Wystawa otwarta
Od 25 lipca do 13 grudnia w Gdańskim Centrum Sztuki Współczesnej przy ulicy Jaskółczej 1 trwa wystawa "Modele wspólnoty. Wystawa do zabawy". Kuratorki Izabela Wieczorek i Aneta Lehmann zaprosiły do współpracy pracownię architektoniczną BudCud, a jej współzałożycielka Agata Woźniczka zaprojektowała przestrzeń tak, żeby to dzieci, nie dorośli, decydowały, jak ma wyglądać. W dzień otwarcia i w każdy piątek wstęp jest bezpłatny, w pozostałe dni bilet kosztuje 15 złotych normalny i 10 ulgowy.
Tu wolno zniszczyć eksponat
Reszta muzeów wciąż stoi na jednym fundamencie: rączki przy sobie. Agata Woźniczka - współautorka wystawy, mówi wprost, że to właśnie ten fundament postanowiły wysadzić.
Dotychczas w muzeach panowały określone ramy zachowania. Nie można było dotykać dzieł sztuki, rysować po ścianach, zmieniać czegoś, co nam się nie podobało w tej przestrzeni. Ta wystawa przełamuje tabu zachowań muzealnych i pozwala na zrobienie absolutnie wszystkiego. Zależało nam na tym, żeby rozszczelnić instytucje kultury, musimy bardziej otworzyć się na odbiorców i dawać ludziom przestrzeń do wspólnego bycia. Ale ta wystawa ma też zadawać pytania o podmiotowość dziecka i o to, jakiej przestrzeni ono naprawdę potrzebuje.
Odbicie miasta
Jedna z sal przedstawia artystyczną wizje Gdańska. Znajdziemy tam słynny falowiec, czy przedproża, które są dostępne w całości do remontu dla dziecięcych konstruktorów:
Aranżacja wystawy nawiązuje do architektury Gdańska. W ścianach, w których dotychczas nie było otworów i które oświetlało tylko sztuczne światło, wycięliśmy różnokształtne okna, przez które dociera światło słoneczne. Sala jest zorganizowana dwiema kubaturami: wspinaczkowcem, czyli wertykalną strukturą przypominającą falowiec, tylko że to maszyna do wspólnego budowania i fantazjowania, oraz przedprożem, czyli trybuną do projektowania zmian w tej sali. To taki blok mieszkalny, który dzieci mogą przearanżowywać według własnej inwencji. Mamy tu też basen piankowy, do którego po prostu można wskoczyć.
Mówi Izabela Wieczorek, współautorka wystawy
Wszystko zaczęło się od jednego rusztowania w Sztokholmie
Pomysł nie wziął się znikąd. Sięga 1968 roku i duńskiego artysty, który jako pierwszy odważył się zapytać, co by było, gdyby w muzeum rządziły dzieci.
Cała wystawa jest inspirowana działaniem Palle Nielsena z 1968 roku, duńskiego aktywisty i artysty, który zajmował się przestrzeniami zabaw dla dzieci, to była nasza pierwsza inspiracja. Pomagali nam też pracownicy akademiccy z Uniwersytetu Gdańskiego, pedagodzy byli dla nas nieocenionym wsparciem, konsultowaliśmy z nimi różne zachowania dziecięce. Chcemy badać samodzielność dziecka, sprawdzić, gdzie kończy się opieka, a zaczyna kontrola. Czy przestrzenie, które projektujemy dla dzieci, są faktycznie przestrzeniami dla dzieci, czy raczej przestrzeniami stworzonymi przez dorosłego według jego pomysłu dla dziecka? Mamy też zaprzyjaźnione dzieci, które regularnie bywają w GCSW i pomagały nam testować tę przestrzeń.
Dodaje Agata Wieczorek
Nielsen w 1968 roku zamienił salę sztokholmskiego Moderna Museet w wielkie drewniane rusztowanie bez żadnej instrukcji obsługi. Pół wieku później Gdańsk sprawdza to samo, tylko że tym razem to dorośli będą musieli się nauczyć, by nie przeszkadzać dzieciom w trakcie pracy.
Komentarze (0)