie mogli bezpośrednio pod nim publikować własnych opinii. Igor Strzok-Lewicki swoją odpowiedź opublikował natomiast na własnym profilu. Wspomniał także o rozmowie z prawnikiem, który miał zapytać go, czy rzeczywiście musi „atakować konserwatora”. Były Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków zapowiedział, że odniesie się do kolejnych spraw i przedstawi dalsze informacje.
Swoją odpowiedź zakończył słowami:
„Ciąg dalszy nastąpi”.
Komentarze (0)