Bohaterska obrona
Pierwszego września 1939 roku, kilka minut przed piątą rano, strzały z pancernika Schleswig Holstein dały sygnał do ataku na budynek Poczty Polskiej w Gdańsku. Broniło go pięćdziesięciu sześciu pocztowców, naprzeciw stanęło sto osiemdziesiąt osób z SS, SA i policji gdańskiej. Obrona trwała dziewiętnaście godzin i skończyła się dopiero, gdy Niemcy wpompowali do piwnic benzynę i podpalili budynek. Ośmiu obrońców zginęło na miejscu, czterej kolejni zmarli z ran. Trzydziestu ośmiu, którzy przeżyli szturm, Niemcy skazali i rozstrzelali piątego października tego samego roku na gdańskiej Zaspie. Dziś, w miejscu, gdzie kiedyś ich koledzy stali w kolejce po znaczki, młodzi zawodnicy walczą o punkty do mistrzostw Polski w chodzie sportowym.
Skąd wziął się pomysł na chód
Roman Piątek z Poczty Polskiej, opiekun przestrzeni muzealnej poświęconej historii biegu, tłumaczy to wprost.
Okazja do uroczystości jest, ponieważ mamy rocznicę obrony Poczty Polskiej. W związku z tym pierwsze były uroczystości pod pomnikiem, a dzisiaj w taki inny sposób wspominamy tych ludzi, którzy bronili Gdańska i bronili Poczty Polskiej. Chód sportowy, którego pierwsza edycja była w 1965 roku, ma swój plakat właśnie w naszej przestrzeni muzealnej. Do tego dochodzi jeszcze dziewięćdziesiąt lat organizatora tego biegu, klubu, który po wojnie nie raz zmieniał nazwę. Mamy tu jego sztandar, jego szyld i całą historię imprez od pierwszej edycji do tej sześćdziesiątej.
W gablotach leżą plakaty i proporce sprzed dekad, obok programy zawodów i dziesiątki zdjęć uczestników, którzy dziś sami szukają na nich swoich twarzy sprzed lat.
Dlaczego akurat listonosze mieli chodzić
Piątek nie kryje, że przypisanie chodu sportowego akurat pocztowcom było czystym zbiegiem okoliczności, uwikłanym w powojenną politykę sportową.
Po drugiej wojnie światowej zaszło coś niesamowitego. Władza szukała instytucji, które będą uprawiały dany sport, a że poczta kojarzy się głównie z listonoszami, no to władza powiedziała, dobrze, Poczcie Polskiej dajemy chód sportowy. I tak jakoś przypadkiem to wszystko się poskładało. Dzisiaj chodzimy tu już po raz sześćdziesiąty.
Klub, który wychował olimpijczyków
Zapytany, czy sens miało to sztuczne rozdzielenie dyscyplin między instytucje, odpowiada bez wahania.
Myślę, że w tamtych czasach jakiś sens to musiało mieć. Przynajmniej spowodowało to, że dane rodzaje sportu nie rozpraszały się, tylko się kumulowały. Jak czytałem historię tego klubu, to wyrośli z niego mistrzowie, nawet olimpijscy. Kumulacja w jednym miejscu sław i trenerów, którzy te sławy wychowywali, jest po prostu niesamowita.
Sześćdziesiąta edycja na Podwalu Staromiejskim
W sobotę, piątego września, Podwale Staromiejskie zamieniło się w trasę jubileuszowego, sześćdziesiątego Festiwalu Chodu i Biegu imienia Obrońców Poczty Polskiej. Imprezę od lat organizuje Poczta Polska razem z Klubem Lekkoatletycznym Lechia Gdańsk, przy wsparciu miasta, IPN i Muzeum II Wojny Światowej. Towarzyszyły jej oficjalne mistrzostwa Polski U23 w chodzie sportowym pod egidą Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, rozgrywane na dziesięciu kilometrach. Osobną konkurencją był pięciokilometrowy Bieg imienia Obrońców Poczty w ramach Energa Cup, otwarty dla pełnoletnich uczestników. Rok wcześniej, na pięćdziesiątej dziewiątej edycji, z oferty zawodów skorzystało sześćset osób.
Chód z Listonoszem, czyli start bez zapisów
Obok rywalizacji o punkty mistrzowskie impreza ma też swoją część czysto ludową. Bezpłatny prolog Chód z Listonoszem na dystansie tysiąca metrów mógł przejść każdy, bez limitu wieku, do czterystu osób na starcie. Program uzupełniały wyścigi osób z niepełnosprawnościami, w tym FrameRunning, handbike i wyścigi na wózkach aktywnych, które od lat wpisują się w charakter tej imprezy jako wydarzenia otwartego, a nie tylko zawodów wyczynowych dla licencjonowanych zawodników.
Komentarze (0)