Na otwartym morzu pomoc zależy wyłącznie od sprawności systemu ratownictwa. W takich warunkach liczy się każda minuta i precyzyjna współpraca wielu służb.
Pilna ewakuacja medyczna ze statku na Bałtyku
Do zdarzenia doszło w czwartek 19 lutego 2026 roku na Morzu Bałtyckim, około 46 kilometrów od Łeby. Pomocy, potrzebował mężczyzna przebywający na duńskim statku handlowym.
Zgłoszenie o konieczności natychmiastowej interwencji wpłynęło do Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego w Gdyni przed południem. Stan pacjenta był na tyle poważny, że zdecydowano o ewakuacji drogą powietrzną.
- W dniu 19.02.26 ok godz 11.07 MRCK Gdynia odebrało informację od JRCC Denmark o konieczności ewakuacji medycznej z jednostki Skoven, duńska bandera. Statek z pacjentem znajdował się na wysokości Łeby. Na miejsce ewakuacji zadysponowano statek ratowniczy m/s Huragan oraz śmigłowiec Rescue 505 z Darłowa należący do Marynarki Wojennej RP. Po zabraniu pacjenta na pokład śmigłowca został on przetransportowany do szpitala w Wejherowie i ok godz 12.30 przekazany do PRM. Dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa była to 44 akcja ratownicza w tym roku - poinformował Sebastian Kluska, dyrektor SAR w Gdyni.
Śmigłowiec Marynarki Wojennej w akcji
Do operacji skierowano śmigłowiec ratowniczy Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej, który wystartował z bazy w Darłowie. Jednocześnie od strony morza działania zabezpieczał statek ratowniczy m/s Huragan. Podjęcie poszkodowanego z pokładu statku na otwartym morzu to jedna z najbardziej wymagających operacji ratowniczych. Załoga musi utrzymywać maszynę w stabilnym zawisie nad jednostką, często w trudnych warunkach pogodowych i przy ograniczonej przestrzeni.
Mężczyzna został bezpiecznie przetransportowany na pokład śmigłowca, a następnie natychmiast przewieziony na ląd.
Transport do szpitala w Wejherowie
Ewakuacja medyczna zakończyła się w szpitalu w Wejherowie, gdzie pacjent został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego. Według informacji służb transport przebiegł sprawnie i bez zakłóceń.
Nie ujawniono szczegółów dotyczących stanu zdrowia mężczyzny ani przyczyny nagłego pogorszenia jego kondycji.
W działania zaangażowane były zarówno siły wojskowe, jak i cywilne. Koordynacją operacji zajmowało się Centrum Operacji Morskich oraz ratownicy SAR. Takie akcje pokazują, jak istotna jest współpraca między różnymi służbami w sytuacjach zagrożenia życia na morzu. Bez niej szybkie dotarcie do poszkodowanego oddalonego o dziesiątki kilometrów od brzegu byłoby niemożliwe.
Rośnie liczba interwencji na Bałtyku
Była to szósta akcja ratownicza z udziałem śmigłowca Marynarki Wojennej w 2026 roku. Jednocześnie dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa była to już 44 interwencja od początku roku.
Ratownicy wskazują, że liczba zgłoszeń systematycznie rośnie. Ma to związek między innymi z intensywnym rozwojem infrastruktury na morzu, w tym budową morskich farm wiatrowych, co zwiększa ruch statków i liczbę osób pracujących na Bałtyku.
Całodobowa gotowość do niesienia pomocy
Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej utrzymuje stałe dyżury ratownicze nad polskimi obszarami morskimi oraz w pasie wybrzeża. Załogi śmigłowców pozostają w gotowości przez całą dobę, aby w każdej chwili móc ruszyć z pomocą.
Czwartkowa akcja potwierdziła, że w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia na morzu to właśnie oni są pierwszą i często jedyną szansą na ratunek.
Komentarze (0)