Kim jest Wielki Bu?
Patryk M. ma 35 lat i pochodzi z Gdańska. Waży około 130 kilogramów przy 190 centymetrach wzrostu i przez lata kojarzony był ze środowiskiem kibicowskim Lechii Gdańsk oraz gdańskim klubem Garda. Od 2022 roku buduje sobie markę w świecie freak fightów i boksu okazjonalnego, stoczył sześć walk, w tym efektowny nokaut w 39 sekund na gali FEN 45. Sam mówi o sobie jako o zawodniku, choć w środowisku sportów walki jego pozycja od dawna budzi kontrowersje, bo trudno oddzielić tam sport od show biznesu i medialnego rozgłosu.
Kawa z prezydentem i wakacje z posłem
To właśnie rozgłos wciągnął Wielkiego BU w politykę, choć twierdzi, że nigdy o to nie zabiegał. Z Karolem Nawrockim, wtedy prezesem IPN i kandydatem PiS na prezydenta, poznał się kilkanaście lat wcześniej przy okazji treningów bokserskich. Do sieci trafiło zdjęcie ich spotkania przy kawie, a Nawrocki tłumaczył potem publicznie, że wręczył Patrykowi M. książkę Sergiusza Piaseckiego jako gest o charakterze resocjalizacyjnym. Kilka miesięcy później w mediach pojawiło się nagranie z wakacji Pawła M. z ówczesnym posłem PiS Łukaszem Mejzą, byłym wiceministrem sportu, opisane jako spotkanie „przyszłego ministra i byłego wiceministra sportu”. S
Sześć zarzutów i sześć tomów akt
W poniedziałek to sam oskarżony zabrał głos jako pierwszy. Mówił długo, wracając do tego, co jego zdaniem nie zgadza się w prowadzonym od niemal roku postępowaniu.
Nie rozumiem, dlaczego w każdym wniosku o przedłużenie aresztu oraz w postanowieniach sądowych pisano, że muszę pozostać w areszcie, bo sprawa jest obszerna, trwa gromadzenie dowodów, a w grupie przestępczej miało brać udział kilkadziesiąt osób i że to jedna z największych spraw tego typu w Polsce. Finalnie akta mojej sprawy liczą zaledwie sześć tomów, z czego prawie jeden to dokumentacja mojego sprowadzenia z RPA w procedurze ENA wraz z tłumaczeniami. Prokuratura zawnioskowała o przesłuchanie tylko siedmiu świadków, z czego dwóch nie ma żadnej bezpośredniej wiedzy na temat tego, co mi się zarzuca. Uważam, że w mojej sprawie istotnie naruszono prawo do obrony.
mówił Wielki BU
Formalnie chodzi o udział w grupie przestępczej działającej w latach 2017 i 2018 na Pomorzu, w innych regionach Polski, w Holandii i Hiszpanii, obrót 17 kilogramami marihuany o wartości około 850 tysięcy złotych i dwoma kilogramami amfetaminy wartej około 60 tysięcy złotych, a także kradzież z włamaniem audi Q7 i oszukańczą jego odsprzedaż za 41 tysięcy złotych. Trzy z zarzucanych czynów, jak wskazywała prokuratura Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej w komunikacie z lipca, popełnione zostały w warunkach recydywy.
Patryk M poszedł dalej niż tylko krytyka objętości akt. Zarzucił, że ktoś stojący dziś na szczycie państwa miał wpływ na to, jakie dowody w ogóle trafiły do jego sprawy.
Ani ja, ani sąd, który ma rozstrzygać o mojej odpowiedzialności, nie mamy dostępu do akt sprawy głównej. Całość dowodów w mojej sprawie opiera się na subiektywnej, niemożliwej dziś do zweryfikowania selekcji materiału, dokonanej przez pana prezydenta, który, jak wiadomo, ma odmienny interes niż ja w tym postępowaniu.
Przekonywał oskarżony.
Obrona kwestionuje świadków sprzed dekady
Obrona Patryka M. mówi wprost - zarzuty są bardzo mocne, a dowody już nie:
Mój klient jest oskarżony o sześć czynów. Jeden z nich dotyczy udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w której miał być członkiem na przełomie lat 2017 i 2018, pozostałe zarzuty dotyczą obrotu narkotykami oraz kradzieży pojazdu. Oskarżony nie przyznaje się do żadnego z zarzucanych mu czynów i będzie kwestionował swoje sprawstwo. W trakcie procesu będziemy starali się wykazać, że materiał dowodowy jest dotknięty brakami oraz lukami, które nie pozwalają ponad wszelką wątpliwość uznać jego winy.
mówił adwokat Łukass Isenko - obrońca Patryka M.
Kluczowym punktem sporu mają być zeznania dwóch świadków, na których w dużej mierze opiera się akt oskarżenia.
Materiał dowodowy opiera się w zasadzie na zeznaniach dwóch świadków, którzy wspominają o zdarzeniach sprzed ośmiu, dziewięciu, nawet dziesięciu lat. To osoby znane w świecie przestępczym, od lat popełniające przestępstwa o charakterze narkotykowym, a jedna z nich była wcześniej znajomym oskarżonego. My kwestionujemy te relacje, uważamy, że nie są wiarygodne, i w trakcie procesu będziemy starali się wykazać, że nasza argumentacja jest zasadna.
dodał obrońca.
Sam Wielki Bu na rozprawie zaznaczał, że według niego rozprawa ma charakter polityczny i jest motywowana przez zleceniodwaców związanych z obecnym rządem. Wszystko wskazuje na to, że będzie to jedna z lini obrony Patryk M. na najbliższe miesiące.
Komentarze (0)