Sprawa, którą jako pierwszy opisał „Głos Szczeciński”, szybko przestała być lokalnym problemem jednego odcinka autostrady. W ciągu kilku dni przerodziła się w ogólnopolską dyskusję dotyczącą funkcjonowania odcinkowych pomiarów prędkości i procedur kontrolnych stosowanych przez państwowe instytucje.
Odcinkowy pomiar prędkości na A6 wysyłał błędne wezwania
Według ustaleń „Głosu Szczecińskiego” problemy dotyczyły jednego z najnowszych odcinkowych pomiarów prędkości działających na autostradzie A6 pomiędzy węzłami Rzęśnica i Szczecin Dąbie. To ważny fragment drogowej infrastruktury obsługujący ruch krajowy i międzynarodowy, szczególnie istotny dla branży transportowej oraz przewozów związanych z portami w Szczecinie i Świnoujściu.
To właśnie tam kierowcy ciężarówek zaczęli otrzymywać wezwania wskazujące na przekroczenie dozwolonej prędkości. Początkowo mogło wydawać się, że są to pojedyncze przypadki. Szybko jednak okazało się, że podobnych sytuacji jest znacznie więcej. Coraz większa liczba przewoźników zwracała uwagę na powtarzające się rozbieżności między parametrami wskazywanymi przez system a rzeczywistymi możliwościami pojazdów.
Kierowcy porównali pomiary z zapisami tachografów
Wątpliwości zaczęły narastać, gdy firmy transportowe postanowiły dokładnie przeanalizować otrzymane dokumenty. Szczególną uwagę zwrócono na dane z tachografów, które rejestrują przebieg jazdy pojazdu oraz osiągane prędkości. Jak wynika z informacji opublikowanych przez „Głos Szczeciński”, część kierowców otrzymała wezwania wskazujące wartości trudne do pogodzenia z parametrami technicznymi pojazdów. W nowoczesnych ciężarówkach stosowane są bowiem fabryczne ograniczniki prędkości uniemożliwiające rozwijanie wyższych wartości.
Analiza dokumentacji zaczęła ujawniać kolejne nieścisłości. W niektórych przypadkach pojawiały się różnice pomiędzy czasem przejazdu, długością kontrolowanego odcinka i wyliczoną przez system średnią prędkością. To właśnie te rozbieżności sprawiły, że sprawa nabrała rozgłosu.
Przewoźnicy zaalarmowali instytucje odpowiedzialne za pomiary
Rosnąca liczba zgłoszeń doprowadziła do interwencji środowiska transportowego. Do sprawy włączyło się Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych, które zwróciło się do odpowiednich instytucji o pilne wyjaśnienie sytuacji. Przedstawiciele branży wskazywali, że problem nie wygląda na pojedynczą pomyłkę. Ich zdaniem nieprawidłowości mogły mieć charakter seryjny i obejmować większą grupę kierowców poruszających się tym odcinkiem autostrady. Dodatkowe obawy budził fakt, że część osób mogła nie zdawać sobie sprawy z błędnego działania systemu i rozpocząć procedury związane z otrzymanymi wezwaniami, zakładając, że pomiary zostały wykonane prawidłowo.
GITD potwierdza awarię systemu CANARD
Po analizie zgromadzonych materiałów Główny Inspektorat Transportu Drogowego oficjalnie przyznał, że na odcinku A6 doszło do nieprawidłowego działania urządzeń rejestrujących. Jak poinformowano, problem miał związek z błędną konfiguracją urządzenia przez dostawcę systemu. W efekcie wstrzymano procedowanie spraw dotyczących wykroczeń zarejestrowanych między 29 kwietnia 2026 roku a 4 maja 2026 roku.
Osoby i podmioty, do których wcześniej wysłano wezwania, mają zostać poinformowane o zakończeniu prowadzonych czynności. GITD przekazał również, że sprawy objęte błędnymi pomiarami nie zakończyły się nałożeniem mandatów.
Błędne pomiary prędkości wywołały pytania o cały system
Awaria na A6 błyskawicznie stała się tematem ogólnopolskiej dyskusji. Powodem jest rosnąca liczba odcinkowych pomiarów prędkości działających na polskich drogach. System CANARD jest systematycznie rozbudowywany, a nowe urządzenia pojawiają się zarówno na autostradach, jak i drogach ekspresowych oraz krajowych. Odcinkowy pomiar prędkości od lat uznawany jest za jedno z najskuteczniejszych narzędzi ograniczających niebezpieczne zachowania kierowców. Eksperci rynku transportowego zwracają jednak uwagę, że skuteczność takich rozwiązań musi opierać się na pełnej wiarygodności pomiarów. Każda wykryta nieprawidłowość może prowadzić do utraty zaufania zarówno wśród kierowców zawodowych, jak i użytkowników samochodów osobowych.
Ilu kierowców mogły dotknąć błędne pomiary?
To jedno z pytań, które nadal pozostaje bez pełnej odpowiedzi. Przewoźnicy oczekują szczegółowych informacji dotyczących liczby pojazdów objętych błędnymi rejestracjami oraz dokładnej skali problemu.
Znaczenie sprawy zwiększa fakt, że odcinek pomiędzy Rzęśnicą a Szczecinem Dąbiem należy do najważniejszych tras wykorzystywanych przez transport ciężki. Każdego dnia przejeżdżają tamtędy tysiące pojazdów krajowych i zagranicznych.
Dlatego ujawniona awaria nie jest postrzegana wyłącznie jako problem techniczny jednego urządzenia. Dla wielu uczestników rynku transportowego stała się sygnałem, że procedury nadzoru i kontroli systemów pomiarowych powinny być jeszcze dokładniejsze niż dotychczas.
Komentarze (0)