- Ks. Jan Kaczkowski na ekranie. Tym razem opowiada sam o sobie
- Niepublikowane nagrania ks. Jana Kaczkowskiego. Niektórych nie znała nawet rodzina
- Dlaczego „Dzień dziecka”? Tytuł filmu ma szczególne znaczenie
- Sopot i dzieciństwo Jana Kaczkowskiego
- Ks. Kaczkowski nie tylko jako ksiądz. Twórcy pokazują jego prywatne życie
- Twórcy filmu o ks. Janie Kaczkowskim nie chcieli stworzyć pomnika
- Hospicjum w Pucku było jednym z najważniejszych rozdziałów jego życia
- Nowy film o ks. Kaczkowskim po sukcesie „Johnny'ego”
- Kiedy premiera filmu „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”?
11 września do kin trafi „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”, dokument poświęcony duchownemu związanemu z Sopotem i Puckiem. Twórcy filmu sięgnęli po setki archiwaliów, aby opowiedzieć o nim nie tylko jako o księdzu i twórcy hospicjum, lecz także jako o synu, przyjacielu i człowieku mierzącym się z własnymi słabościami.
Ks. Jan Kaczkowski na ekranie. Tym razem opowiada sam o sobie
Po sukcesie filmu „Johnny” historia ks. Jana Kaczkowskiego ponownie trafia na wielki ekran. Nowa produkcja nie jest jednak kolejnym filmem fabularnym. „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” to dokument zbudowany przede wszystkim z autentycznych materiałów. Reżyser Artur Wierzbicki nie chciał tworzyć klasycznej biografii, w której o bohaterze opowiadają współcześni rozmówcy. Zamiast tego postawił na archiwalne wypowiedzi samego Kaczkowskiego. W filmie wykorzystano materiały telewizyjne i radiowe, prywatne nagrania, fotografie oraz zachowane głosy duchownego.
Dzięki temu widz ma otrzymać coś więcej niż uporządkowaną historię jego życia. Ma zobaczyć człowieka w sytuacjach, których nie oglądał wcześniej publicznie. Film trwa około 76 minut.
Niepublikowane nagrania ks. Jana Kaczkowskiego. Niektórych nie znała nawet rodzina
Wśród materiałów wykorzystanych przez twórców znalazły się nagrania, które przez lata pozostawały poza publicznym obiegiem. Część z nich była nieznana nawet bratu duchownego, Filipowi Kaczkowskiemu. Jedno z nagrań pokazuje moment pożegnania Jana z rodziną. To szczególnie osobisty fragment filmu, ponieważ pozwala zobaczyć duchownego nie w roli, którą znała cała Polska, lecz w relacji z najbliższymi. Dokument wraca także do rodzinnego domu i dzieciństwa. Wykorzystano w nim między innymi rysunki małego Jasia, na podstawie których powstały animowane retrospekcje.
Istotną część materiału stanowią również fotografie Damiana Kramskiego, przyjaciela Kaczkowskiego. Fotograf miał dostęp do wielu prywatnych chwil jego życia, dzięki czemu na ekran trafiły obrazy, których nie można było znaleźć w oficjalnych archiwach. Filip Kaczkowski mówił o filmie, że „ci, którzy Jana znali, mogą spotkać go jeszcze raz”. Dla osób, które poznały duchownego dopiero po jego śmierci, będzie to natomiast okazja do zobaczenia mniej znanej strony jego osobowości.
Dlaczego „Dzień dziecka”? Tytuł filmu ma szczególne znaczenie
Nazwa dokumentu nie jest przypadkowa. „Dzień dziecka” odnosi się do dnia rezonansu i diagnozy nowotworowej, który podzielił życie ks. Jana Kaczkowskiego na czas przed chorobą i po jej rozpoznaniu. Ten moment stał się symbolicznym punktem filmu. Historia choroby przeplata się jednak z opowieścią o dzieciństwie, rodzinie i wartościach, które kształtowały przyszłego duchownego. Twórcy nie chcieli sprowadzić jego historii do nowotworu. Choroba i śmierć są ważnym elementem dokumentu, ale nie stanowią jego głównego tematu. W centrum znalazły się miłość, bliskość, relacje z innymi ludźmi, rodzina i wiara. To również opowieść o potrzebie kochania i bycia kochanym.
Sopot i dzieciństwo Jana Kaczkowskiego
Choć ks. Jan Kaczkowski urodził się 19 lipca 1977 roku w Gdyni, z Sopotem związany był przez większość swojego życia. Pierwsze lata spędził w Kamiennym Potoku. Później mieszkał przy ulicy Bohaterów Monte Cassino. Uczył się w Sopocie i ukończył III Liceum Ogólnokształcące.
To właśnie tutaj kształtowała się jego wrażliwość i sposób patrzenia na drugiego człowieka. Dlatego powrót do dzieciństwa nie jest w filmie jedynie biograficzną ciekawostką. Ma pomóc zrozumieć, skąd wziął się człowiek, którego później poznali wierzący i niewierzący w całej Polsce. Sopot zachował również miejsca związane z pamięcią o duchownym. Znajduje się tutaj skwer jego imienia, a w kościele św. Jerzego umieszczono poświęconą mu płaskorzeźbę. To właśnie w Sopocie został pochowany po śmierci 28 marca 2016 roku. Miał 38 lat.
