Decyzja śledczych sprawiła, że lokalna sprawa biznesowa momentalnie przerodziła się w ogólnopolską dyskusję o prawie, wizerunku i granicach promocji prywatnej marki przez osobę pełniącą najwyższy urząd w państwie.
Prokuratura kieruje sprawę do policji
Impulsem były doniesienia medialne wskazujące, że firma może bezprawnie używać oznaczenia zastrzeżonego znaku towarowego. Prokuratura zdecydowała się na formalny krok.
- Prokurator Okręgowy w Gdańsku skierował pismo do Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku celem rozważenia przeprowadzenia postępowania o wykroczenie, tj. o czyn z art. 308 ustawy Prawo własności przemysłowej - informuje prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Przepis ten dotyczy sytuacji, w której przedsiębiorca oznacza towary w sposób mogący wywołać mylne przekonanie, że produkt korzysta z ochrony prawnej znaku towarowego. Za takie działanie grozi kara grzywny.
Symbol w centrum sporu
Największe kontrowersje budzi używanie symbolu "R" w kółeczku, który oznacza, że znak jest już formalnie zarejestrowany i chroniony. Tymczasem z publicznych danych wynika, że procedura rejestracyjna znaku Nowrocky wciąż trwa.
Jeżeli potwierdzi się, że firma korzysta z tego oznaczenia przed zakończeniem procedury, może to zostać uznane za wprowadzanie klientów w błąd.
Eksperci podkreślają, że w praktyce rzadko wywołuje to tak duże zainteresowanie. W tym przypadku znaczenie ma kontekst polityczny oraz fakt, że marka stała się rozpoznawalna dzięki publicznym wystąpieniom prezydenta.
Kancelaria Prezydenta odcina się od spółki
Po nagłośnieniu sprawy głos zabrała Kancelaria Prezydenta RP. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że urząd nie ma nic wspólnego z działalnością firmy.
- Powstanie spółki Nowrocky nie jest w żaden sposób związane z urzędem Prezydenta RP ani z Kancelarią Prezydenta RP. Prezydent RP nie ma wpływu na asortyment, profil działalności ani inicjatywy gospodarcze realizowane przez tę spółkę.
Kancelaria zaznaczyła również, że publiczne występowanie prezydenta w tej odzieży nie było formą reklamy.
- Ekspozycja elementów garderoby z widocznym oznaczeniem handlowym podczas wydarzeń publicznych nie była elementem żadnej uzgodnionej współpracy, porozumienia ani działań promocyjnych lub marketingowych. Nie stanowiła również reklamy podmiotu prywatnego ani nie wiązała się z uzyskaniem przez Prezydenta RP jakichkolwiek korzyści.
Prezydent: będę chodził w czym chcę
Największy rozgłos sprawa zyskała po wizycie prezydenta Karola Nawrockiego u polskich sportowców podczas zimowych igrzysk we Włoszech. Głowa państwa pojawiła się tam w koszulce i czapce z logo Nowrocky.
W wywiadzie dla Polsat News prezydent odniósł się do krytyki w bezpośredni sposób.
– Akurat włożyłem tę koszulkę. Gdyby mój fotograf Mikołaj Bujak miał inną, to pewnie włożyłbym inną. Natomiast pożyczyłem od niego t-shirt i czapeczkę, bo miał akurat taką, a ja miałem stroje oficjalne. Gdyby to była inna marka, ale polska, to włożyłbym inną. Włożyłem tę – powiedział prezydent. Podkreślił, że jako głowa państwa korzysta z różnych polskich produktów, w tym zegarków czy odzieży, nie czerpiąc z tego tytułu żadnych korzyści finansowych.
Prezydent podkreślił, że nie ma żadnych relacji finansowych z firmą i korzysta z polskich produktów prywatnie.
Marka, która wyszła z kampanii do przestrzeni publicznej
Ubrania z logo Nowrocky pojawiały się publicznie już podczas kampanii wyborczej i szybko stały się rozpoznawalnym elementem wizerunku. Charakterystyczne biało czerwone oznaczenie zaczęło funkcjonować jako symbol, który jedni traktują jako wyraz patriotyzmu gospodarczego, a inni jako formę promocji prywatnego biznesu.
Komentarze (0)