Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek, 17 na 18 kwietnia 2026 roku, w jednym z budynków mieszkalnych na terenie Lęborka. Zgłoszenie wpłynęło od mieszkańców, którzy jako pierwsi zauważyli, że dzieje się coś niepokojącego.
Alarm czujnika i dym. Sąsiedzi zareagowali natychmiast
Mieszkańcy usłyszeli głośny alarm czujnika czadu, dochodzący z jednego z lokali. W tym samym czasie spod drzwi zaczął wydobywać się gęsty dym, co jasno wskazywało na realne zagrożenie. Zgłoszenie do służb dotyczyło podejrzenia ulatniania się gazu lub pożaru. Sytuacja była dynamiczna i wymagała natychmiastowej reakcji.
Na miejsce jako pierwsi dotarli funkcjonariusze patrolu. Drzwi do mieszkania były zamknięte, a osoba znajdująca się w środku nie reagowała na wezwania. Widoczny dym i brak kontaktu z lokatorem przesądziły o decyzji. Policjanci wyważyli drzwi i weszli do środka, działając w warunkach ograniczonej widoczności. W mieszkaniu panowało silne zadymienie, które mogło w krótkim czasie doprowadzić do utraty przytomności przez przebywającą tam osobę.
Źródło zagrożenia. Garnki na gazie zaczęły się tlić
W kuchni funkcjonariusze zlokalizowali przyczynę zdarzenia. Na włączonej kuchence znajdowały się garnki pozostawione na gazie, które zaczęły się tlić. To właśnie one były źródłem dymu i potencjalnego pożaru. Wystarczyło kilka minut, by ogień objął całe mieszkanie.
Policjanci natychmiast zakręcili dopływ gazu i przystąpili do sprawdzania pozostałych pomieszczeń.
69-latek spał w zadymionym mieszkaniu. Był pijany
W jednym z pokoi znaleziono 69-letniego mężczyznę, który spał i nie reagował na alarm ani na zadymienie. Został obudzony i wyprowadzony na zewnątrz. Badanie wykazało, że miał w organizmie ponad promil alkoholu. Jak ustalono, zasnął w trakcie podgrzewania posiłku i nie był świadomy narastającego zagrożenia.
Ze względu na skalę zagrożenia policjanci podjęli kolejne działania. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej przeprowadzili ewakuację wszystkich mieszkańców budynku. Dzięki temu nikt nie ucierpiał, a sytuacja została opanowana na wczesnym etapie. Na miejscu działania kontynuowały służby ratunkowe, jednak kluczowe okazały się pierwsze decyzje podjęte przez patrol.
Zarzut spowodowania zagrożenia pożarowego
Po zakończeniu interwencji ustalono, że przyczyną zdarzenia było pozostawienie włączonego gazu bez nadzoru. W połączeniu ze stanem nietrzeźwości doprowadziło to do powstania realnego zagrożenia. 69-latek został wezwany do stawienia się w komendzie jako osoba podejrzana o spowodowanie zagrożenia pożarowego. Interwencja w Lęborku to przykład sytuacji, w której szybka reakcja świadków i zdecydowane działania służb zapobiegły poważnym konsekwencjom.
Komentarze (0)