To historia, która zaczyna się na Kaszubach, a prowadzi przez najtrudniejsze momenty XX wieku aż do spokojnej starości w Niemczech.
110 lat i wyjątkowe wyróżnienie z Watykanu
W niewielkiej miejscowości Löschenrod w Hesji odbyły się uroczystości, które trudno nazwać zwykłym jubileuszem. Ks. Bruno Kant, uznawany za najstarszego żyjącego księdza katolickiego na świecie, 26 lutego 2026 roku skończył 110 lat. Informację o jego wyjątkowym statusie potwierdzono w Watykanie, o czym poinformował biskup Fuldy Michael Gerber.
Z okazji urodzin duchowny otrzymał szczególne wyróżnienie. Papież Leon XIV przesłał mu kartę z gratulacjami oraz apostolskie błogosławieństwo. W liście podziękował za wieloletnią, wierną i oddaną służbę kapłańską, która trwa już ponad siedem dekad. O sprawie pisała m.in. niemiecka gazeta „Fuldaer Zeitung”, a relacje pojawiły się także na portalu katholisch.de.
W uroczystościach wzięli udział mieszkańcy okolicznych miejscowości, przedstawiciele władz oraz Kościoła. Dla wielu była to nie tylko rocznica, ale spotkanie z człowiekiem, który pamięta zupełnie inny świat.
Z kaszubskiej wsi do wielkiego świata
Choć dziś mieszka w Niemczech, jego historia zaczęła się na Pomorzu. Bruno Kant urodził się 26 lutego 1916 roku w Werblini koło Pucka, niedaleko Gdańska. Dorastał w kaszubskiej rzeczywistości, która ukształtowała jego pierwsze wybory i wartości.
Już jako dziecko wiedział, że chce zostać księdzem. Jak sam wspominał, decyzję podjął w wieku dziewięciu lat i konsekwentnie się jej trzymał. Uczył się w Gimnazjum Miejskim w Gdańsku, gdzie w 1934 roku zdał maturę. Następnie rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Braniewie, a później kontynuował je we Fryburgu Bryzgowijskim.
Wszystko wskazywało na spokojną drogę do kapłaństwa. Do czasu, gdy historia brutalnie wkroczyła w jego życie.
Front wschodni i powrót z niewoli
W 1943 roku został wcielony do Wehrmachtu i trafił na front wschodni. Tam, w realiach wojny, które dla wielu oznaczały koniec dotychczasowego życia, dostał się do niewoli sowieckiej. Do domu wrócił dopiero w 1948 roku. W tym czasie jego rodzina zdążyła już uciec na Zachód, co oznaczało, że powrót nie był powrotem do dawnej rzeczywistości. Był raczej początkiem wszystkiego od nowa.
Mimo tych doświadczeń nie zrezygnował z drogi, którą wybrał jako dziecko. Po powrocie wznowił studia i wrócił do realizacji swojego powołania.
Ponad 70 lat kapłaństwa
Święcenia kapłańskie przyjął w 1950 roku w katedrze w Fuldzie z rąk biskupa Johanna Baptisty Dietza. Od tego momentu jego życie było związane z diecezją Fulda, gdzie przez dziesięciolecia pracował duszpastersko.
Szczególnie zapisał się w pamięci wiernych w miejscowości Marbach, gdzie od 1960 roku pełnił posługę. Był blisko ludzi, ich codziennych spraw i problemów. Na emeryturę przeszedł dopiero w 1991 roku, choć trudno mówić tu o całkowitym zakończeniu aktywności.
Jeszcze jako stulatek odprawiał Mszę świętą i odwiedzał chorych, pozostając aktywnym kapłanem. Jak podają informacje biograficzne, samochód prowadził aż do 102. roku życia, co tylko podkreśla jego niezwykłą sprawność i samodzielność.
Najstarszy ksiądz i najstarszy mężczyzna w Niemczech
Z biegiem lat jego historia zaczęła być szerzej dostrzegana. Według danych przytaczanych w jego biografii, od 1 listopada 2025 roku jest najstarszym żyjącym mężczyzną w Niemczech, a jednocześnie pozostaje najstarszym księdzem katolickim na świecie.
Dziś mieszka w Löschenrod w Hesji, gdzie lokalna społeczność uhonorowała go w wyjątkowy sposób. Przed kościołem nazwano jego imieniem plac, co jest symbolicznym podziękowaniem za lata obecności i pracy duszpasterskiej.
Codzienność, która daje spokój
Obecnie jego życie jest spokojne i uporządkowane. Jak opisuje portal katholisch.de, dni spędza na czytaniu gazet, oglądaniu telewizji oraz rozwiązywaniu sudoku. To proste czynności, które tworzą rytm jego codzienności.
Najważniejszym elementem pozostaje jednak coś, co towarzyszyło mu przez całe życie. Modlitwa, którą traktuje jako fundament i źródło wewnętrznej równowagi.
W rozmowach z mediami podkreślał, że to właśnie ona pozwala mu zachować pogodę ducha mimo upływu lat. Jak sam przyznał:
„Modlitwa pozwala mi zachować młodość”.
Komentarze (0)