Chłodne powietrze nad Gdańskiem nie miało znaczenia. Na murawie było gorąco, a trybuny niosły gospodarzy przez cały wieczór.
Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin: uderzenie na otwarcie i sygnał dla całej ligi
Lechia weszła w ten mecz jak zespół, który dokładnie wie, czego chce. Bez zbędnego badania rywala, bez asekuracji. Od razu wysoko ustawiona linia, szybkie odbiory i odwaga w ataku.
W 11 minucie przyszła nagroda. Dośrodkowanie Ivana Żelizki miało idealną trajektorię, a Bujar Pllana wyskoczył jak na sprężynie i z pełnym przekonaniem skierował piłkę do siatki. To był gol, który obudził stadion i nadał ton całemu spotkaniu.
Przez kolejne minuty Lechia Gdańsk grała pewnie, momentami wręcz z rozmachem. Piłka krążyła płynnie, pressing działał, a Pogoń wyglądała na zaskoczoną tempem wydarzeń.
Pogoń Szczecin odpowiada. Gol Mukairu zmienia rytm meczu
Ale takie mecze rzadko układają się jednostronnie. Pogoń Szczecin potrzebowała czasu, żeby złapać właściwy rytm, ale kiedy już to zrobiła, zaczęła coraz śmielej zaznaczać swoją obecność. W 37 minucie padł gol, który wszystko wywrócił. Paul Mukairu uderzył z dystansu, piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i wpadła do siatki, całkowicie myląc Alexa Paulsena. Cisza na moment przykryła stadion, ale tylko na chwilę.
Końcówka pierwszej połowy była nerwowa. Lechia cofnęła się, Pogoń naciskała, a każda akcja pachniała czymś więcej. Do przerwy było 1:1 i trudno było wskazać faworyta.
Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin: magia Cirkovicia i gol, który porwał trybuny
Druga połowa zaczęła się bez wielkiego tempa, ale wystarczyła jedna akcja, żeby wszystko znów zapłonęło. W 54 minucie Aleksandar Cirković zrobił coś, co kibice zapamiętają na długo. Na małej przestrzeni ograł kilku rywali, jakby piłka była przyklejona do jego stopy, a potem z zimną krwią wyłożył ją do Tomasza Neugebauera.
Reszta była formalnością. Strzał z bliska, siatka, eksplozja radości. Lechia Gdańsk znów prowadziła 2:1, a stadion znów stał się jednym wielkim głosem.
Pogoń Szczecin atakuje, Lechia Gdańsk walczy. Wielki wieczór Paulsena
Ostatnie fragmenty meczu to był prawdziwy test nerwów. Pogoń Szczecin rzuciła wszystko do przodu. Każda piłka była wrzucana w pole karne, każdy strzał miał wagę całego spotkania.
I wtedy pojawił się on. Alex Paulsen.
Bramkarz Lechii był jak mur. Bronił pewnie, reagował błyskawicznie, a w doliczonym czasie gry zrobił coś, co poderwało stadion jeszcze raz. Strzał głową Ulvestada wyglądał groźnie, ale Paulsen wyciągnął się i zatrzymał piłkę w sposób, który zostaje w pamięci.
W tych minutach Lechia nie grała już o styl. Grała o przetrwanie. I zrobiła to skutecznie.
Lechia Gdańsk wygrywa z Pogonią Szczecin. Polsat Plus Arena niesie zespół
Końcówka była szarpana, pełna walki i nerwów. Pogoń próbowała do samego końca, Lechia odpowiadała determinacją i poświęceniem. Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, było jasne jedno. Lechia Gdańsk pokonała Pogoń Szczecin 2:1 i zrobiła ogromny krok w kierunku spokojniejszej końcówki sezonu.
Dla kibiców w Gdańsku to był wieczór, który przypomina, dlaczego chodzi się na stadion. Bo są mecze, które się ogląda. I są takie, które się przeżywa. Ten należał zdecydowanie do tej drugiej kategorii.
Komentarze (0)