To przykład akcji, w której skala ogólnopolska i lokalne inicjatywy zaczęły się wzajemnie napędzać. Na ekranie widać było licznik rosnący z minuty na minutę. W terenie widać było ludzi, którzy postanowili zrobić coś więcej niż tylko kliknąć.
Początek. Piosenka, która uruchomiła efekt domina
Cała historia zaczęła się od utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”. Nagranie Bedoesa 2115 i Mai Mecan, która po raz kolejny zmaga się z ostrą białaczką szpikową, szybko przebiło się do szerokiej publiczności. Nie była to typowa kampania społeczna. Raczej mocny, osobisty przekaz, który trafił w moment i w emocje.
Na tym fundamencie powstał dziewięciodniowy stream Łatwoganga. Początkowo miał być dużą, ale jednak standardową zbiórką. W praktyce przerodził się w jedno z największych wydarzeń internetowych w Polsce.
Efekty są znane:
- ponad 250 milionów złotych zebranych środków
- ponad 3,1 miliona darczyńców
- około 1,6 miliona widzów jednocześnie w szczytowym momencie
- rekord Guinnessa dla charytatywnej transmisji
W pewnym momencie akcja zaczęła żyć własnym życiem. Do mieszkania streamera przychodzili artyści, influencerzy i osoby publiczne. Pojawiali się m.in. Doda, Cezary Pazura, Katarzyna Nosowska, Sanah, Roxie Węgiel, bracia Golec czy Tomasz Karolak.
Jedni śpiewali, inni rozmawiali, jeszcze inni po prostu byli częścią wydarzenia. W tle cały czas obecna była piosenka, od której wszystko się zaczęło.
Pomorskie. Region, który przełożył emocje na działanie
W całej tej historii Pomorskie nie ograniczyło się do oglądania transmisji. Bardzo szybko pojawiły się lokalne inicjatywy, które miały realny wpływ na zbiórkę. To właśnie tutaj widać było, że internetowy impuls może przerodzić się w działania offline.
Kościerzyna. Kilka godzin, które dobrze tłumaczą sens tej akcji
W Kościerzynie zorganizowano wydarzenie, które stało się jednym z najbardziej czytelnych przykładów lokalnego zaangażowania.
Salon T.N.T Barbers otworzył swoje drzwi dla wszystkich, którzy chcieli wesprzeć akcję. Zasady były proste:
- golenie głowy lub brody „na zero”
- wykonywanie symbolicznych tatuaży „JR”
- każda taka decyzja oznaczała wpłatę na rzecz dzieci chorych na nowotwory
Nie było tu scenariusza ani wielkiej produkcji. Byli ludzie i konkretne decyzje.
Efekt w kilka godzin:
• około 100 uczestników
• około 17 tysięcy złotych zebranych środków
• wsparcie lokalnych przedsiębiorców i wolontariuszy
• fryzjerzy z różnych salonów pracujący bez wynagrodzenia
Właściciel salonu zwracał uwagę, że skala zaangażowania przerosła oczekiwania. Podkreślał, że trudno wymienić wszystkich uczestników, ale właśnie takie momenty pokazują, że społeczne zaangażowanie wciąż działa i potrafi zaskoczyć.
Strażacy. Symboliczny gest i realny wpływ
W Kościerzynie i całym regionie mocno zaznaczyła się obecność strażaków z Państwowej Straży Pożarnej. Do inicjatywy dołączyli nie tylko funkcjonariusze z Komendy Powiatowej PSP w Kościerzynie, ale także strażacy z Gdańska i innych jednostek w województwie pomorskim. To środowisko, które na co dzień działa w sytuacjach zagrożenia życia. Tym razem zdecydowali się na gest prosty, ale wyraźny. Ogolili głowy w geście solidarności z dziećmi walczącymi z nowotworami, wpisując się w jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli całej akcji.
W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania publikowane m.in. przez Komendę Wojewódzką PSP w Gdańsku. Widać na nich strażaków, którzy bez rozgłosu, często w gronie kolegów z jednostki, podejmują decyzję o wsparciu inicjatywy. To nie były pojedyncze przypadki, ale szerszy odruch środowiska.
W komunikatach podkreślano, że służba nie kończy się na akcjach ratowniczych. Zwracano uwagę na znaczenie zaangażowania społecznego i obecności tam, gdzie pomoc ma wymiar bardziej długofalowy niż interwencja.
Trójmiasto. Gastronomia, która włączyła się bez wielkich deklaracji
W Gdańsku, Gdyni i Sopocie pomoc przyjęła bardziej codzienną formę. Lokale gastronomiczne zaczęły przekazywać część lub całość swoich dochodów na rzecz zbiórki.
W akcję włączyły się m.in.:
- Mielnik
- Piwnica Rajców
- Burgermania
- Mandu
- Z Ziemi Włoskiej
- Franca
Jednym z bardziej widocznych przykładów była inicjatywa Mandu. Restauracja wprowadziła do menu specjalne pierogi „Rak Nieborak”, a cały dochód z ich sprzedaży trafiał do fundacji. To działania, które nie generują wielkich nagłówków, ale w skali czasu mają znaczenie.
Sport. Kluby wychodzą poza rywalizację
Ważnym elementem były także działania klubów sportowych.
Lechia Gdańsk podczas meczu z Rakowem Częstochowa udostępniła kibicom możliwość wsparcia zbiórki poprzez kod QR wyświetlany na stadionie. Klub zapowiedział również przekazanie na licytację:
- piłki meczowej z autografami
- opaski kapitańskiej
- vouchera na dziecięcą eskortę
Z kolei Arka Gdynia nie tylko dołączyła do akcji, ale też aktywnie ją rozszerzała. Klub nominował inne zespoły do udziału, w tym:
• Energa Trefl Sopot
• Czarni Słupsk
• King Wilki Morskie Szczecin
• Anwil Włocławek
• Polski Cukier Toruń
• Legia Warszawa
• Dziki Warszawa
• Stal Ostrów Wielkopolski
• Śląsk Wrocław
To rzadki moment, w którym środowisko sportowe działa wspólnie, a nie przeciwko sobie.
Artyści z Pomorza i obecność w transmisji
W akcję włączyli się także artyści związani z regionem. Wśród nich znaleźli się:
- Wiktor Dyduła
- Natalia Szroeder
- Blanka Lipińska
Dyduła pojawił się podczas transmisji i ogolił głowę na wizji, wpisując się w jeden z głównych symboli całej inicjatywy. Obecność artystów zwiększała zasięg, ale też nadawała wydarzeniu dodatkowy wymiar emocjonalny.
Internet jako narzędzie i wyzwanie
Cała akcja pokazała, jak bardzo zmienił się sposób organizowania pomocy. Internet pozwolił połączyć setki inicjatyw w jedną historię. Z jednej strony mamy ogromną mobilizację i realne pieniądze. Z drugiej pojawia się pytanie o trwałość tego modelu.
Czy podobne zaangażowanie uda się powtórzyć? Czy emocje, które napędziły tę akcję, przełożą się na długofalowe wsparcie? Na razie odpowiedzi nie są oczywiste.
Komentarze (0)