reklama

To tylko wizualizacja, ale już robi furorę. Ten znak może być viralem

Opublikowano:
Autor:

To tylko wizualizacja, ale już robi furorę. Ten znak może być viralem - Zdjęcie główne
Autor: UM Rumia

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzeRumia poprawna odmiana znów trafia na nagłówki. Błąd „Rumii” pojawia się w mediach, internecie i dokumentach. Teraz miasto rusza z szeroką kampanią, która ma sprawić, że poprawna forma w końcu stanie się oczywista.
reklama
reklama

To historia o jednym dodatkowym „i”, które potrafi wywołać więcej emocji, niż mogłoby się wydawać. Już w kwietniu ruszają działania, które mają dotrzeć nie tylko do mieszkańców, ale do całej Polski.

„Rumi”, nie „Rumii”. Błąd, który irytuje mieszkańców

Rumia od lat zmaga się z powracającym problemem językowym. W dopełniaczu, celowniku i miejscowniku nazwa miasta powinna przyjmować formę „Rumi”, jednak wiele osób zapisuje ją jako „Rumii”. Dla mieszkańców to nie jest drobiazg. To przekręcanie nazwy ich miasta, które pojawia się nie tylko w komentarzach w sieci, ale także w ogólnopolskich mediach, ogłoszeniach, a nawet na firmowych pieczątkach.

reklama

Co ciekawe, inne nazwy o podobnej konstrukcji nie sprawiają już takich trudności. Nikt nie ma wątpliwości, że poprawnie piszemy „Gdyni” czy „Karwi”. W przypadku Rumi ten schemat często się gubi.

Skąd bierze się błąd „Rumii”. Wyjaśnienie językoznawcy

Tematem zajął się Jan Miodek, który w programie „Słownik polsko@polski” wyjaśnił mechanizm tego błędu. Źródłem problemu jest tzw. asynchroniczna wymowa spółgłosek miękkich wargowych. Mówiąc prościej, współczesna wymowa sprawia, że po spółgłoskach miękkich „dopowiadamy” dodatkowy dźwięk „i”.

reklama

Dlatego coraz częściej słyszymy wydłużone formy typu „ziemiaa” czy „Daniaa”. W konsekwencji pojawiają się błędne zapisy „ziemii” czy właśnie „Rumii”. Jak podkreśla językoznawca, mimo zmian w wymowie, norma ortograficzna pozostaje jasna. Poprawna forma to wyłącznie „Rumi”.

Kampania Rumi 2026. Miasto rusza z językową ofensywą

Samorząd nie chce już tylko tłumaczyć. Postanowił działać. Kampania potrwa od kwietnia do grudnia 2026 roku i obejmie zarówno przestrzeń miejską, jak i media.

Na początek zaplanowano krótki film w mediach społecznościowych, który zainauguruje całą akcję. W kolejnych miesiącach dołączą:

reklama
  • spoty emitowane w rozgłośniach radiowych
  • plakaty w przestrzeni miejskiej i komunikacji publicznej
  • hasła umieszczone na Paczkomatach
  • tablice edukacyjne przy głównych ulicach
  • witacze w popularnych miejscach, takich jak parki miejskie czy Góra Markowca

To działania zaplanowane tak, aby komunikat był widoczny i powtarzalny. Chodzi o utrwalenie poprawnej formy poprzez codzienny kontakt.

„Pakiet ratunkowy” i internetowa mobilizacja

Jednym z najbardziej oryginalnych elementów kampanii jest tzw. pakiet ratunkowy. To zestaw żartobliwych materiałów graficznych, które będzie można pobrać ze specjalnej strony internetowej. Ich zadanie jest proste. Pomóc reagować na błędy w sieci. Zamiast ignorować niepoprawny zapis, użytkownicy będą mogli odpowiedzieć w lekki i przystępny sposób. To pomysł, który wpisuje się w realia internetu, gdzie reakcja musi być szybka i zrozumiała.

Dodatkowo informacja o poprawnej odmianie będzie automatycznie dodawana do stopek mailowych urzędu. Każda wiadomość stanie się więc małym przypomnieniem językowym.

Humor, dystans i jedno „i” mniej

Władze miasta podkreślają, że kampania nie ma być nachalna ani pouczająca. Kluczowy ma być humor i lekkość przekazu. Wiceburmistrz Ariel Sinicki trafnie podsumował problem, porównując dodatkowe „i” do nieproszonego gościa, który ciągle się pojawia, choć nikt go nie zapraszał. To właśnie taki język ma dominować w całej akcji. Zamiast krytyki pojawi się ironia, zamiast upominania lekka forma.

W przestrzeni miasta pojawią się również gadżety, w tym pocztówki przypominające o poprawnej pisowni. Wszystko po to, by przekaz był obecny nie tylko w teorii, ale i w codziennym życiu.

Dlaczego ten problem jest większy, niż się wydaje

Choć chodzi tylko o jedną literę, skala zjawiska jest spora. Błąd pojawia się w mediach ogólnopolskich, regionalnych ogłoszeniach i komunikacji biznesowej. Najczęściej dotyczy osób spoza regionu, które nie mają na co dzień kontaktu z nazwą miasta. Swoje robi też autokorekta, która potrafi sugerować błędne formy. W efekcie niepoprawny zapis zaczyna funkcjonować jako coś naturalnego.

Rumia chce zmienić językowy nawyk w całej Polsce

Celem kampanii jest trwała zmiana. Poprawna odmiana Rumia ma wejść do powszechnego użycia tak, jak w przypadku innych nazw miast. Miasto chce, aby forma „Rumi” była oczywista bez sprawdzania i bez wahania.

Dlatego działania są rozłożone na miesiące i prowadzone różnymi kanałami. Od internetu, przez radio, aż po przestrzeń miejską. Bo czasem jedna litera wystarczy, żeby rozpocząć ogólnopolską dyskusję o języku.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo