Martwy instrument
Od czasu, gdy istnieje narzędzie tzw. inicjatywy uchwałodawczej odbyło się tylko pięć podejść, z czego tylko jedno zostało zakończone sukcesem. Mowa tu o historii Szańca Zachodniego w Nowym Porcie i przystosowania tego terenu pod rekreację dla mieszkańców. Działacze Społecznego Gdańska zwracają jednak uwagę na to, że inicjatywy takie jak darmowa komunikacja dla osób niepełnoletnich, lepsza opieka dla seniorów i osób z niepełnosprawnościami, czy inicjatywa "Mieszkania dla ludzi, nie dla zysków" były odrzucane.
Plagiat pomysłu?
Działacze społeczni zwracają uwagę, że inicjatywy uchwałodawcze - ich zdaniem, są traktowane instrumentalnie. Jako przykład podają tutaj inicjatywę darmowych biletów dla osób niepełnoletnich, której historia potoczyła się niezwykle zagmatwany sposób:
Projekt został odrzucony właściwie od razu, a potem wypłynął po kilku miesiącach w glorii poparcia ówczesnego prezydenta Adamowicza. Nic się nie zająknięto, że to była inicjatywa oddolna. To samo było w przypadku Gdańska Lepszej Opieki. I pewne zmiany w uchwałach Rady Miasta nastąpiły później. Bez wspomnienia, że to jest inicjatywa oddolna, to jest pewnego rodzaju plagiat.
Kwituje Joanna Sobańska, ze Społecznego Gdańska.
Bez PESL-u, ale z większą pewnością
Jednym z głównych postulatów Społecznego Gdańska jest rezygnacja z obowiązku podawania PESEL-u w zbiórkach podpisów. Zdaniem Michała Dziergasa - działacza Społecznego Gdańska, to częsta obawa osób, które chciałby się podpisać pod inicjatywą:
Podstawowymi celami, które nam przyświecają, jest to, aby zlikwidować poczucie lęku, które towarzyszy ludziom przed podpisywaniem się za pomocą numeru PESEL. Są to dane osobowe, które są wrażliwe, wiele osób obawia się ich udostępniania, obawia się tego, że one gdzieś wypłyną, że zostaną wykorzystane w nieodpowiednich celach. Chcemy ten lęk zlikwidować. Chcemy, żeby miasto Gdańsk wychodziło naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Chcemy, żeby projekty obywatelskie były dostępne jak najszerzej i aby ta procedura była jak najprostsza, żeby jej niepotrzebnie nie komplikować i nie utrudniać.
Projekt otwiera też drogę do podpisów elektronicznych - profilu zaufanego, podpisu kwalifikowanego czy podpisu osobistego w PDF-ie. Coś, co i tak już wkrótce będzie dostępne przy podpisach pod listami poparcia kandydatów w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Autorzy pytają więc wprost: skoro można przy wyborach, to czemu nie przy uchwałach.
Koniec z "wyrzuceniem do kosza" za brakujące podpisy
Drugi filar to instytucja uzupełniania braków formalnych - na wzór Sopotu. Dziś, jeśli komitetowi zabraknie choćby dwóch podpisów, cały proces trzeba zaczynać od zera. Projekt zakłada 14 dni na uzupełnienie listy poparcia po informacji o brakach, zamiast automatycznego odrzucenia.Do tego dochodzi zniesienie zasady dyskontynuacji - obecnie projekt złożony pod koniec kadencji rady może po prostu przepaść w kalendarzu następnej, mimo poprawnej weryfikacji i kompletu podpisów. I wreszcie liczba osób potrzebnych do założenia komitetu - z dziesięciu na trzy. Dla porównania: w dwukrotnie większej Warszawie wystarczy pięć.
Komentarze (0)