Ks. Kaczkowski nie tylko jako ksiądz. Twórcy pokazują jego prywatne życie
Kaczkowski był znany przede wszystkim jako duchowny, który potrafił rozmawiać o sprawach trudnych bez patosu. Był również teologiem, bioetykiem, wykładowcą i założycielem hospicjum w Pucku. Ukończył studia filozoficzno teologiczne w Gdańskim Seminarium Duchownym. W 2007 roku uzyskał doktorat nauk teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Szczególnie interesowały go bioetyka oraz etyczne aspekty towarzyszenia osobom ciężko chorym i umierającym.
Jednocześnie nie chciał być postrzegany wyłącznie przez pryzmat swojej funkcji. Prowadził wykłady, spotkania i rekolekcje. Mówił o cierpieniu, śmierci i wierze z charakterystycznym dla siebie humorem oraz dystansem. Potrafił przyciągnąć uwagę ludzi niezależnie od ich światopoglądu. Nowy film próbuje zajrzeć za ten publiczny wizerunek. Pokazuje Kaczkowskiego jako syna, przyjaciela i człowieka, który miał własne lęki, emocje i chwile bezsilności.
Twórcy filmu o ks. Janie Kaczkowskim nie chcieli stworzyć pomnika
Artur Wierzbicki podkreśla, że zależało mu na autentycznym portrecie bohatera. Dlatego w dokumencie znalazły się także momenty skupienia, wzruszenia czy słabości. Twórcy mieli dostęp do bardzo mocnych materiałów związanych z chorobą Kaczkowskiego. Niektóre z nich dokumentowały jego operację, włącznie z wycięciem glejaka mózgu. Ostatecznie zdecydowano jednak, że tak dosłowne pokazanie cierpienia nie jest potrzebne. Granice wyznaczały szacunek dla zmarłego i prywatność jego bliskich.
To ważne, ponieważ ks. Kaczkowski sam przez lata otwarcie mówił o swojej chorobie. Mimo postępującego nowotworu nie zrezygnował z działalności. Nadal spotykał się z ludźmi, udzielał sakramentów, głosił kazania i tworzył publikacje.
Hospicjum w Pucku było jednym z najważniejszych rozdziałów jego życia
Działalność ks. Jana Kaczkowskiego na rzecz osób chorych i umierających jest jednym z fundamentów jego biografii. Jako założyciel i dyrektor hospicjum w Pucku chciał stworzyć miejsce, w którym pacjent nie będzie sprowadzony do choroby. Liczyła się dla niego przede wszystkim godność człowieka i jego potrzeby. To doświadczenie mocno wpłynęło na sposób, w jaki później mówił o życiu i śmierci. Nie unikał pytań, które dla wielu osób są trudne. Przeciwnie, próbował oswajać je poprzez szczerość, humor i własne doświadczenie. Właśnie dlatego jego słowa trafiały także do osób, które nie podzielały jego wiary.
Nowy film o ks. Kaczkowskim po sukcesie „Johnny'ego”
Film „Johnny” z Dawidem Ogrodnikiem przypomniał szerokiej publiczności historię duchownego i jego relację z Patrykiem Galewskim. Produkcja pokazała przede wszystkim działalność Kaczkowskiego w hospicjum oraz wpływ, jaki wywarł na życie swojego podopiecznego. „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” wybiera inną perspektywę.
Nie ma tutaj aktora wcielającego się w duchownego. Zamiast tego pojawiają się jego prawdziwy głos, archiwalne wypowiedzi, prywatne fotografie i nagrania. Dla widza oznacza to możliwość zobaczenia Jana Kaczkowskiego w sytuacjach, których wcześniej nie znał.
Kiedy premiera filmu „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”?
Premiera filmu odbędzie się 11 września 2026 roku. Za reżyserię, scenariusz i montaż odpowiada Artur Wierzbicki, operator obrazu i dokumentalista, absolwent Camerimage Film School w Toruniu oraz Szkoły Filmowej w Łodzi. Wierzbicki jest autorem między innymi filmów „Deptak”, „Marzenia wrestlera” i „Bez kurtyny”. Produkcją nowego dokumentu zajęła się Wierzba Film, a jego dystrybutorem jest TVP Dystrybucja Kinowa.
„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” powstał z setek odnalezionych archiwaliów. Telewizyjne i radiowe materiały, prywatne nagrania, fotografie oraz dziecięce rysunki zostały połączone w jedną historię.
Jest w niej człowiek, którego wielu pamięta jako charyzmatycznego księdza. Jest też Jan, który dorastał w Sopocie, miał rodzinę, przyjaciół, własne słabości i marzenia. I właśnie tę mniej znaną stronę jego życia nowy dokument próbuje przybliżyć widzom.
Komentarze (0)