Hitowe starcie
Spotkanie w Gdyni reklamowane było, jako starcie ekip, których ambicje zdecydowanie sięgają Ekstraklasy. Apetytu do tej piłkarskiej uczty dodawał fakt, że obydwie drużyny na początku sezonu punktują bardzo podobnie, choć argument w postaci własnego boiska stawiał Gdynian nieco wyżej.
Gra przerywana faulami
Pierwsza połow stała pod znakiem fauli. W trzy kwadranse zobaczyliśmy ich ponad 15, co daje średnio przewinienie co trzy minuty. To wybijanie z płynności było mocno czuć grze i mówiąc kolokwialnie w pierwszej połowie było mało “piłki w piłce”.
Lepsza druga połowa
Druga połowa stała na zupełnie innym poziomie, niż ta pierwsza. Podejście defensywne obu ekip się nie zmieniło, jednak Arka między 45 a 60 minutą zdecydowała się na odważniejsze ataki. Warto tutaj zaznaczyć, że obie ekip wybrały bardzo nisko ustawioną defensywę, co w połączeniu z dużym zaangażowaniem w grę obronną sprawiało, że ciężko było o klarowne sytuacje.
I tak w 50 minucie z okolic 20 metrów piłkę do bramki ładuje Filip Waluś.To potwierdzenie dobrej jakości ofensywnej tego piłkarza i formy, którą pokazuje od startu sezonu. To jego druga bramka w tym sezonie, choć warto dodać, że piłkarz ten bardzo dużo pracuje dla zespołu.
Na odpowiedź ŁKS-u trzeba było trochę poczekać. Przyszła ona w 85 minucie, kiedy faul w polu karnym na bramkę zamienił Artur Cracuin. Z przebiegu gry, trzeba powiedzieć, że podział punktów był najuczciwszym rozwiązaniem
Przełamanie na wyjeździe?
W następnej kolejce Gdynian czeka wyjazd do Poznania, gdzie podejmą tamtejszą Wartę. Żółto-Niebiescy mają problemy z grą na wyjazdach i dotychczas na obcych stadionach zdobyli zaledwie trzy punkty. Dla ich rywali będzie to dopiero pierwszy domowy mecz. Spotkanie odbędzie się w sobotę 12.09 o 15:30
Komentarze (0)