Nie chodzi o obywatelstwo, tylko o możliwość normalnego życia
Walerria - organizator protestu od razu odcina się od podejrzeń, że cudzoziemcy zebrani pod urzędem domagają się czegoś więcej niż prawa do funkcjonowania w społeczeństwie, w którym płacą podatki i pracują. Lata czekania na decyzję to dla niego nie abstrakcyjny problem urzędniczy, tylko coś, co uderza w codzienne decyzje: zmianę pracy, wyjazd za granicę, wizytę u rodziny.
Pracować, pracować, płacić podatki i po prostu tworzyć dobrobyt. Gdy chodzi o zarobkowe, to nie możemy na przykład zmienić pracy. Ja na przykład nie mogę wyjeżdżać w delegację, chociaż muszę do Wielkiej Brytanii wyjeżdżać, ale nie mogę. Na przykład niestety u mnie babcia zmarła, a ja nie mogłem jej odwiedzić, po prostu nie mogłem jakby na pogrzeb przyjechać. Jak ktoś ma chorego ojca, jak rodzice się starzeją, trzeba jakby dbać o własną rodzinę, a dostać się do Polski i z powrotem bardzo trudno.
Chodzi o 40 dni, nie o przyspieszenie poza kolejnością
Najbardziej wyrazisty moment wystąpienia to nie żądanie specjalnego traktowania, tylko wręcz przeciwne zastrzeżenie. Valeriia wyraźnie zaznacza, że grupa nie chce obchodzić procedur ani wymuszać szybszej ścieżki niż inni. Chce po prostu wrócić do terminów, jakie kiedyś obowiązywały.
Nie prosimy o przywileje. Nie prosimy o jakieś tam przyspieszenie, że zrobi się nam to za jeden dzień. Nie, chodzi o to, żeby było jak wcześniej, czterdzieści dni proszę. Dużo ludzi mówi, że musi być sprawna legalizacja, a właśnie nam chodzi tylko o sprawną legalizację. To bardzo podstawowe żądanie, można powiedzieć.
W trakcie procesu legalizacji obcokrajowiec nie może np. opuścić Polski, czy zmienić pracy, utrudnia to również założenie własnej firmy.
Skąd się bierze kolejka: 76 tysięcy wniosków na biurkach urzędu
Na wystąpienie grupy odpowiedział Krystian Kłos, rzecznik wojewody pomorskiego. Nie zaprzeczył skali problemu, tłumaczył za to jego przyczyny. Według niego urząd nie jest w stanie sprawnie obsłużyć fali wniosków, jaka do niego trafiła, a każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie, co dodatkowo wydłuża procedurę.
Urząd został przytłoczony ilością wniosków, które do urzędu trafiły. Obecnie rozpatrywanych jest 76 tysięcy różnych wniosków, czy to o legalizację pobytu, czy też o pozwolenie na pracę. Mamy ograniczony zasób osobowy, a często te wnioski są niestety niekompletne i wymagają częstych uzupełnień, i to wszystko wydłuża pracę urzędu. Sprawdzone są już nadgodziny, dni pracy w sobotę, a od stycznia spodziewamy się dwudziestu czterech nowych etatów, które pozwolą nam przyspieszyć te działania.
Krystian Kłos zapewniał, że urząd rozumie sytuację osób czekających na decyzję, bo za każdym wnioskiem stoi konkretna historia kogoś, kto nie może wyjechać za granicę ani podjąć pracy do czasu rozstrzygnięcia. Wskazał jedną drogę, która ma odciążyć kolejkę: obywatele Ukrainy, którzy przyjechali do Polski po wybuchu wojny, mogą złożyć wniosek rozpatrywany w odrębnym, szybszym trybie, trwającym około trzech, czterech miesięcy, zamiast czekać w tej samej kolejce co pozostali.
Komentarze (0)